Share | 
 

 Hala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
Czarny Stalker
Admin
Liczba postów : 359
Join date : 19/05/2018
avatar
PisanieTemat: Hala


Brak zagrożenia

Zona pozwoliła stalkerom na zajęcie od czasu do czasu jednej z tutejszych hal produkcyjnych. Pojawiają się tu mutanty, jednak w związku z tym, że ze środka widać wszelkie zakradające się od zewnątrz zagrożenie, stalkerzy chętnie wykorzystują to miejsce do wypoczynku. Nie zatrzymują się tu nigdy na długo - widmo emisji psionicznej jest przecież w Strefie nazbyt realne.
Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 166
Join date : 21/05/2018
avatar
PisanieTemat: Re: Hala
Zlecenie, jakie zostało wymyślone przez niejakiego Barmana, szybko obiegło wszelkie grupy w Strefie, wywołując zarówno aprobatę jak i niechęć ze strony stalkerów. Mimo wszystko, na miejscu — w jednej z hal w fabryce Rostok — stawiło się kilku śmiałków oraz pułkownik Pietrienko, wystawiony przez generała Woronina i Barmana jako pośrednik i główny dowodzący tej akcji. Droga do hali była już mniej więcej oczyszczona przez oddział towarzyszący Pietrience, który miał też później stanowić wsparcie dla stalkerów, którzy zgłosili się do wypełnienia zadania.
 Postawa Handlarza była sztywna i niewzruszona zupełnie niczym, co działo się wokół niego, ale możliwe, że pułkownik był dość zadowolony z takiej frekwencji. Stał w wejściu do budynku, dobrze widoczny i wystawiony nawet na atak z czyjejkolwiek strony, bez względu na to, jak głupim pomysłem byłby atak. Gdy już stawiła się na miejscu odpowiednia ilość śmiałków, Pietrienko zabrał głos:
 – Nie jestem waszym zleceniodawcą – wyjaśnił. – jednak wysłano mnie, żebym sprawował bezpośrednią pieczę nad tym zadaniem. Nazywam się Pietrienko i jestem jednym z założycieli frakcji Powinność. Liczę na to, że nasza współpraca będzie owocna i obędzie się bez problemów z którejkolwiek strony. Do chwili, gdy nie będziecie stanowili zagrożenia dla ludzi Powinności, oni nie będą stanowili go dla was. Układ jest prosty i opłacalny dla obu stron – były wojskowy mówił głośno i wyraźnie, bez najmniejszego zająknięcia czy jakichkolwiek emocji.
 – Cel jest jasny. Rostok jest jednym z niewielu miejsc, które nie znajdują się w głębi Zony, nie przynależą do żadnej grupy i które, według zwiadowców, oferują bardzo dobrą ochronę przed emisjami i innymi zjawiskami typowymi dla Strefy. Pierwszym etapem, który, mam nadzieję, że dziś ukończymy, będzie oczyszczenie terenu z mutantów, które go zamieszkują. Kolejnym celem będzie ufortyfikowanie fabryki, jednak nie wchodzi to w zakres waszych obowiązków; niemniej jednak zachęcam do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu. Zapamiętajcie zupełnie wszystko, co zobaczycie — wyłapcie wszystkie anomalie w zasięgu wzroku, zwracajcie uwagę na wszelkie ślady wskazujące na obecność mutantów – możliwe, że tłumaczył zupełnie podstawowe rzeczy, ale przecież zawsze warto przypomnieć, że nie wkłada się rąk do ognia. Pietrienko nie miał świadomości, kto przed nim stał i mogły przecież być tu nawet stalkerskie kocięta.
 – Czy ktoś ma jakieś pytania? Możemy przejść do określania obszarów eliminacji mutantów?


Wskazówki ogólne — obowiązujące na cały wątek:
1) Na dobrą sprawę absolutnie nikt z was nie wie, z kim współpracuje, o ile:
- Nie ustaliliście z góry, że postacie się znają
- Gracz nie ujmie jasno, że ma na kombinezonie naszywkę frakcji
- Postać się nie wygada
Po prostu pamiętajmy o realizmie. Nie mamy minimapki i czerwonych punkcików-wrogów ani pełnego profilu postaci włączającego się w czasie rozmowy.
2) Opiszcie dokładny ekwipunek postaci poprzez umieszczenie go w spoilerze pod pierwszym postem w zleceniu. Pilnujcie ilości, każdy wystrzelony nabój się liczy.
3) Jestem sędzią i przewodnikiem. W przypadku pewnych decyzji będę posiłkować się kostkami. Mechanikę dla poszczególnych rzutów będę przedstawiać na bieżąco.
4) Nie bójcie się decyzji i po prostu bądźcie rozsądni.
5) Terminy zawsze będą tygodniowe, o ile nie uznacie, że chcecie, by gra szła szybciej. W przypadku pierwszej kolejki — nieodpisanie przez tydzień jest równoznaczne z wyleceniem ze zlecenia i dopiszę do tego wyjaśnienie. W przyszłości może to poskutkować uznaniem, że postać nie zareagowała na dany bodziec i oberwała. Wszelkie obsuwy najlepiej byłoby zgłaszać w temacie z nieobecnościami. Dostaję z reguły dużo PW, więc mogę o czymś zapomnieć.  

Warunki:
28 stopni Celsjusza, pochmurno, ale gorąco. Wiatr praktycznie nie wieje, powietrze stoi w miejscu. Okolice godziny 16.

Termin: 31.08
Powrót do góry Go down
Proch
Bojownik
Liczba postów : 53
Join date : 13/08/2018
avatar
PisanieTemat: Re: Hala
Stalker Proch szedł na wyznaczone miejsce spotkania, w którym to miała się zebrać grupa śmiałków w celu oczyszczenie Rostoku. Mężczyzna niósł na barkach ciężar swojej decyzji, gdyż zdecydował się pomóc w misji Powinności, przez co niektórzy członkowie Wolności zareagowali na to pogardą i niedowierzaniem. Jak to - pomagać wrogowi? Jak to - zabezpieczyć placówkę nieprzyjaciela, żeby czerpał z niej korzyści?! Proch wiedział, że od powodzenia tej misji zależy los wszystkich, dlatego nie żałował podjętej decyzji.
A Zona? Beznamiętnie spoglądała na zabawy dzieci. Podmuchy jej wiatru padały wprost na twarz poczciwego Procha. Czy czekała go śmierć? Być może. Przekroczenie Kordonu było równoznaczne z przyjęciem na siebie kary śmierci, trwało odliczanie. Prędzej czy później Proch dołączy do martwych, prędzej czy później...
Stalker dotarł do punktu docelowego. Nosił na sobie kombinezon wojskowy z naszywkami Wolności. Tutaj, w Rostoku, spodziewał się neutralności, dlatego nie bał się nosić barw swojej frakcji. Wolnościowiec ukrywający swoją twarz za maską gazową, trzymał oburącz strzelbę sajgę-12. Rękojeść makarowa oczekiwała na to, aby wyciągnąć broń z kabury. Żołnierz "zielonych" posiadał ładownice na kamizelce kuloodpornej. Stalker dźwigał również plecak na barkach, obładowany sprzętem.
Stalker Proch schylił łeb w kierunku pułkownika w geście okazania mu szacunku. Następnie słuchający przykucnął sobie, zdjął maskę gazową i zapalił papierosa. Trzymając szluga w ustach, broń w pogotowiu, powstał na równe nogi. Żar szybko pochłaniał bibułę, pozostawiając po sobie ścieżkę rozgrzanego popiołu. Palacz cierpliwie czekał na zakończenie przemowy pułkownika.
- Owszem, mam pytania, poruczniku Pietrienko. Wołają na mnie Proch - członek Wolności odezwał się neutralnym tonem. Mówił szybko, po żołniersku. - Co z pieniędzmi? Dwadzieścia kafli idzie na podział czy na łeb? - Dokończywszy zdania, palacz opuścił papierosa, zgniótł go butem i wyciągnął następnego. Zapalił.
- Druga kwestia jest taka. Co z łupami i artefaktami? Mam nadzieję, że uszanujemy porozumienie pomiędzy frakcjami i każdy z nas, bez obawy o swoje życie, pozbiera fanty po akcji?
- Od siebie dodam, że podporządkuję się waszemu planowi i dowodzeniu. Również zależy mi na Rostoku. Jednak ostrzegam, nie znoszą śliskich akcji. Szanujmy się dzisiaj, a wszystko pójdzie gładko. - Drugi papieros wylądował na ziemi. Został zdeptany.

Spoiler:
Biorę wszystko, co jest opisane w moim ekwipunku
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
PisanieTemat: Re: Hala
"Do chwili, gdy nie będziecie stanowili zagrożenia dla ludzi Powinności, oni nie będą stanowili go dla was."
Pułkownikowi zabrakło w swojej wypowiedzi określenia widocznego zagrożenia, co szybko odnotował w myślach Kundel i mimo zadowalającej go uszczypliwości, nadal stał niewzruszony pośród reszty zbieraniny. Stał nieco z boku, głównie ze względu na trwającego u jego boku owczarka. Mimo trzymania go na krótkiej smyczy, a i samego posłuszeństwa zwierzęcia wolał sobie oszczędzić marudzenia jakiegoś przewrażliwionego trepa gdyby zwierzak ośmielił się dotknąć kogokolwiek. Zresztą nie wiadomo gdzie Powinność się szlajała, mogli coś przynieść z obrzydliwszych części Zony i czymś mu Burego zarazić.
- Ufortyfikowanie fabryki jest płatne ekstra? - rzucił zaraz po Prochu, oszczędzając sobie tytułowania innych i siebie samego.
Azarow nie miał na swoim kombinezonie żadnych frakcyjnych oznaczeń, więc śmiało mógł uchodzić za samotnika, a fakt, że jedyne na czym mu aktualnie zależało to dorobienie się pieniędzy, mógł tylko to potwierdzać. Kolejne samotnicze ścierwo próbujące wszystko zgarnąć dla siebie. Maska przeciwgazowa póki co wisiała przy jego plecaku, ale mimo to stalker miał na połowę twarzy naciągniętą ciemną chustę.
W głębi duszy mało go obchodziło powodzenie całej tej misji. Pieniądze, jeszcze więcej pieniędzy i szabrowanie zwłok wszystkich, którzy tu zginą, oto co go zwabiło. Sam nie miał większego zamiaru się narażać. Rozglądając się po wszystkich tu zebranych nie zauważył nikogo, kogo choćby kojarzył z przelotnego minięcia się. Nie zauważył też nikogo ze swojej frakcji. Był jak wilk pośród stada całkiem obcych i nieświadomych owieczek.

Spoiler:
Kundel: AN-94 + amunicja 5,45x39mm [60/60], Kombinezon „Świt”, autostrzykawka z adrenaliną, nóż sprężynowy, nóż z kastetem, nóż Атлант, monokular, siatka maskująca [x2]. Na szyi bezdźwiękowy gwizdek na psa, a przy pasku jego smycz.

Bury: kamizelka taktyczna z dwiema ładownicami (zawartość: apteczka pierwszej pomocy, folia NRC, światło chemiczne, barwinek [10/10], bidon w Minionki, papierosy i zapałki) po bokach.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
PisanieTemat: Re: Hala
Wszyscy posiadacze szekli, pieniędzy, weksli czy innych drogocennych towarów służących za walutę, bójcie się. Oto bowiem windykator Ezechiel pojawił się na miejscu spotkania! Wprawdzie miał na sobie kombinezon najemnika, przez co niektórzy mogli go albo skojarzyć z tą frakcją, ale twarz miał zasłoniętą maską i nie miał też naszywki jego "luźnego stowarzyszenia ludzi ciężkopracujących w Zonie" a.k.a. najemnicy, no i zawsze dopuszczał możliwość, że po prostu pomyślą, iż kombinezon ukradł z pomocy dla powodzian z jakiegoś składu czy coś. I prawdę mówiąc, specjalnie go nie obchodziło zdanie innych oraz nastawienie do niego. On tylko tutaj przyszedł posprzątać i odebrać swoje pieniądze. Resztę ma głęboko gdzieś.
Dlatego też po wysłuchaniu słów handlarza spojrzał się jedynie na towarzyszy, mierząc ich nieco wzrokiem. Nie wyglądali na typów godnych zaufania, choć dla Ezechiela nikt kto przebywa w Zonie z własnej woli nie jest typem godnym zaufania. Wolał się na razie nie odzywać i dać mówić oraz zadawać pytania innym. Poniekąd dlatego, że woli się nie wyróżniać, by go później nie rozpoznali - w końcu w jego robocie może to być trochę problematyczne - a poza tym, Proch w sumie zadał jedyne interesujące go pytania. No, może poza tym, kiedy wypłata, choć całkiem oczywiste było, że po robocie. Spoglądał na niego jak mówił, po czym rzucił okiem na handlarza czekając na jego odpowiedź, jakby od tego zależało jego uczestnictwo w tej akcji...

...Choć tak naprawdę aż tak bardzo nie zależało. Nasz Żyd ma problemy z pieniędzmi, a dokładniej ich brakiem, także zapewne wpakowałby się nawet do zagrody dla trzody chlewnej byle dostać jakiekolwiek pieniądze, które pozwoliłyby mu na przeżycie kolejnych dni w tym zapomnianym przez Jahwe i ludzi miejscu.

Spoiler:
PM w kaburze (8/8 ), AN-94 przewieszony przez ramię (30/30), naboje do AN-94 w ładownicy (30/30), naboje do PM w wolnych ładownicach (50/50}, kiełbasa dietetyczna (2/2), wódka "Kozak" (1/1), apteczka pierwszej pomocy (1/1), Talmud i chleby wypiekane w Zonie (2/2) w parcianej torbie
Powrót do góry Go down
Drugi
Liczba postów : 289
Join date : 16/08/2018
avatar
PisanieTemat: Re: Hala
Nie był pewien, czy powinien przyjmować to zlecenie. Chociaż nie, inaczej: nie był pewien, czy powinien już przyjmować jakiekolwiek zlecenie. Od zwichnięcia stawu biodrowego minęło już, co prawda, kilka tygodni, i niby wszystko goiło się jak należy, cholera, nawet sam sobie coś w rodzaju rehabilitacji zorganizował, ale takie poważne urazy to jednak nie byle co. Zresztą, wciąż jeszcze trochę utykał. Miał nadzieję, że nie narobi sobie kłopotów.
Ale z drugiej strony - coś przecież trzeba jeść. I nawet jeśli on sam mógł trochę zacisnąć pasa, to nie chciał do tego samego zmuszać swojej czworonożnej towarzyszki.
A przecież dwadzieścia kafli piechotą nie chodzi.
Rozglądał się uważnie po całej hali i już samo to mogło zdradzić, że był tu nowy. I właściwie ten czynnik również był powodem przybycia do Roztoku. Adam już raz wybrał się sam w zonę i nie skończyło się to najlepiej. Miał za mało wiedzy, a doświadczenia wcale. Może tutaj, w towarzystwie innych stalkerów i pod wodzą Powinności nabierze trochę obycia? U jednego coś podpatrzy, z innym trochę porozmawia. No i zawsze to raźniej stawiać czoła niebezpieczeństwu mając kogoś obok siebie. W końcu jechali na tym samym wózku - mieli oczyścić teren z mutantów, więc raczej nikt nie będzie pod nikim dołków kopał.
Prawda?
Drugi wiercił się podczas przemowy Pietrienki. Nowy-stary kombinezon był znacznie cięższy i pod pewnym względem znacznie mniej wygodny, niż płaszcz, w którym wybrał się na swoją pierwszą wyprawę, ale za nic by go nie zamienił z powrotem na jakąś kurtkę na kiju. Jedynymi przydatnymi rzeczami z rzeczonej kurtki były dwa pojemniki na artefakty, które przezornie - i jakże optymistycznie ze swojej strony - dorzucił sobie do plecaka.
Pytań żadnych nie miał. A przynajmniej do momentu, dopóki stalker z emblematem Wolności nie zadał swoich. Wówczas Drugi tylko pokiwał głową potakująco, teraz już też ciekaw odpowiedzi na nie.

Spoiler:
Ciężki pancerz wojskowy w stanie średnim (noktowizor działa jak chce, a częściej jednak nie chce); PM-84P Glauberyt (przewieszony przez ramię) + 1 opakowanie 9x19mm FMJ (50szt.); GSz-18 (stan średni, bez amunicji); nóż Атлант; apteczka wojskowa; narzędzia chirurgiczne + kilka ostrzy; rękawiczki lateksowe i maseczki (po kilka sztuk); 1x klej medyczny; bandaż elastyczny; 1x Antyrad; filtr węglowy; menażka z wodą, kubek, miska dla psa i niezbędnik; folia NRC; dwa dodatkowe pojemniki na artefakty; 1kg karmy dla psów; 4 małe konserwy (brzoskwinia, kiszona kapusta, pasztet, ryba); 1 kiełbasa dietetyczna;  4 świeczki tealight; 1 pudełko zapałek; maska przeciwgazowa E5R1 dla psa; pudełko z 10 papierosami Łajka; pół tubki Lentilków.

___________________
jako head kutas nie mogę tak wybuchać



mowa: color=#336666 | głos
Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 166
Join date : 21/05/2018
avatar
PisanieTemat: Re: Hala
Rzeczowy człowiek; Pietrienko na pewno by to docenił. Przez twarz szybko przemknął mu uśmiech, jednak zaraz wrócił do poważnej, kamiennej miny.
 – Pułkowniku – poprawił od razu. – Klient powiedział, że na głowę, towarzyszu Proch. Wszystko, co znajdziecie po drodze, należy do was. Porozumienie obowiązuje do chwili, gdy którakolwiek strona je złamie, co jest raczej nieopłacalne. I każdy, kto złamie ten układ, poniesie adekwatne konsekwencje – skierował to raczej do wszystkich terytorialnych, wściekłych psów, jakie zdecydowanie zdarzały się w szeregach każdej grupy. Spięcia były naturalne, jednak Zona była o tyle wygodna i problematyczna naraz, że spory rozstrzygały przede wszystkim wymiany ognia.
 – Celem przejęcia tego miejsca jest zapewnienie stalkerom bezpiecznego, neutralnego przyczółku – były wojskowy skinął głową. Wzrok przeniósł na drugiego stalkera, który się odezwał.
 – Tak, będzie… „Płatne ekstra” – odparł, a w jego głosie było słyszalne uwydatnienie potocznego zwrotu, który chyba trochę zbił go z tropu. W międzyczasie do Pietrienki podszedł jeden z jego ludzi, przekazując mu jakiś komunikat. Bardziej wprawne ucho wychwyciłoby coś o psach, które zaatakowały po drodze jeden oddział wsparcia.
 – Proch, brodacz i dzieciak – wskazał głową kolejno na Procha, Ezechiela i Drugiego. – Do mnie – nakazał, po czym wyciągnął z kieszeni kombinezonu prowizoryczną mapę okolicy i rozłożył ją (z pomocą jednego z podwładnych) na szerokiej kolumnie podpierającej dach. Były na niej (na mapie!) trzy zaznaczone na czerwono, na niebiesko i na żółto punkty.
 – Idziecie czerwoną ścieżką. Pierwszy punkt to wieża zegarowa, przed nią odnotowano obecność nibypsów. Stado jest nieduże, liczy do pięciu dorosłych osobników. Chyba żaden nie jest psioniczny, jednak nie wiemy tego na pewno. – Przesunął palcem do punktu najbliższego względem hali. Znajdował się nieco na północ od niej.
 – Kolejnym miejscem jest duży magazyn kontenerów. Są tam pijawki, podobno para. – Palec przeszedł na spory budynek, który znajdował się na północny wschód od wieży. – Podobno da się wejść od góry, jeśli mamy tu kogoś z granatami bądź snajpera. Trzecie miejsce to piwnica, w której, według raportów, zadomowił się burer. Miejsca jest tam mało, zabicie go może być ciężkie. – Tym razem palec zawisnął trochę bardziej na zachód od poprzedniej lokacji.
 – Do komunikacji oddajemy wam trzy krótkofalówki, jednak mają do nas wrócić. Macie dwie częstotliwości. Na krótki dystans do waszego użytku i na dłuższy, do kontaktu ze mną. Gdybyście potrzebowali wsparcia lub pomocy medycznej — używajcie ich.


Wskazówki:
Jest was trójka, więc idziecie wszyscy w jedno miejsce. Macie do obskoczenia dwa-trzy, zależy od tego, jak bardzo będziemy się męczyć. Dogadajcie co trzeba i w kolejnej kolejce wam zarysuję nową sytuację. I przepraszam za zwłokę, ale widzicie co wyszło z tym zleceniem.

Termin: 13.09

Jakby ktoś chciał się dołączyć, to szybko. Ostatnia szansa.
Powrót do góry Go down
Proch
Bojownik
Liczba postów : 53
Join date : 13/08/2018
avatar
PisanieTemat: Re: Hala
Poczciwy stalker Proch ugryzł się w język. Najwyraźniej zonowskie papierosy już przeżarły mu mózg, gdyż pomyliły mu się stopnie wojskowe, kiedy zwracał się do Pietrienki. Wolnościowiec westchnął smutno, wyciągnął trzeciego papierosa z paczki, wepchnął fajkę w zęby, odpalił. Z zapaloną fajeczką zbliżył się pułkownika, gdy został przez niego wywołany.
Bojownik zielonych spokojnym ruchem dłoni wytarł pot z czoła. Teraz już rozumiał, dlaczego pułkownik był takim swojskim chłopem. Otóż posyłał oddział wynajętych stalkerów na hardą, jak sama pała nibyolbrzyma, misję. Prochowi zachciało się srać, ponieważ wspomnienie o pijawkach i burerze podrażniło jelita.
Proch uwolnił dym przez nos.
- Na Zonę, pijawki i burer? Muszę pogratulować waszym zwiadowcom, pułkowniku. Dali radę wytropić te paskudztwa i przeżyć? Nieźle. - Pochwalił ludzi Pietrienki za dobrze wykonany rekonesans.
Przyjął krótkofalówkę od dowódcy. Proch zaczepił urządzenie o swój pas.
- Resztą zajmiemy się my. Wybijemy mutanty, a potem wrócimy po wypłatę.
Fajka znów wylądowała pod butem Procha. Odwrócił się on do swoich towarzyszy. Wsadził kolejnego szluga między zębami.
- Sprawa jest prosta, panowie. Kto dowodzi? Ustalmy dowódcę naszej grupy. Sprawa druga, drodzy koledzy, ktoś ma z was ma granaty? No i przyda się nam farba. Na pijawki.
Powrót do góry Go down
Drugi
Liczba postów : 289
Join date : 16/08/2018
avatar
PisanieTemat: Re: Hala
Słuchał uważnie wszystkich wyjaśnień, mimowolnie nawet podszedł o krok czy dwa bliżej, żeby tylko nie uronić żadnego słowa. Na wzmiankę o tym, że te dwadzieścia kafli rzeczywiście jest na łebka aż mu się lekko w głowie zakręciło. Ileż by to było amunicji, szpeju, lekarstw! Ile jedzenia! Byłby ustawiony... No, może nie do końca życia, o ile chciał pożyć jeszcze kilkanaście lat co najmniej, ale na pewno na bardzo, bardzo długo.
Po wywołaniu posłusznie podszedł do pułkownika. Warszawa nawet nie czekała na żaden sygnał - podążała tuż przy nodze swojego właściciela.
O żesz ty kurwa, pomyślał filozoficznie, kiedy tak wpatrywał się w punkty na mapie i słuchał wytycznych. Jeszcze to stado nibypsów nie brzmiało tak groźnie. Coś tam o nich nawet wiedział. Ale pijawki? Pierwsze słyszał. Wyobraźnia wyrysowała przed nim obraz gigantycznych robali czających się tuż pod powierzchnią wody, tylko czekających, by wyskoczyć na nieuważnego stalkera, i by wpić mu się w twarz pojedynczą, ogromną przyssawką zamiast pyska. Drugi wzdrygnął się mimowolnie. Wziął jedną z krótkofalówek i przypiął ją do paska wzorem stalkera z Wolności - to chyba właśnie był Proch, bo przecież brodaczem trudno byłoby go nazwać, skoro jeden facet z brodą już tu był. Przyjrzał się wolnościowcowi. Był dość postawny i sprawiał wrażenie pewnego siebie, nawet mimo tego, co mówił o mutantach. Drugi jakoś tak z automatu uznał, że to pewnie on będzie dowódcą ich maleńkiego oddziału.
No cóż, nawet gdyby Drugiemu chciano zapłacić ekstra za pełnienie takiej fuchy, to i tak by się nie zgodził. Raz, że zupełnie nie leżało to w jego naturze. A dwa - wtedy na pewno wybiłyby ich wszystkich mutki.
- Może to pan powinien dowodzić? - rzucił raczej niepewnie. Drugi by się podporządkował, ale w sumie skąd miał wiedzieć, jak się na coś takiego zapatruje brodacz? Kot zasępił się trochę. - Granatów nie mam żadnych, ani nawet pół. Farby zresztą też nie... - Młody stalker przez chwilę rozważał, czy zapytać o to, o co chciał zapytać. Bał się, że wyjdzie na idiotę, ale trudno. Lepiej być uważanym za debila, niż przez własną niewiedzę sprowadzić śmierć na cały oddział. - A... A ta farba to po co właściwie?

___________________
jako head kutas nie mogę tak wybuchać



mowa: color=#336666 | głos
Powrót do góry Go down
Haczyk
Siewca
Liczba postów : 227
Join date : 26/06/2018
avatar
PisanieTemat: Re: Hala
Sługa boży, usłyszawszy o zleceniu mającym zacieśnić więzy między stalkerami, zainteresował się robotą od razu. Uzbrojony raczej średnio, ale czego się na dobrą sprawę spodziewać po człowieku w Zonie? Był bogatszy o koc i granaty, co już było postępem, z kolei znalezioną nie tak dawno amunicję zostawił w schowku. Wszak w Strefie warto było zachować wszystko, co się odnalazło; nic nie mogło się zmarnować. Amunicja posiedzi na jednym z drzew w Dolinie Mroku aż do czasu, gdy będzie mu potrzebna.
 Stalker na miejsce przyszedł nieco spóźniony, za sprawą czego nie usłyszał części komunikatów, ale liczył na to, że ktoś (gdy Haczyk już zrobi do niego ładne oczy) będzie na tyle miły, że podzieli się z nim ich treścią. Przyszedłszy na miejsce zasalutował niedbale do człowieka o okrągłej twarzy, który miał naciągnięty na głowę kaptur i był ubrany w mundur frakcji Powinność.
 – Uszanowanko, pozdrowieni, niech Bóg błogosławi – odezwał się donośnie i melodyjnie, racząc każdego, z kim skrzyżował spojrzenia, (po)promiennym uśmiechem. Wychwycił wzrokiem jedną znajomą postać i na jej widok wyszczerzył się szerzej, trochę drapieżnie, mrużąc przy tym oczy i nadając sobie trochę lisiego wyglądu.
 – Kwiku kwik, prosiątko, co u ciebie? – Zagadał do Drugiego, po czym obrócił wzrok na domniemanego dowódcę. Ukłonił się nisko, machnąwszy przy tym głęboko ręką.
 – Jestem Haczyk, samotnik, ale jednak byłbym wdzięczny za bycie w jakiejś grupie. Jeśli macie tu więcej wesołków jak burery czy pijawki, to jednak lepiej zbierać większe oddziały! Co tak mało? Kieszenie kraby poszczypały? – Uśmiechał się cały czas tak niewinnie, że mógłby opowiadać z entuzjazmem o masowych mordach, a jego mina zapewniłaby mu zrozumienie wszystkich wokół.
 – Bóg nie byłby zadowolony, gdybym poszedł sam na śmierć, więc pójdę z nimi, bo mam większe szanse na przeżycie. Okejeczka? – To… To nie podlegało dyskusji, serio.
 – Tak się składa, towarzyszu Proch, że mam dwa granaciki. I myślę, że moglibyśmy zaradzić krwawemu problemowi zabierając ze sobą jakiegoś psa, jak mamy na nie polować. Mogę go zrzucić z góry, wypatroszonego jak rybkę na piątkowy obiad, ha? Pijawki się zlecą, zamknie ktoś silny wyjście — nie ty. – Wymownie zerknął na Drugiego. Przeszedł spojrzeniem na silnie wyglądającego faceta z psem. – To może ty, bo wyglądasz jakby twój pies szczekał bark bark. A jak jakaś się ostanie, to ją zestrzelimy! – mówił szybko i entuzjastycznie, zupełnie tak, jak dziecko mówiące o zabawkach.


Ekwipunek:
HK M5 (załadowany, przewieszony przez ramię)
170 naboi 9x19mm FMJ (w plecaku)
Na sobie kombinezon Świt
Apteczka pierwszej pomocy (0 użyć wykorzystanych, w plecaku)
Wódka Kozak (1 butelka, w plecaku)
6 noży do rzucania (jeden przy pasie, pozostałe w plecaku)
Koc 200x220 (wypelnia plecak, żeby nie brzęczało)
Dwa granaty RGD-5 (przy pasie)

Nakłoniono mnie, więc nadprogramowo przychodzę, moje uczestnictwo wyjaśnię ładnie w kolejnym poście MG.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
PisanieTemat: Re: Hala
Powrót do góry Go down
 
Hala
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
To the North :: Rostok-
Wymiana Bannerami



aegyoNorthland HighschoolAbsitOmenHogwartDreamBlackButlerBleach OtherWorldDragon Ball New Generation Rebornover-undertaleVampire KnightVampire Kingdom