Share | 
 

 Bunkier naukowców

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Czarny Stalker
Admin
Liczba postów : 359
Join date : 19/05/2018
avatar


Brak zagrożenia

Ten bunkier jest absolutnie neutralną placówką naukową, w której, wraz z asystentami, przebywa starszy profesor Sacharow. Mężczyzna nie dość, że jest częstym pracodawcą stalkerów, to oferuje im sprzedaż towarów i miejsce, w którym mogą się zatrzymać. Bunkier otoczony jest ogrodzeniem z blachy, które po części zatrzymuje napływ snorków i zombie z okolicy. Znajduje się tu lądowisko helikopterów, usytuowane na szczycie bunkra.
Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 166
Join date : 21/05/2018
avatar
Ciężko czasem wyczuć, czy to, co jest proste w ogólnym założeniu, w istocie łatwe będzie. Profesor Sacharow, wśród stalkerów znany raczej z tego, że chętnie zleca im różne zadania, tym razem też nie zawiódł. Mała robota dla trójki śmiałków, polegająca po prostu na znalezieniu po trzy sztuki artefaktów na głowę. Cena wydawała się adekwatna do wysiłku i aktualnych cen artefaktów, a zatem trzej stalkerzy, którzy stawili się w bunkrze, mogli liczyć na to, że nie będą wypruwali sobie żył na marne.
 Drzwi do bunkra z głośnym skrzypnięciem za każdym razem, gdy ktoś się do nich zbliżył — zawdzięczały to kamerce identyfikującej to, kto do nich podchodzi. Wnętrze mobilnego bunkra było pogrążone w lekkim półmroku, przez który przebijało się słabe światło utkwionych na suficie żarówek. Powietrze praktycznie stało i sam pobyt wewnątrz tej struktury był nieco nużący i  usypiający. Kawałek od wejścia, za „ladą” i oszkloną ścianką, siedział na krześle biurowym siwy, łysiejący mężczyzna w jasnoniebieskim fartuchu.
 – Witajcie, witajcie – powitał wszystkich razem i każdego z osobna. – Jestem profesor Sacharow – przedstawił się, a na pomarszczonej twarzy wykwitł uprzejmy uśmiech. – Jesteście tu w sprawie pracy, prawda? Widzicie, natura artefaktów wciąż jest niezbadana, a choć stalkerzy chętnie przynoszą nam artefakty, to próbek wciąż jest za mało. Badamy ich właściwości — chcemy wiedzieć, jak powstają, jak skutecznie wyeliminować ich skutki uboczne i czy jest to w ogóle możliwe. Zadowolą mnie każde próbki, na wasze wynagrodzenie składa się jednak cena skupu każdego artefaktu, jaki tworzy dana anomalia oraz koszty związane z ryzykiem. To, skąd je pozyskacie, pozostawiam już tylko wam – zaznaczył, pamiętając, że stalkerzy zwykle cenią sobie indywidualizm i chodzenie własnymi ścieżkami. Profesor obrócił się i przeszedł po pojemniki na artefakty — niemożliwe jednak do przyszycia do kombinezonu — po czym każdemu stalkerowi przekazał po trzy niewielkie, ale całkiem ciężkie pojemniki.
 – Powinny uchronić was przed promieniowaniem – wyjaśnił. – Czy macie jeszcze jakieś pytania?

Wskazówki ogólne:
1. W wydarzeniu użyjemy mechaniki z punktu 1 z tego tematu, ponieważ póki co ma przewagę (4:0).
2. Anomalie nie będą jedynym zagrożeniem. <:
3. Przewiduję używanie kostek.
4. Macie tydzień na odpisanie na mojego posta. Ale im szybciej tym lepiej. Ja mam 3-4 dni na odpisanie wam.

Wskazówki na teraz:
1. Macie zdecydować i podkreślić w poście ostateczną decyzję, czy wolicie iść razem, czy w pojedynkę.
2. Określcie, po jakie artefakty chcecie iść na początku, to dopasuję/stworzę wam adekwatną lokację. Później rzucę wam drugim pytaniem, kiedy każde wydobędzie choć jeden artefakt.
3. Opisujecie w spoilerze na końcu posta swój dokładny ekwipunek.
+ Przepraszam, że tyle zeszło. Liczyłem na to, że uporamy się z dyskusją o detektorach szybciej.

Warunki:
Okolice godziny 12, na zewnątrz powietrze jest wilgotne i ma charakterystyczny dla znajdujących się niedaleko bagien zapach. Temperatura wynosi jakieś 24 stopnie. Wiatr prawie nie wieje. Niebo jest pochmurne, ale słońce przebija  się przez chmury co jakiś czas.

Termin: 4 września.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Istotą natury stalkerów takich jak Wandal jest fakt, że zazwyczaj nie wyściubiają nosa poza teren bazy. Zawsze w cieniu, skryci za plecami swoich przełożonych, pociągają za niewidzialne sznurki, a ich ruchy wpływają na losy świata... Taaak, czego jak czego ale skromności technikom i hakerom nie można zarzucić.
Co zatem Wandal robiła w bunkrze naukowców? To bardzo proste – od kilku dni szwendała się za Wilczarzem jęcząc i zrzędząc jakie to życie nie jest okrutne.
- Wandal spieprzaj...
- Ale Wilczku, kiedy ja się taaak nudzę.
No to jej znalazł zajęcie, psia jego mać. Szukanie artefaktów, na których w ogóle się nie znała. A wystarczyło, żeby z nią pograł w pasjansa albo chińczyka, to nie.

Trochę udobruchana wizją zapłaty za bieganie i szukanie jakiś kamyków siedziała sobie na biurku jakiegoś nudziarza, strzelając balony z gumy do żucia i majtając nogami.
Profesorka nie słuchała przy tym kompletnie. Losy nauki bla bla eliminacja skutków ubocznych bla bla wynagrodzenie...
O. W tym momencie zaczęła słuchać. W zleceniu było coś o ponad dziesięciu kawałkach i poniżej tej granicy nie zamierzała zejść.
Poza nią w pomieszczeniu siedział jakiś stalker, którego w życiu na oczy nie widziała i Feliks, od którego trzymała się profilaktycznie dość daleko, ale puściła mu oczko. Chyba nawet nie była już obrażona, że ją zostawił ot tak sobie na moście.
- „Powinny”?- Złapała profesora za słówko. Nieźle, czyli istniała szansa, ze wrócą napromieniowani i świecący jak choinka na Boże Narodzenie. Przez chwilę zastanawiała się czy przylepić przeżutą gumę pod biurko, jednak wizja zostawienia swojej śliny u naukowców odwiodła ją od tego pomysłu.
- Do ciebie żadnych. Płacisz, wymagasz.- Stwierdziła krótko, odwracając się do swoich towarzyszy. Zeskoczyła z blatu, przyciągając do siebie Feliksa z jednej strony, a z drugiej bogu ducha winnego stalkera, który pewnie już teraz żałował, że się zgłosił. Objęła ich ramionami za szyje, szczerząc się w szerokim uśmiechu.
- No brygada. Właśnie zostaliście częścią mojego oddziału muszkieterów. Cieszycie się, nie?- Ani myślała ich wypuszczać.- Ruszamy razem, czy tego chcecie czy nie. W kompanii zawsze jest weselej, poza tym jak was mutant jakiś ugryzie w dupę, to łatwiej będzie mi zabrać wasz życiowy dobytek. Ale ponieważ jestem miła to pozwolę wam wybrać gdzie idziemy. Żartuję. Dawno nie byłam przy karuzeli.

Ekwipunek:

- Kombinezon Beryl-5M (z maską) + wojskowe buty.
- Glauberyt (z pełnym magazynkiem FMJ) + dodatkowa paczka amunicji
- Bandaż +  Radioprotektor B190 + Barwinek
- Pół bochenka chleba + 2 konserwy (tuńczyk i drobiowa)
- Metalowy garnuszek
- Pojemniki od profesora
- zapałki, taśma klejąca, żyłka, lakier do paznokci, 5 luźnych papierosów bez pudełka, tabletki do uzdatniania wody
Powrót do góry Go down
Hink
Liczba postów : 10
Join date : 08/08/2018
avatar
Bunkier naukowców był ważnym miejscem na mapie każdego rozsądnego stalkera. Raz jako jedno z nielicznych prawdziwie bezpiecznych miejsc bliżej centrum Zony nie zagarniętych przez bandytów, najemników czy w najwygodniejszym wypadku przez którąś z frakcji, dwa jako bardzo konkurencyjny punkt zbytu artefaktów i trofeów łowieckich. Była też trzecia opcja, ale bardzo niewielu dane było z niej skorzystać. Doświadczeni i wypróbowani współpracownicy naukowców mieli jakoby szanse na otrzymanie Przepustki, czyli w gruncie rzeczy wpisania na listę pracowników mobilnego laboratorium, co czyniło ich pobyt w strefie legalnym, zwalniało ze wszystkich kłopotów jakie normalnie spotykały ich ze strony wojska i gwarantowało dostęp do pierwszorzędnych zapasów wyposażenia. Mało który samotnik oparłby się takiej pokusie, a Hink cichutko liczył, że przy odpowiednim wysiłku z jego strony taka oferta zostanie mu złożona.

Anatolij uważnie wsłuchał się w słowa naukowca starając dokładnie pojąć czego się od niego oczekuje. Zlecenie było w gruncie rzeczy niezwykle proste. Sacharow zapragnął trzech artefaktów, żeby popatrzyć na nie przez mikroskop czy robić na nich różne zabawne eksperymenty, to akurat mało istotne. Dość, że ich chciał i płacił. I to jak na pracownika rządowego wypadało, oferował więcej niż można było przeciętnie za nie uzyskać.
Nie dano mu czasu powiedzieć czegokolwiek mądrego. Jeden z jego towarzyszy, czy też raczej co dość zaskakujące towarzyszka okazała się niezwykle wylewna i energiczna. Hink nie zdążył zareagować, a został nagle przyciągnięty do jej boku, podobnie jak jego drugi towarzysz mężczyzna z naszywką najemników na ramieniu. Nie żeby mu to przeszkadzało, w Zonie rzadko widywało się kobiety, rzadko nie były brzydkie,  a jeszcze rzadziej wchodziło się z nimi w jakikolwiek kontakt fizyczny. W gruncie rzeczy już można było zaliczyć to jako udany dzień, szkoda tylko, że cholera jedna była aż taka energiczna. Hink wydostał się z jej uścisku, nie było łatwo, bo cholera nie myślała puszczać, ale ostatecznie samotnik był wytrwały i miał łatwiejsze zadanie niż próbująca utrzymać dwóch mężczyzn kobieta. Odkaszlnął, żeby ukryć swoje chwilowe zmieszanie i zakłopotanie.
- Brygadzistko droga - powiedział tonem, który miał sugerować żartobliwość, ale wypadł dość grobowo. - Karuzela  brzmi ciekawie, ale anomalie grawitacyjne to nie zabawa. Niedaleko przejścia na Rostok roi się od Spalaczy. A przynajmniej nie brakowało ich jak próbowałem się dostać na Jantar, a że nie było jeszcze emisji więc powinny ciągle być na miejscu. W taką pogodę dobrze je widać i mniejsza szansa na wtopę.
Widać, że tą różnicę zdań rozstrzygnąć będzie musiał najemnik.
Szpej:
Ubiór: kombinezon Świt, pałatka i treki
Broń: Strzelba Mossberga
Amunicja: 20 pocisków kulowych i 10 strzałkowych
Szpej: Duży plecak, 4 paczki papierosów, apteczka naukowców, apteczka wojskowa, dwa bandaże, antyrad, bloker psioniczny, menażka, niezbędnik, manierka, bochenek chleba, kiełbasa, dwie konserwy, jedna puszka boskiej fasoli produkcji kapitalistycznej, zapalniczka, campingaz i jedna butla, stalowy nożyk i dwa lvivskie.
Powrót do góry Go down
Feliks
Doktor
Liczba postów : 13
Join date : 10/08/2018
avatar
Propozycja pracy dla profesora wydawała się na tyle ciekawa, że wywabiła Feliksa ze stosunkowo bezpiecznych kwater w Limańsku. Zadanie nie było niemożliwe, leżało raczej w zasięgu standardowych procedur wykonywanych przez stalkerów, a do tego zapłata była całkiem słuszna. A to było bardzo na rękę pijanemu mistrzowi operacji, bowiem niedawno odkrył, że jego zapas medykamentów skurczył się niesamowicie, a narzędzia operacyjne były w opłakanym stanie. Z przezorności wolał nie wspominać Wilczarzowi, że w ciągu najbliższego tygodnia nie będzie w stanie wykonać żadnej bezpiecznej operacji i pozostają na łasce gotowych zestawów pierwszej pomocy, które - choć profesjonalne - nie mogły zastąpić bardziej skomplikowanych procedur medycznych.
Dlatego właśnie Feliks znalazł się tu, gdzie się znalazł, wysłuchując krótkiej odprawy w wykonaniu znanego profesora, z Wandal u boku. Dyskretnie jej się przyjrzał. Chyba nie była już obrażona jak wtedy, gdy niezbyt zręcznie pożegnał ją na moście. Ledwie zauważalnie westchnął z ulgą. Nie miał potrzeby tworzenia sobie wrogów z sojuszników, a na dodatek dziewczyna była wystarczająco w porządku, by zignorował jej dziwactwo dotyczące igieł. Dobrze dla niej, że tym razem nie ma przy sobie żadnych narzędzi.
Jego beznamiętna twarz skrzywiła się lekko w wyrazie zaskoczenia, gdy został przyciągnięty przez Wandalkę, właśnie w chwili gdy miał zadać jakieś pytanie dotyczące zadania. Desperacko próbował zachować równowagę i uwolnić się, gdy tymczasem pozostała dwójka dyskutowała na temat tego, co zamierzają łowić.
- Myślę że nasz nieznajomy towarzysz ma lepszy pomysł - zerknął na Hinka, zarówno z lekką sugestią, że mógłby się przedstawić, jak i dając mu do zrozumienia, że w tej dyskusji go popiera. - na sam początek chodźmy po Spalacze, Karuzelą najwyżej przejedziesz się później.

/gomene za opóźnienie i chujowy post, wyjazd mam

Wyposażenie:
- MP5 z latarką taktyczną z włożoną baterią, pełnym magazynkiem standardowej amunicji i zapasową paczką tejże
- kombinezon Świt z emblematem najemników na lewym ramieniu, wojskowe desanty
- apteczka wojskowa, naukowców, pierwszej pomocy (po 1 każdego rodzaju), antyrad, bloker psioniczny, radioprotektor B190, barwinek i antidotum (po jednym)
- 3 kiełbasy dietetyczne i dwa bochenki chleba, 2 butelki Kozaka
- filtr węglowy, paczka zapałek, paczka fajek
Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 166
Join date : 21/05/2018
avatar
Jeśli pojemniki ulegną zniszczeniu, nie będzie tak lekko – odparł Profesor na wątpliwości kobiety. Przedziurawione nie chroniłyby przecież tak dobrze, przypalony też nie. Nie skomentował tego, jak Wandal się spoufalała, jednak ciężko określić, ile ten staruszek już widział. Uśmiechnął się tylko, zaraz komentując:
 – To ryzyko, ale i pewna gwarancja. Gdybyście poszli razem, błędem byłoby razem wchodzić w anomalie. Nigdy nie wiadomo, jak silnie się aktywują. Z drugiej strony, widzicie, w Zonie są też mutanty i inne zagrożenia. Im was więcej, tym mniej chętne mogą być do ataku bądź łatwiejsze do odparcia go – wyjaśnił monotonnym, ale wciąż uprzejmym głosem. Można uznać, że czuł się trochę tak, jakby patrzył na przepychające się dzieci.
 – A zatem artefakty spalacza? Produkuje kropelki, kryształ i kulę ognistą. Te artefakty charakteryzują się wyższą odpornością na wszelkie bodźce termiczne, jednak byłbym naprawdę wdzięczny, gdyby dotarły do mnie nieużywane – naukowiec widać bardzo wczuł się w swoją niby-dydaktyczną rolę, a w wyblakłych oczach nawet coś lekko błysnęło. Ot i powołanie!
 – Jeśli wszystko jest jasne, to na was chyba czas. Nie chcę popędzać, ale mam trochę pracy, widzicie… – Spojrzał z troską na leżące przed nim kartki. Kilka z nich było pobrudzonych, ale w Zonie to raczej nic dziwnego.

Wskazówki:
Dogadajcie się jak trzeba i wychodźcie z tematu. Nie musicie zgłaszać wątku po siwerty. Po całości rozliczę was tak, by opłacało się wam jak najbardziej. W następnej turze przerzucam was do Rostoku.

Termin:13.09
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Wydęła lekko dolną wargę i zmarszczyła brwi. Też wymyślili... Co ciekawego mogło być przy nudnych, starych spalaczach. Z drugiej strony nie sprzeciwiła się wycieczce, uznając wynik 2:1. Demokracja, psiakrew.
Wandal uwolniła obu stalkerów (choć musiała przyznać, że jej nieznajomy towarzysz całkiem sprawnie się wyplątał z uścisku. Biedny Feliciano walczył do końca), krzyżując ramiona na wysokości piersi.
- Niech już będzie spalacz... -Burknęła średnio zadowolona tonem ewidentnie podkreślającym, że pomysłem pogardza, ostatecznie jednak ulegając pomysłowi.
Jej wzrok powędrował do profesora, który chyba naprawdę poczuł w sobie powołanie przedszkolanki, po czym uniosła rozbawiona kąciki ust. Była w stanie wyobrazić go sobie w kolorowym fartuszku i bamboszach, próbującego ogarnąć bandę dzieciaków.
- Nieużywane. Tak jest.- Jakoś nie potrafiła się nigdy przełamać do korzystania z artefaktów, o których tylko trochę słyszała. Teraz, skoro wiązało się to z ewentualnym spadkiem ich wartości – postanowiła nie używać znalezisk wcale.

- Spokojna głowa profesorku, nie będziemy odciągać cię od tych eee... Straszliwie ważnych i niezbędnych ludzkości badań.
Machnęła tylko ręką ruszając w stronę wyjścia. Plan był prosty. Wpaść po anomalie, zebrać anomalie, nie wpaść przy tym na żadne mutanty, wrócić do profesorka, odebrać hajsy, iść je przewalić na wódkę i papierosy. Dzień jak co dzień.
Powrót do góry Go down
Feliks
Doktor
Liczba postów : 13
Join date : 10/08/2018
avatar
Spojrzał na profesora z beznamiętną miną, sprawnie ukrywającą zaskoczenie, które odczuwał. Z ogłoszenia wydawało się, że staruszek szuka doświadczonych stalkerów, a przynajmniej takich, którzy już kiedyś widzieli artefakt na oczy, a mimo tego pouczał ich jak kotów w Kordonie. Opanował lekkie skrzywienie warg, które cisnęło mu się na usta i odpowiedział:
- Proszę się o nas nie martwić, profesorze. O artefakty również. Dotrą do pana nienaruszone i nieużywane.
Następnie przeniósł swój wzrok na naburmuszoną najemniczkę i stłumił ochotę by jej wytknąć, o ile więcej zabiegów wymagałoby nastawianie złamanych kości po anomaliach grawitacyjnych, niż leczenie poparzeń. Uważał że wizja skalpeli chirurga pracujących w jej ciele skutecznie uspokoiłaby to przerośnięte dziecko. Nie chciał jednak wypaść nieprofesjonalnie przed ich towarzyszem, a przede wszystkim przed profesorem.
Wzruszył tylko ramionami, kiedy już oswobodził się z morderczego uchwytu koleżanki po fachu i lekkim skinięciem głowy pożegnał profesora.
Odwróciwszy się doń plecami, ruszył ku drzwiom.
Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 166
Join date : 21/05/2018
avatar
Przenosimy się. Ot, żeby każdy widział.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Bunkier naukowców
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
To the North :: Jezioro Jantar-
Wymiana Bannerami



aegyoNorthland HighschoolAbsitOmenHogwartDreamBlackButlerBleach OtherWorldDragon Ball New Generation Rebornover-undertaleVampire KnightVampire Kingdom