Share | 
 

 Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
Czarny Stalker
Admin
Liczba postów : 359
Join date : 19/05/2018
avatar
PisanieTemat: Plac zabaw
Idealne miejsce rozrywki introwertyków, dla których bary są zbyt zatłoczone; nawet, jeśli znajduje się tam tylko i wyłącznie barman. Ciężko jednak wrócić stąd żywym, ze względu na Najemników, do których ten teren należy. Niegdyś miejsce tętniące śmiechem dzieciaków, dzisiaj raczej straszy niż zachęca do zabawy: pomiędzy dość wysoką trawą znajdują się zardzewiała zjeżdżalnia, skrzypiące huśtawki, drabinki, piaskownica oraz charakterystyczna drewniana forteca, która była idealnym miejscem do zabaw, a dziś raczej nie spełniałaby obowiązujących norm bezpieczeństwa. Mówi się, że plac pełen jest anomalii, szczególnie w obszarze drewnianej konstrukcji.
Powrót do góry Go down
Aristow
Charakterniak
Liczba postów : 118
Join date : 10/08/2018
avatar
Szedł powoli, spokojnie. Przemykał się ulicami niczym kot, rozglądał, rzucał przed siebie małe kamyczki, szukał anomalii.
Być w Zonie tak głęboko kilka godzin po Emisji i nawet się nie rozejrzeć za artefaktami... Chyba tylko durny by tego nie zrobił. Albo kot.
Z drugiej strony głupi kot nie przeżyłby pewnie wściekłości Zony, bo nikt by mu nie powiedział, że trzeba się bardzo dobrze schować.
Dotarł na plac zabaw. I wtedy zobaczył spalacza tuż przy huśtawce. Oraz artefakt - Kulę ognistą - który ślicznie wirował w samym środku.Samotny listek beztrosko wirował, spadając z jednego z drzew i nieprzytomnie wpadł w objęcia anomalii.
W górę wystrzelił dwumetrowy słup ognia.
________
Rzuty:
6 - wysokie zagrożenie (konieczna interwencja MG)
8 - brak obrażeń od anomalii
4 - artefakt średniej wartości

___________________
kiszę ogóra cichym szeptem swoich myśli




Mowa: #8c7d5d
MG: #967631
Powrót do góry Go down
Szelma
Najemnik
Liczba postów : 50
Join date : 13/09/2018
avatar
Huk buzującego płomienia rozszedł się wokół, a chwilę później bluzgająca ku niebu pożoga wyparowała pozostawiając po sobie ledwie swąd spalenizny. Tak się składało, że spalacz był pomiędzy zjeżdżalnią, za którą czaił się Aristow, a drewnianą fortecą, na której dachu po błysku ognia stalker spostrzegł skulonego stalkera, który się w niego wpatrywał. Nie, zaraz. Maska gazowa miała potrzaskany wizjer i nie zasłaniała dolnej części twarzy, a postura nie do końca się zgadzała. Ręce były jakby przydługie, zaś sam twór Zony zdawał się przykucać w oczekiwaniu na coś. Było jeszcze przed południem, lekki wicherek smagał po twarzy, a mutant zaczął warczeć.

Aristow niezbyt wiedział czego spodziewać się po napotkanym bydlaku, choć pewne domysły na pewno się go trzymały. Pozostało dobrze się zastanowić i wykonać swój ruch.


Wskazówki: uprasza się o możliwie dokładne opisanie każdego ruchu, przynajmniej na początku. Uznajmy, że wokół placu zabaw rozpościera się gęsta trawa, od wschodu znajduje się linia drzew najpewniej okalających jakiś miejski deptak, zaś na północy w odległości jakichś stu metrów znajduje się parterowy budynek niewiadomego jeszcze przeznaczenia.

___________________
#a82323
#b7ba1f
Powrót do góry Go down
Aristow
Charakterniak
Liczba postów : 118
Join date : 10/08/2018
avatar
Odchylił się lekko do tyłu po tym zjawiskowym wybuchu. Pokręcił powoli głową i wtedy właśnie to zobaczył. To. Od razu wiedział, że nie jest to człowiek - bo który stalker niby siedziałby na dachu drewnianej fortecy na placu zabaw? - i zamarł na trzy długie sekundy, nim bardzo powoli, ospale, niemal sennie, zaczął chować się za zjeżdżalnią.
Maska, te długie łapska, warczenie. Aristow osobiście jeszcze nie miał wątpliwej przyjemności spotkać się z takim mutantem twarzą w twarz, ale dobrze wiedział, z czym miał do czynienia. Ze snorkiem. I teraz na szybko przypominał sobie wszystko, co o nich słyszał. Przede wszystkim to, że były szybkie. Cholernie szybkie i bardzo niebezpieczne. Polegały głównie na swojej zręczności, ale miały jedną wadę - miały bardzo słaby wzrok. Dlatego Aristow miał szczerą nadzieję, że poruszając się tak powoli i nieśpiesznie nie przykuł uwagi. Ostatecznie słup ognia był rzeczą znacznie bardziej zjawiskową i, dodatkowo, powinien jeszcze bardziej oślepić stwora, jeśli ten tam właśnie patrzył.

___________________
kiszę ogóra cichym szeptem swoich myśli




Mowa: #8c7d5d
MG: #967631
Powrót do góry Go down
Szelma
Najemnik
Liczba postów : 50
Join date : 13/09/2018
avatar
Stalker uznając, że posiada chwilową przewagę, schował się za zjeżdżalnią tak wolno jak to było możliwe, by nie sprowokować wzroku adwersarza. Król Piaskownicy mógł jednak być tylko jeden, więc poczwara zwinęła się niczym sprężyna gotowa do skoku, a jak wiadomo - snorki nie chybiają. Mutant w ułamku sekundy rozwinął się i poszybował wprost na Aristowa. Ale przecież zjeżdżalnia go powstrzyma, prawda? To solidna, stalowa konstrukcja, prawda? Może jednak nie trafi? Potwór w locie rozcapierzył palce gotów po wylądowaniu rozerwać gardziel swemu obiadowi, a przynajmniej go wybebeszyć lub chociaż poranić i pożreć żywcem.  Poof! W szczytowym punkcie paraboli, którą pokonywała wywłoka rozległ się huk gdzieś ze wschodu, a cielsko eksplodowało czerwoną posoką, by lekko skorygować kierunek i wbić się na wystający z zardzewiałej zjeżdżalni pręt. Paskudztwo wciąż jednak się nie poddawało - wydając z siebie naprzemiennie groźne warczenie, burknięcia oraz pojękiwania i skomlenie, wciąż próbowało łapami dopaść Aristowa. Pierwszy zamach rozerwał mu kurtkę przy prawym łokciu, później stalker zdążył odskoczyć. Nim Stalker zorientował się co się dzieje, po huśtawce zabębniła krótka seria z broni automatycznej, niemal ogłuszając mężczyznę. Poprzez pisk w uszach do Aristowa dotarło z oddali
-
Nikita, wpakuj mu kulkę dla pewności! - zaś zielonooki mógł się tylko domyślać czy chodzi o snorka, czy o niego. To był idealny moment, by działać. Lub ewentualnie zastygnąć w bezruchu.

___________________
#a82323
#b7ba1f
Powrót do góry Go down
Aristow
Charakterniak
Liczba postów : 118
Join date : 10/08/2018
avatar
Aristow już nie wiedział, co było gorsze. Od spotkania z ludźmi o stokroć bardziej wolałby jednak stanąć oko w oko ze snorkiem. Spojrzał na wijącego się snorka i zdjął z ramienia broń, odbezpieczył i przeładował. Tryb ognia pojedynczy - oparł kolbę o ramię i oddał jeden strzał w unieruchomionego mutanta, albo więcej strzałów, jeśli pierwszy go nie zabił. Też coś, by w następnej chwili lekko wychylić się zza zjeżdżalni, swojej super kryjówki.
Chociaż poprawniejszym określeniem byłoby oparcie lufy o krawędź zjeżdżalni i kontrolne zerknięcie zza celownika w kierunku, z którego dobiegał go głos.
W uszach nadal mu z lekka piszczało, ale przez tyle lat strzelania bez ochronników człowiek musiał się przyzwyczaić. Nie sprawiało mu to aż takiego dyskomfortu.
- Nie trzeba. Już władowałem sam. Kto idzie? - spytał pewnie, głośno i bez cienia strachu. Nie można przecież okazywać żadnej niepewności, bo i po co?
Grunt, że był gotów do strzału.

___________________
kiszę ogóra cichym szeptem swoich myśli




Mowa: #8c7d5d
MG: #967631
Powrót do góry Go down
Szelma
Najemnik
Liczba postów : 50
Join date : 13/09/2018
avatar
Jedna porcja ołowiu zdecydowanie wystarczyła przy strzale z przyłożenia w odpowiednie miejsce, uspokajając mutanta na zawsze. Pytaniu charakterniaka odpowiedziała cisza, a po chwili jakiś szelest, ale nic się nie zmieniło, ani nie dotarło do oczu bandyty. Może mu się wydawało, że ktoś krzyczał? - Rzuć broń i rurki wwierch, to może weźmiem cię na okup, panie stalker albo dostaniesz pestką od Nikity! - usłyszał Aristow mniej więcej z tego samego kierunku co ostatnio. Ze sto pięćdziesiąt, może dwieście metrów. Pewnikiem nieznajomy czaił się za którymś z drzew lub leżał już w trawie, zaś z obecnej pozycji stalker nie mógł go wypatrzeć. Jeśli był w trawie wystarczyłoby wejść na zjeżdżalnie, ale było to ogromne odsłonienie się na ostrzał. Gdyby ktoś siedział na dachu budynku, pewnikiem też widziałby wszystkich w trawie. Na oko Aristowa, zjeżdżalnia była całką niezłą osłoną jak na zjeżdżalnię, gdyż wykonano ją z zardzewiałej już stali wmiast plastiku, choć tak cienka warstwa niekoniecznie musiała zatrzymać jakikolwiek pocisk. Po przykucnięciu, bandyta mógł relatywnie dobrze się schronić nie wystając więcej niż karabinem, głową i ramieniem. Gdzieś hen daleko na północy zawył pies i zaraz kolejne przyłączyły się jeden po drugim. Musiało ich być przynajmniej tuzin, a nie licząc wybuchu ognia, stalkerzy wystrzelili przynajmniej pięć kul niosących się echem kilometrami. "Rozmówca" Aristowa od razu wykorzystał sytuację - Masz trzy sekundy albo my uchodzimy i wrócimy tu po szpej z twojego truchła!

___________________
#a82323
#b7ba1f
Powrót do góry Go down
Aristow
Charakterniak
Liczba postów : 118
Join date : 10/08/2018
avatar
Mógł dalej chować się za śmieszną zjeżdżalnią. Mógł rzucić broń i się poddać. Mógł próbować uciekać. Mógł zacząć strzelać. Miał wiele opcji, ale żadna nie wydawała mu się w żaden sposób właściwa, szukał więc mniejszego zła i zastanawiał się, która droga go nie zabije w tym wypadku. Zwilżył językiem dolną wargę, miał mało czasu na wnikliwą analizę sytuacji i rozważanie wszystkich za i przeciw.
- Bandyci? Najemnicy nie biorą jeńców - warknął zza zjeżdżalni. Jeśli to byli oni... i tylko jeśli... łuski nie musiały się sypać. - Nie mam dziengi, szpej chujnia. Co wy, kurwa, łaziłbym po Zonie, jakbym miał? - dodał jeszcze, wspominając nagle słowa Drugiego.*
Fakt, może i na niego samego to nie działało, ale to była nieco inna sytuacja. Wiedział, że dzieciak nie jest w stanie się przed nim bronić i zdechnie. A oni - kimkolwiek byli - nie mieli aż takiego powodu, by ryzykować życiem dla byle gówna. Chyba że było ich więcej. No kurwa mać.
Dobra, chuj.
Raz się żyje, Aristow. Raz się umiera. Niepostrzeżenie, lecz dość sprawnie zdjął snorka z zardzewiałego pręta. Potrzebował go. Snorka. Użył go jako dodatkowej osłony przed ewentualnymi pociskami i dodatkowo to właśnie jego łeb wystawił ponad zjeżdżalnię, delikatnie, tylko trochę, jakby to właśnie on się stamtąd wychylał.

__________
*mam umiejętność manipulacji, tak zaznaczam :V

___________________
kiszę ogóra cichym szeptem swoich myśli




Mowa: #8c7d5d
MG: #967631
Powrót do góry Go down
Szelma
Najemnik
Liczba postów : 50
Join date : 13/09/2018
avatar
Jednego Aristow mógł być pewien - nie miał do czynienia z wysłannikami Monolitu, bo już gryzłby piach. W pewnym stopniu zawężało to krąg podejrzanych, lecz nie sposób było mieć pewności, bo i skąd?

Spędzając parę sekund charakterniak uwolnił Snorka z objęć zjeżdżalni i wychylił jego czerep w chytrej sztuczce. Bestia zadrżała, lecz był to tylko pośmiertny skurcz, a sam bandyta niechcący pochlapał sobie spodnie mutancią posoką. Widocznie rozmówcy okazali się słowni i faktycznie zrezygnowali... lub też tylko czekali aż ich ofiara wypełznie zza osłony.

Pech chciał, że ujadania dochodzące z północy bynajmniej nie zmieniły kierunku, zbliżając się w każdej chwili, aż nagle ich skowyty urwały. Aristow nadepnął na coś i zobaczył zawleczkę, choć za samym granatem nie było ani widu ani słychu. Gdy mężczyzna podniósł wzrok z ziemi, kątem oka zobaczył ruch, a chwilę później przyswoił, że to cholernie liczna sfora ślepych psów wypadła zza odległego o jakieś sześćset metrów budynku pędząc w kierunku placu zabaw.

___________________
#a82323
#b7ba1f
Powrót do góry Go down
Aristow
Charakterniak
Liczba postów : 118
Join date : 10/08/2018
avatar
Chuj z posoką.
Czekał, ale najwyraźniej jednak postanowili dać sobie spokój. Aristow przez chwilę myślał, że może jednak mu się upiecze. Po raz kolejny zerknął na artefakt i westchnął ciężko. Zrzucił z siebie snorka niedbałym ruchem i się wyprostował, chociaż broni nadal nie zabezpieczył. Zawleczkę zignorował, bo to była tylko zawleczka. Nie słyszał charakterystycznego dźwięku odskakującej łyżki granatu, która sygnalizowała, że za trzy-cztery sekundy nastąpi wybuch. Nie było więc się czego bać - przynajmniej z tej jednej strony.

Sześćset metrów. Nieduży dystans. Aristow stracił cenną sekundę na gapienie się na sforę ślepych psów, nim podjął jedyną słuszną decyzję. W jego mniemaniu, oczywiście.
Z braku dobrych punktów do możliwej obrony, obrał sobie za cel drewnianą fortecę. A konkretniej - jej dach.
Zabezpieczył na szybko broń i puścił się biegiem w jej stronę, omijając anomalię i począł się na dach gramolić, by tam zastanowić się poważnie nad swoim życiem, co poszło nie tak, jak do tego doszło, nie wiem i poczekać, aż piesy znajdą się blisko i może do nich trochę postrzelać.
A żeby chuj to trafił.
I, oczywiście, o ile mu się udały te wszystkie manewry.

___________________
kiszę ogóra cichym szeptem swoich myśli




Mowa: #8c7d5d
MG: #967631
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Plac zabaw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
To the North :: Limańsk-
Wymiana Bannerami



aegyoNorthland HighschoolAbsitOmenHogwartDreamBlackButlerBleach OtherWorldDragon Ball New Generation Rebornover-undertaleVampire KnightVampire Kingdom