Share | 
 

 Okolice bunkra

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
Czarny Stalker
Admin
Liczba postów : 305
Join date : 19/05/2018
avatar


Siedlisko mutantów

Właściwie jest tu niewiele poza sporadycznie pojawiającymi się tutaj stalkerami zombie, jednym starym samochodem, krzakami i tunelem, który prowadzi do wraku starego autobusu. Można nawet rzec, że to jedyne, co tu jest. Mimo tego często pojawiają się tu stalkerzy, których celem jest eliminacja mutantów, na które dostali zlecenie od Sacharowa. Można powiedzieć, że korzystne ceny skupu artefaktów ożywiają tę okolicę.
Powrót do góry Go down
Medium
Liczba postów : 44
Join date : 25/08/2018
avatar
Wiatr szarpał ubranie, rozwiewając włosy. Lekki, sieczący deszcz sklejał je w grube kosmyki. Ponuro, zimno, nieprzyjemnie. Plecak ciążył, chusta opleciona wokół twarzy utrudniała oddychanie. Tylko pod nią było ciepło, nawet za. Powoli, noga za nogą, uważnie. To nie był dzień na beztroskę.

Starała się cicho oddychać i nasłuchiwać terenu wokół. Zatrzymała się, gdy wyraźnie przed sobą widziała wrak samochodu. Broń pod ręką, pełna. Drugi magazynek w pogotowiu. Nóż po drugiej stronie, a nie... Ten przepadł. Spojrzała w ciemne chmury. Kotłowały się przelewając jedna przez drugą. Wyczuła ciepło rozproszonego słońca, wystawiła do niego twarz uśmiechając się i zsuwając na chwilę chustę. Poczuła chłód i wilgoć na swoich wargach, ale też od drobnego ciepła na jej twarzy wykwitły rumieńce. Makijaż z sadzy już dawno spłynął.

Skręciła o dziewięćdziesiąt stopni, może nieco mniej. Tak po prostu, tak poczuła. Owinęła chustę na nowo, nie chciała, by nadmiar pyłu dostał się w jej płuca. O, liście babki. Wzięła dwa przykładając do obtartej lekko dłoni. Takie drobnostki nie bolą, ale dlaczego sobie nie pomóc, skoro już można. Spojrzała na samochód. Przekorodowany, na pewno w środku już nie było nic wartościowego. Nawet rejestracji brak. Przykucnęła wcześniej. Potrzebowała złapać nieco oddechu po ponad połowie dnia drogi. Nie spieszyć się, pośpiech zabija. Położyła dłonie na mokrej ziemi. Spomiędzy palców wyciekło nieco wody. Splotła trzy źbła w warkocz i odwróciła się obserwując dalej. Do bunkra zdąży jeszcze. Wzrokiem jeszcze raz przeszukała okolicę, czy może nie uda się znaleźć jakiejś kryjówki z fantami. Miło byłoby cokolwiek znaleźć na osłodzenie tak nieprzyjemnego dnia.

___________________
W rytmie bębnów tętni krew, w powiewie wiatru płynie życie.
Mowię: #726d93 x Piszę jako MG: #630657
Powrót do góry Go down
Krokodyl
Partyzantka
Liczba postów : 15
Join date : 11/08/2018
avatar
Kolejny dzień w Zonie i kolejny dzień spędzony zasadniczo na nic nie robieniu, bo jak inaczej nazwać chodzenie po okolicy i strzelanie do wszelkich istot mogących zagrozić stalkerom - tak, do tych istot zaliczała się niekiedy Powinność. Dziś jednak postanowił przejść się w miejsce, gdzie łatwo było postrzelać do zarówno do mutantów, jak i zombie - za jedne była nagroda, a drugie można było okraść. Interes musiał się kręcić.
Więc, od czego by tu zacząć - Stepan ułożył się wygodnie w krzakach na lekkim wzniesieniu, oparł broń na niedużym kamieniu znalezionym gdzieś obok i wypatrywał potępianego celu. Tak patrzył, patrzył i patrzył i nic. Zupełnie nic, nawet chomika.
Ale cóż - miał fajki, więc mógł siedzieć. Gdyby nie fakt, że był przy zdrowych zmysłach, to zapewne poszedłby spać. Jednak na tyle głupi nie był - w każdej chwili mogła dopaść go emisja, albo inne psy.
Więc leżał tak z ponad godzinę, aż tu nagle ktoś pojawił się na horyzoncie. Drobnej postury osoba odziana w standardowy kombinezon. Przywarł oko do lunety karabiny i przystąpił do obserwacji, czy przypadkiem nie ma przed sobą zombie. Niestety, osobnik szedł prosto, sztywno i wyglądał na zdrowego na umyśle. Szkoda. No ale cóż, zawsze mógł go poobserwować i w razie potrzeby odstrzelić - może to ktoś z Powinności, tylko bez oznaczeń. Bardzo ciekawe.
Może nawet podejdzie później do tego osobnika, ale nie teraz. Wolał nie wychylać się z kryjówki.

___________________
kolor #299229
Powrót do góry Go down
Medium
Liczba postów : 44
Join date : 25/08/2018
avatar
Miała wrażenie, że nie jest tu sama. W końcu Medium nie wzięło się znikąd. Obejrzała się raz jeszcze. Mutanty zachowywały się zazwyczaj głośno poza niektórymi. Anomalii tak na jej rzut oka brak. Zombie, podobno zmory tutejszych bagien i fabryki, brak, jeszcze.
-Gdzie sama bym się ukryła czekając? - wytypowała kilka miejsc. Poszła po łuku, groblą. Po deszczu nawet tam, gdzie oficjalnie nie było bagna, stopy zapadły się w mokrym gruncie.

Medium poczuła nieco cieplejsze słońce na swoim karku. Nawet zobaczyła nikły cień. To dobry znak. Coś błysnęło w zaroślach, czy jej się zdawało? Podeszła do kępy wysokiej trawy. To nie była chyba ta kalecząca. Włożyła rękawice i wyciągnęła rękę do przodu. Makarow! Po wdechu jednak się zreflektowała. Za dużo tego szczęścia naraz. Rozejrzała się wokół jedną ręką chowając znalezisko, a drugą wyciągając swojego wiernego Sig Sauera.

___________________
W rytmie bębnów tętni krew, w powiewie wiatru płynie życie.
Mowię: #726d93 x Piszę jako MG: #630657
Powrót do góry Go down
Krokodyl
Partyzantka
Liczba postów : 15
Join date : 11/08/2018
avatar
Leżąc i obserwując tajemniczego osobnika, Stepan zaczynał przyglądać się coraz uważniej jego ruchom. Mógł wyraźnie dostrzec, że nie były one sztywne, przesadnie uważne i nadmiernie ostrożne, jak miało to miejsce u jego towarzyszy z Wolności, jak i psów z Powinności.
Zasadniczo nigdy nie rozumiał wojny pomiędzy dwiema frakcjami - wszyscy tłuki się o swoją wizję Zony, zupełnie jak politycy poza nią. Oligarchowie namaszczeni przez Rosjan, kontra ludzie na ulicach. To nie powinno być tak - gdyby się zjednoczyć i razem zdobyć Zonę wpierw eliminując całe zagrożenie z niej? Ale przecież nikt nie pójdzie na takie rozwiązanie

Mniejsza. Wracając do owego osobnika. Wyglądał on, jak gdyby nie miał konkretnego celu - tu zebrał parę ziółek, tam pogrzebał się w trawie, tu patrzył na niebo. Niestety Stepan nie widział twarzy tej osoby, gdyż znajdowała się do niego tyłem. Przymierzył celownik równo na potylicy tej osoby i przez chwilę zastanawiał się, jakby to było teraz pociągnąć za spust. Widział wielokrotnie takie trupy. Z tyłu mała dziura, a twarzy brak. Wyglądało to okropnie. Ale nie był od tego, był tu, aby pomagać stalkerom. Jego uwagę przykuł moment, gdy osoba wyciągnęła coś z trawy. Wyglądało to jak pistolet, może makarow.
Stepan miał dość siedzenia tak w niepewności, zdjął na chwilę rękę z broni, sięgnął pod kamizelkę i wyciągnął z niej papierosy i zapałki. Odpalił papierosa i spokojnie ćmiąc dalej obserwował poczynania osobnika. Przez chwilę myślał, aby ruszyć na dół, jednak nie było potrzeby, aby ujawniać swoją obecność - wolał pozostać w cieniu i czuwać nad bezpieczeństwem tego człowieka.

___________________
kolor #299229
Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 136
Join date : 21/05/2018
avatar
Jezioro Jantar nie bez powodu było owiane niezbyt dobrą sprawą; wokół tego toksycznego bagna stalkerzy musieli bardziej odpędzać od siebie snorki niż komary czy inne robactwo. Te mutanty były o wiele bardziej uparte i uciążliwe nawet od najbardziej krwiożerczych owadów. I właśnie o tym mieli się przekonać Czerwony Kapturek i obserwujący go Wilk. Zamiast broni miałyby błyskać światełka odbijane przez pobite gogle wmontowane w maskę przeciwgazową, zamiast cichego syknięcia odpalonej zapałki miały być słyszalne powarkiwania poruszających się na czworaka mutantów.
Snorki wciąż były daleko; szły od strony bagna, na północ od bunkra, krocząc powoli po wzgórzu, na którym znajdowała się sławna fabryka. Nosy i pyski miały tuż przy ziemi, „trąby” masek przeciwgazowych wlokły się z cichym szuraniem po ziemi, czasem zaczepiały o wyschnięte gałęzie. Wciąż nie widziały stalkerów, ale szło ich łącznie pięć — były w różnych odstępach od siebie i wlokły się raczej dość powoli. Co jakiś czas słychać, jak cicho warczą.

Wskazówki:
Spore zachmurzenie, raz na jakiś czas słońce ogrzewa ziemię. Temperatura to 28 stopni Celsjusza. Jest wciąż wilgotno i niedawno padał deszcz.
Medium — założyłem, że idziesz od południa, dla wygody umiejscowienia snorków i Krokodyla. Jeśli wolisz nie — określ. Jeśli tak — póki co nie widzisz mutantów, ale możesz je słyszeć.
Krokodyl — ciebie wrzucam roboczo na wschód od bunkra. Tam jest wzniesienie, stamtąd widać samochód, przy którym była Medium. Jeśli tak ci pasuje: widzisz też snorki.
Powrót do góry Go down
Medium
Liczba postów : 44
Join date : 25/08/2018
avatar
Rozglądanie się wokół ma tę wadę, że można przegapić szczegóły, ale też tę zaletę, że kątem oka często widać więcej niż by się można spodziewać. Druga rada: jeżeli coś w Zonie przychodzi zbyt łatwo, odwróć się i sprawdź, czy za tobą nie ma bandyty lub mutanta. Akurat w tym przypadku snorka. Lub pięciu. Medium zaklęła tylko cicho, wzniesienie obok. Szybciej będzie można strzelić, teraz były jeszcze za daleko." Fuck! Nie za szybko, powoli, ostrożnie, nie skręć nogi w tym bagnie." myślała tylko Medium starając się mieć oczy dookoła głowy. Powoli pod górę. Nie zauważyła jeszcze stalkera w krzakach kawałek dalej. No cóż, w końcu nie była tu jeszcze starym wygą.
-Kurwa...!- Potknęła się, ale wstała szybko, chociaż nogawka już przeszła wodą i błotem. Wzniesienie. Do bunkra za daleko. Trzeba je zabić stąd. Dwa magazynki w pogotowiu. Uspokoiła nieco oddech, trzeba było się skupić.

___________________
W rytmie bębnów tętni krew, w powiewie wiatru płynie życie.
Mowię: #726d93 x Piszę jako MG: #630657
Powrót do góry Go down
Krokodyl
Partyzantka
Liczba postów : 15
Join date : 11/08/2018
avatar
Smak szluga był ohydny - tani i kiepskiej jakości tytoń nie zapewniał wygórowanych walorów smakowych, jednak był jedynym rozwiązaniem dla palacza. Aż Stepan przypomniał sobie, jak raz okradał kontener szlugów i znalazł tam całkiem sporo kanadyjskich papierosów Regina. Stare dobre czasy.

Wracając jednak do celu jego obserwacji - zdawało się, że ów niezidentyfikowany osobnik coś dostrzegł. Stepan przymrużył oko dokładniej zerkając w lunetę, jednak poza ruchem w trawie nic nie dostrzegł. Może były to chomiki, albo - co gorsze - snorki. Wolał nie ryzykować życia samotnego stalkera i nie wystawiać go na ewentualne starcie z jakimkolwiek mutantem. Wiedział, jak uciążliwe bywając nawet cholerne chomiki i jak trzeba cerować spodnie po spotkaniu z nimi. Z tego właśnie powodu wolał zdradzić swoją pozycję, niż narażać tę osobę na starcie.
- Ej, młody. - krzyknął nie zmieniając pozycji - Dawaj na górę, osłaniam Cię.
Skupił wzrok na osobie, ale też cały czas starał się obserwować okolicę i znaleźć źródło zagrożenia. Dopalił na szybko papierosa, kaszlnął i ruchem kciuka odbezpieczył broń.
- No, pokaż się paskudo - szeptem dodał sam do siebie.
Powrót do góry Go down
Medium
Liczba postów : 44
Join date : 25/08/2018
avatar
Pierwsza myśl, zagrożenie z drugiej strony. Kolejna, człowiek. Trzecia, że chyba jednak warto na chwilę uwierzyć w jego szczerość, skoro osłaniał, znaczy, że mógł ją wcześniej zabić a jednak nadal mogła stawiać kroki w podmokłym terenie. Odwróciła się plecami do gromadki snorków. Nie zdążyła ich doliczyć, chociaż wydawało jej się przez chwilę, że szły kołem z pięciu osobników. Nie miała natomiast żadnych wątpliwości, bo odbicie światła w okrągłym szkiełku starej maski przeciwgazowej doskonale obrazowało nieprzyjemną sytuację.

Zaufała. Spojrzała na możliwie najszybszą i najlepszą drogę do stalkera. "To te drugie krzaki." Myśl może nie była z serii tych najbardziej błyskotliwych, jednak szybko naprowadziła jej wzrok na odpowiednie ścieżki. Na szczęście nie było już daleko. Stopa, krok, nieco obok, lekki sus... Szlag, przejechała kawałek na błocie niemal tracąc równowagę.
-Snorki! - rzuciła tylko w stronę stalkera i w kilka kolejnych skoków była przy nim. Wtedy dopiero się odwróciła, nadal z bronią w ręku. Chusta nieco przeszkadzała. Przyspieszony, gorący oddech wiązł w tkaninie. Adrenalina też robiła swoje.

Medium drżała, przyklęknęła w stabilniejszej pozycji do strzelania. Tylko dłonie były nieruchome, pływały tylko lekko w rytmie unoszenia się piersi przy wdechach. Coraz wolniej, spokojniej. Opanowywała się po dość głupiej i karkołomnej ucieczce w stronę... Faceta, zerknęła szybko. Spojrzała już tylko na bagnisty teren przed nimi. Czekała, aż mutanty wejdą w zasięg skutecznego ognia.

___________________
W rytmie bębnów tętni krew, w powiewie wiatru płynie życie.
Mowię: #726d93 x Piszę jako MG: #630657
Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 136
Join date : 21/05/2018
avatar
Krótkowzroczne mutanty  opierały się głównie na węchu i słuchu, gdy tropiły swoje ewentualne ofiary. Łby skryte za poszarpanymi maskami przeciwgazowymi poderwały się jak jeden mąż i skierowały w kierunku stalkerki w chwili, gdy ta upadła. Powarkiwania nie ustawały — mogłoby się zdawać, że monstra starają się w ten sposób porozumiewać ze sobą, jednak na ile ten wniosek byłby trafny — to już kwestia sporna i bardzo niejednoznaczna.
 Sytuacja, w jakiej znalazł się oddalony od scenki obserwator, zdawała się znacznie lepsza do chwili, gdy i on narobił trochę hałasu. Groteskowe kreatury ruszyły w ich stronę, dwa wyrwały nieco przed całą grupę, wyraźnie bardziej rozjuszone i głodne niż pozostałe mutanty. W chwili, gdy Medium dotarła do Krokodyla, pierwsze mutanty zdołały zbliżyć się do wzniesienia na około dziesięć metrów od dwójki stalkerów.
 Póki co osłaniała je wysoka trawa, tak samo jak samych ludzi, jednak zaraz — czy to coś znowu błysnęło przed nimi? Można było odnieść wrażenie, że mutanty próbują ich obejść, bo wyraźnie się rozdzielały. Trzeba było podjąć szybką decyzję — czy strzały powinny rozerwać ciszę już teraz, czy dopiero w momencie, gdy nie będzie można nawet uciec? Może warto się cofnąć zamiast przypuszczać otwarty atak?

Wskazówki:
1) Jeśli zdecydujecie się na strzelanie, wybierzcie, do którego mutanta dokładnie. Będzie mi łatwiej kontrolować.
2) Rzućcie kostkami (K6 — dla umiejętności) za strzelanie w jednego mutanta w ramach aktualnej tury (to jest, jeśli nie uznacie, że lepiej uciekać). By trafić, Medium musi wyrzucić 3 oczka lub mniej, a Krokodyl 5 lub mniej. Jeżeli wyrzucicie 1 — mutant pada na miejscu. Rzucacie w tym temacie.
3) Dla względnego ułatwienia, bardzo profesjonalnie narysowałem wam mapkę określającą położenie mutantów i wasze. Czerwone punkty to żywe snorki, zielony punkt to wy, brąz to kamień, ciemna zieleń to miejsce, w którym wzniesienie się zaczyna.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Okolice bunkra
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Zone :: Świat :: Jezioro Jantar-
Wymiana Bannerami



aegyoNorthland HighschoolAbsitOmenHogwartDreamBlackButlerBleach OtherWorldDragon Ball New Generation Rebornover-undertaleVampire KnightVampire Kingdom