Share | 
 

 Wo Imia Otca, i Syna, i Swiataho Ducha. Amiń.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Gość
Gość
Imię i nazwisko: Kostiantyn Klimentowicz Zyma
Pseudonimy: "Ojciec Ogarek", "Popiół", "Knot", kiedyś "Kostia"
Wiek i data urodzenia: 53 lata, 13.05.1959 r.
Grupa: Powinność
Doświadczenie: Doświadczony
Ranga: Medyk Polowy
Pochodzenie: Dniepropetrowsk, Ukraina

Charakter: Pierwsze spotkanie z "Ojcem Ogarkiem" zawsze należy do tych niezwykłych. Kiedy odwiedza się jego mały kącik w Agropromie, zauważa się go zwykle na klęczkach przy ołtarzu lub pomagającego przy chorych. Zawsze pomagającego, jeżeli nie fizycznie, to duchowo. I zawsze przyjmującego kolejne owieczki potrzebujące wsparcia lub leczenia. Zawsze wysłucha. Zawsze pomoże jak tylko potrafi. Taki jest obraz Konstiantyna Klimentowicza Zymy, grekokatolickiego duchownego, który w wyniku pewnego zbiegu wypadków znalazł się w Zonie. Ma dużo pozytywnych cech, lecz najbardziej wyróżniającą się z nich jest jego stoicki spokój. Warunkowy, ale spokój. Wysłucha spokojnie nawet największego grzesznika lub bandyty. Będzie starał się wyleczyć pacjenta, nawet jeżeli ten niemożebnie się wyrywa i chce uciec z jego lazaretu. Na każdą obelgę na jego temat odpowie ze spokojem i powagą. Ale spróbuj tylko, tylko spróbuj obrazić Kościół lub, co gorsza, Jezusa Chrystusa. Wtedy następną rzeczą, jaką poczujesz będzie jego łapa uderzająca z niewiarygodną prędkością w twój zakuty łeb. Warunkowość cierpliwości Ogarka polega na tym, że kończy się ona na sprawach religii. Między innymi dlatego zawsze, gdy odprawia mszę, w pomieszczeniach obok panuje cisza i nikt nawet nie śmie się wtrącić dopóki nie skończy, chyba że to sprawa życia i śmierci. Jeżeli, broń Boże, ktoś obcy naruszy mu teren z bronią w ręku, to po prostu go odstrzeli, bo  pewnie jest to degenerat lub ćpun z Wolności i zapewne na jego miejscu zrobiłby to samo. Wprawdzie narusza to w pewien sposób całą mentalność chrześcijańską Ogarka, ale ten to tłumaczy "obroną konieczną". Poza tą wielką wadą, jest najmilszą osobą w całej Powinności. Gdy jesteś ranny - idź do niego. Wyleczy cię jak prawdziwy profesjonalista i nawet nie weźmie za to pieniędzy, CHYBA ŻE zostawisz je jako jałmużna na kościół... Wtedy co innego, bo jest to dobrowolna ofiara. Nie zmusza jednak do jej składania, jedynie przypomina przy próbie płatności, że jest taka opcja i nie jest ona obowiązkowa. Tak samo sprawa wygląda z jego posługą duchową. Z tego powodu też żyje w ascezie. Stara się oszczędzać jak może i używać dóbr doczesnych tylko wtedy, gdy musi. Zwykle to samo ubranie nosi dopóki się nie zużyje do końca, choć proszę tego nie mylić z brakiem higieny. Myje się regularnie, jeżeli ma na to szanse i jest okazja. Po prostu jest bardzo mocno oszczędny.
Jeżeli już zostanie wysłany na misję jako kapelan lub medyk polowy, wtedy stara się być nastawiony zawsze optymistycznie. Jeżeli ktoś się w drużynie czuje gorzej, podejdzie do niego, porozmawia z nim, nawet wyspowiada jak będzie chciał. Stara się też oczywiście chrystianizować, choć nie na siłę. Jak mu kulturalnie powiedzą, że nie są zainteresowani, to przestanie. Inaczej zachowuje się też w czasie boju. Stara się nie strzelać, chyba że w absolutnej obronie koniecznej, a raczej opatrywać rannych i ściągać ich do tyłu, a także dawać im ostatnie namaszczenie. Bo taka w końcu jego rola jako kapłana Chrystusa, czyż nie?

Wygląd:
Jeżeli waszym wyobrażeniem stereotypowego księdza ze wschodu jest siwy staruszek z brodą, to dobrze się wstrzeliliście. Ojciec Ogarek, choć całkiem dobrze zbudowany jak na duchownego, dbający o swoją kondycję, dokładnie tak wygląda. Siwe włosy zwykle nosi zaczesane na tył, by nie przeszkadzały w posłudze lub pomocy chorym, a brodę ma przystrzyżoną do pewnej długości z podobnych celów. Czasami potrafi być nieco brudna od krwi lub jakiegoś alkoholu, który służył do odkażania ran, ale stara się ją w miarę regularnie myć, tak samo jak resztę ciała. Jego twarz jest już widocznie stara. Ozdabia ją parę blizn oraz zmarszczki, a także pulchne policzki i całkiem duże oczy oraz gęste, krzaczaste brwi. No i, rzecz jasna, wydatny nos, choć nie długi i skrzywiony jak u stereotypowego Żyda z karykatury. Można śmiało powiedzieć, że gdy się uśmiecha, to wygląda jak sympatyczny staruszek, który by najchętniej wszystkim na świecie pomógł.
Jego wzrost wynosi około 178 centymetrów, zaś waga wynosi około 75 kilogramów. Zwykle ubiera się w czarne szaty jak na grekokatolickiego duchownego przystało, choć ma też gdzieś na składzie bardziej bojowe ubrania. Uzupełnia je w razie zużycia, rzadko kiedy wymienia na nowe, dlatego też często na jego szatach widać jakieś łaty czy miejsca, gdzie coś było zszyte. Ma gdzieś też jakiś polowy ornat, który ktoś kiedyś dla niego zrobił i białą szatę przeznaczoną do odprawiania mszy. Zwykle chodzi nieco skulony, jakby był przygnieciony jakimś ciężarem lub kontemplował życie jako całość. Podnosi głowę tylko kiedy się modli lub sprawuje posługę... Albo po prostu spogląda na kogoś wyższego od siebie. Zawsze patrzy swoimi szarymi ślepiami w oczy rozmówcy. Wyrażają one współczucie wobec tego świata i, czasami też, wobec rozmówcy.

Historia: Kostiantyn Klimentowicz Zyma urodził się 13 maja 1959 roku w Dniepropetrowsku na dzisiejszej Ukrainie w kozackiej rodzinie, której jeszcze żyjący wtedy członkowie brali udział w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej przeciwko hitlerowskiemu najeźdźcy. Po tejże wojnie, jako że władze Związku Radzieckiego postanowiły rozwiązać wszelkie formacje kozackie, osiedlili się na Ukrainie, gdzie trudnili się przeróżnymi zawodami. Począwszy od robotnika, przez sprzątacza, a skończywszy na szpiclu pracującym dla MWD, następcy NKWD. Próbowali po prostu zarobić na życie, co w wspaniałym Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich nie było takie łatwe.
I w takich warunkach narodził się Kostia. W rodzinie, w której musiał pomagać od małego swojej matce w pracach domowych, bo po prostu brakowało rąk do roboty w domu. Z tego powodu z nią właśnie miał najlepsze kontakty i z nią najczęściej zwierzał się z swoich problemów. A do nich należały przede wszystkim niska samoocena, albowiem Konstiantyn był raczej słabej budowy ciała i niezbyt silny. Z czasem jednak wyrobił sobie postanowienie, na co wpływ miało też to, że chciał pomagać rodzinie jak może, że pokona swoją słabość. Zaczął codziennie ćwiczyć w wolnym czasie robiąc pompki, brzuszki, podnosząc się na trzepaku i biegając dookoła kamienicy, w jakiej mieszkała rodzina Kostii.
Z czasem jednak uwidoczniły się różnice między Kostią, a jego braćmi, z którymi zawsze się raczej średnio dogadywał. Dlatego też, kiedy oni wyrywali się by pójść do wojska, on wolał pójść do szkoły średniej i zdobyć faktyczne wykształcenie, a dopiero potem zdecydować gdzie będzie iść dalej. Przynajmniej miał o tyle dobrze, że wyrobił sobie już tężyznę fizyczną i nie dawał się prześladować braciom, którzy mieli go za inteligenta. Gdy ukończył liceum, poszedł na studia medyczne. Tam też poznał unitę polskiego pochodzenia, który stał się pewnego rodzaju wzorem dla, wtedy jeszcze młodego, Kostii. Na trzecim roku w końcu konwertuje się na grekokatolicyzm, o czym jego rodzina jeszcze nie wie. Dowie się jak wróci ze studiów i wyrzuci go z domu za "zdradę wiary".
Zdany na siebie młodzieniec chce pracować jako lekarz, jednak nikt nie chce przyjąć mało doświadczonego unity do pracy. Pozbawiony wyboru, pracy, a także jakichkolwiek środków do życia, podejmuje ryzykowny krok. Zostaje księdzem grekokatolickim. Członkiem najbardziej prześladowanej społeczności w tym kraju. Był w tym okresie kilka razy aresztowany za "działalność wywrotową" i był trzymany przez KGB na podsłuchu. Nawet za czasów Gorbaczowa i Pierestrojki kościół grekokatolicki, a także i Konstiantyn był prześladowany jako wywrotowiec i zdrajca. Dopiero tuż przed upadkiem Związku Radzieckiego sytuacja zaczęła się poprawiać i, w końcu, kiedy Ukraina znowu stała się wolna, Konstiantyn w końcu mógł pełnić normalnie swoją posługę.
Owszem, zdarzały się incydenty w tym czasie. W końcu Ukraina to przede wszystkim prawosławny naród, a prawosławni za unitami nie przepadają. Jednakże było o wiele lepiej niż za czasów Breżniewa czy Gorbaczowa. Przez pewien czas Konstiantyn czuł się spełniony w swojej roli. Był księdzem na parafii, odprawiał msze, spowiadał ludzi i udzielał im rad. Był żywym księdzem i jego przełożeni oraz koledzy to cenili. Jednakże, pojawił się problem...
Po kilku latach w Kostii narodziło się poczucie, że to wszystko mu nie wystarcza. Przez długi czas nie zwracał na to uwagi, ale po pewnym czasie stawało się o tyle nieznośne, że nawet jego koledzy to zauważali. Szukał spełnienia w dodatkowych zajęciach, jednakże nie mógł takiego znaleźć. Czuł, że gdzieś jest potrzebny. Że gdzieś indziej musi szerzyć dobrą nowinę. I znalazł swoje powołanie w roku 2008. Wtedy też uzyskał pozwolenie od biskupa na wstąpienie do wojska. Chciał zostać kapelanem polowym. Po przeszkoleniu został przydzielony do jednostki, w której większość stanowili grekokatolicy. Tam zyskał szacunek dzięki wyrozumiałości i temu, że nie dał sobie pluć w twarz. W jednostce wspominany był przypadek, kiedy to dał jednemu szeregowemu wyznającemu prawosławie w twarz tak mocno, że ten wylądował na ziemi. Kiedy wstał i chciał zacząć się bić, dał mu jeszcze raz plaskacza, po czym odszedł z miejsca zdarzenia jakby nic się nie stało. Prawdopodobnie była to tylko plotka, ale dawała pewne pojęcie o temperamencie "Ojca Kostii".
Przez lata w wojsku nieco łagodniał w swoim temperamencie. O ile z początku był bardziej ostry, to pod koniec swojej służby denerwował się jedynie, kiedy ktoś obrażał jego wiarę, a nie kiedy tylko powie coś o nim źle. To zaczął przyjmować raczej z pokorą. Czuł się też tam lepiej, jakby faktycznie robił coś, co ma robić. Jakby wypełniał misję, którą zlecił mu Chrystus.
Wszystko co miłe szybko się kończy. Jego jednostka w 2011 roku została wysłana do Zony by ograniczyć wpływ nielegalnych przemytników i tak zwanych "STALKERÓW" do strefy. O ile na początku ich życie wyglądało całkiem zwyczajnie, to pewnego dnia doszło do podziału jednostki z braków osobowych. I pewnego dnia, Kostia został wysłany razem z patrolem w kierunku Doliny Mroku. Tam napadli na nich bandyci, zabijając wszystkich z grupy prócz księdza, którego upokorzyli, a następnie obdarli z szat i zrobili mu koronę cierniową z jakiegoś drutu. Potem próbowali przybić do drzewa, jednak każde drzewo było za małe, więc w pewnym momencie odpuścili i po prostu oblali benzyną, podpalili i odeszli. Gdyby nie szybkie znalezienie stawiku z wodą oraz pomoc pewnego powinnościowca, Konstiantyn byłby martwy. STALKER o ksywce Ryś wyciągnął całego poparzonego na torsie, plecach, prawej stronie szyi oraz z pół sprawną prawą ręką "Ojca Ogarka", po czym przyniósł go do bazy Powinności w Agropromie.
I od tego momentu zaczyna się jego kariera w Powinności. Tam, po wyleczeniu ran spowodowanych poparzeniami oraz próbami przybicia do drzewa, postanowił oddać się posłudze duchowej i pomocy medycznej, którą w sumie pełni do dzisiaj...

Umiejętności:
Chirurgia - 5
Epidemiologia - 3
Toksykologia - 3
Posługiwanie się karabinkami automatycznymi - 3
Konserwacja i naprawa karabinków automatycznych - 1

Słabości:
Boi się dużych płomieni/szalejącego ognia
Cierpi na bezsenność
Musi dbać o blizny po poparzeniach
Szybko się odwadnia

Pozostałe informacje:
- Nie przepada za popami prawosławnymi i Monolitem. Obie grupy uważa za fanatyczne.

- Jego usługi w Agropromie są za darmo.

- Zna na pamięć kilka pieśni bizantyńskich w grece i starocerkiewnosłowiańskim.
Powrót do góry Go down
Haczyk
Siewca
Liczba postów : 227
Join date : 26/06/2018
avatar
Dobra, na moje już można to legalnie przyklepać. >D Chcę go spotkać z Haczykiem właśnie przez wiarę. Akcept

___________________
Is there anybody out there? Is there anyone home?
Hope you're awake for the nightmare, hope you stay for the show
Mowa: #4E2A28 x MG: #603b28


Powrót do góry Go down
 
Wo Imia Otca, i Syna, i Swiataho Ducha. Amiń.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Przykładowy Zapis na Ducha
» Burdel
» Wzór Karty Ducha
» Lista zaklęć

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
To the North :: Cmentarzysko :: Archiwum postaci-
Wymiana Bannerami



aegyoNorthland HighschoolAbsitOmenHogwartDreamBlackButlerBleach OtherWorldDragon Ball New Generation Rebornover-undertaleVampire KnightVampire Kingdom