Share | 
 

 Wieża zegarowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
Czarny Stalker
Admin
Liczba postów : 359
Join date : 19/05/2018
avatar
First topic message reminder :



terytorium mutantów

Zegar na tej wieży w dawnych czasach przepowiadał pracownikom fabryki, jak szybko wydostaną się ze swojego miejsca pracy. Dziś w tej wieży nie ma już ani zegara, ani samego jej szczytu. Przed wieżą znajdują się cysterny z niewiadomą substancją i kotły. Usytuowana jest w samym centrum obszaru fabryki i można z niej przechodzić na dachy innych budynków. Przed budynkiem często można natknąć się na nibypsy.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Gość
Gość
A-ale jak to bez egzekucji pod ścianą? Kundel wlepiał w Procha pełne niedowierzania ślepia, nie rozumiejąc jak można tak po prostu stwierdzić, że nie ma żadnej zabawy. Automatycznie mordka bandyty, mimo że schowana pod maską, przybrała kształt podkówki, a sam teatralnie rozejrzał się po reszcie zgromadzenia licząc na jakąkolwiek reakcję - głównie oburzenia. Ktoś stanie w obronie zabawy? Ktoś rzuci granat? Ktoś zawyje dziko wabiąc tu psy? Nie chciał iść za obcym gościem za jakąś halę, i najpewniej by nie poszedł, manifestując swoje fochy, gdyby nie krótkie polecenie trafiające prosto w parchate serduszko Kundla. Wlec się za innymi jak psisko pilnujące stada owieczek, robota idealna.
Odbezpieczenie pistoletu, zamontowanie tłumika, pozorne eskortowanie grupy aż w końcu radosny wyścig z Burym do wcześniej wypatrzonych skrzyń sprawiły, że bandzior całkiem zapomniał o utykającym dzieciaku, na którego wypadałoby zwrócić jakąkolwiek uwagę. Zwłaszcza, że już zdążył zakwalifikować go jako jednostkę położoną najniżej w hierarchii tego tymczasowego stada. Podniósł swoje psiątko i wrzucił na pierwszą skrzynię, gramoląc się na górę tuż za nim. Konstrukcja nie wyglądała zbyt stabilnie, ale Kundel już nie na takie śmieci właził. Gdy bandyta uznał, że są już wystarczająco wysoko by nawet gnany powiewem wiatru nibykłaczek nibypsów nie miał prawa się tu dostać, sięgnął po pistolet.
- Bubuś, nie patrz na to - mruknął do psa i zasłonił mu oczka przedramieniem, przygotowując się jednocześnie do strzału.
Odczekał aż najbliższy mutant znajdzie się odpowiednio blisko i wystrzelił trafiając pseudosabaczkę.
Nadciągającą emisję skwitował wzruszeniem ramion, choć przerażenie w głosie innych podpowiadało mu, że kolorowe burzowe niebo niekoniecznie jest czymś, co początkowo chciał zupełnie zignorować.

Spoiler:
Rzuty kostką: klik
Wspinaczka 3 - [ wynik: 2 ] - udany
Pistolety 2 - [ wynik: 1 ] - udany
Powrót do góry Go down
Drugi
Liczba postów : 289
Join date : 16/08/2018
avatar
Kundel wyprzedził go. Co prawda, nie jakoś bardzo, ale wystarczyło. Zanim się Drugi obejrzał, stalker już wspinał się na skrzynie zwinnie jak jakaś małpa dzika. Drugi usłyszał z oddali krzyk pana Procha. Przełknął ślinę i obejrzał się za siebie. Nibypsy nie próżnowały.
Zaczął wchodzić na dziwną konstrukcję, którą miał przed sobą. Ostre ukłucie bólu w biodrze sprawiło, że zaraz jednak zrezygnował z pomysłu wejścia na skrzynię. Może to i dobrze, pomyślał z powątpiewaniem. Skrzynie nie wyglądały zbyt stabilnie. Zupełnie jakby miały się rozpaść, gdyby ktoś jeszcze obciążył je swoją wagą.
Przeszukał wzrokiem otoczenie, mając nadzieję, że może znajdzie jakąś osłonę. Warszawa zaczęła warczeć jak wściekła. Zupełnie jej się nie podobało nadciągające towarzystwo.
- Cicho, no już. Chodź tu, pomożesz mi - powiedział do niej uspokajająco. Choć wcale spokojnie się nie czuł. Serce waliło mu jak szalone. Ukucnął, przyklęknął na jednym kolanie. Oparł się o sukę. Starał się oddychać miarowo i powoli. Upewnił się, czy aby przypadkiem nie przestawił broni na ogień ciągły.
Nie przestawił.
Odsunął okulary na czubek głowy, jakby to były jakieś zwyczajne szkła przeciwsłoneczne, a nie bryle z prawdziwego zdarzenia. Był dalekowidzem. Lepiej mu się tak celowało. Ostrożnie zaczerpnął tchu i wycelował. Oddał tylko jeden strzał, ale skomlenie z oddali dało mu znać, że nie spudłował.
Nawet nie zdążył się, cholera, ucieszyć.
Dżizys, kurwa, ja pierdolę, pomyślał blednąc lekko. Spojrzenia kota powędrowało w górę. Niebo czerwieniało z każdą chwilą. Wyglądało, jakby zamierzało się wykrwawić na nich wszystkich. Drugi nie miał zielonego pojęcia, gdzie mogliby się przed tą zarazą schronić. Miał nadzieję, że może inni zaraz wyskoczą z jakąś propozycją albo co. Do tego czasu nie opuszczał broni. Przecież nibypsy same z siebie nie znikną.



Spoiler:
rzut: strzał do nibypsa
pistolety: +3
wynik: 2
udany

rzut: próba wejścia na skrzynki
brak umiejętności, uszkodzone biodro -1
wynik: 3
nieudany

stan magazynka: 29/30
(20 nabojów zapasu w kieszeni)

___________________
jako head kutas nie mogę tak wybuchać



mowa: color=#336666 | głos
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Wdrapanie się po schodach pożarowych nie było aż tak ciężkie jak zakładała na początku. Trochę się zmachała, ale kilka głębszych wdechów i wydechów załatwiło sprawę. Mogła się skupić na swoim zadaniu – nie pozwolić dzieciakom umrzeć, w razie gdyby nie trafili.
- Sroka na pozycji, bez odbioru.- Zameldowała się tuż po rozstawieniu dwójnoga z bronią i zajęciu wygodnej pozycji na skraju dachu.

I wtedy pojawiło się widmo emisji na horyzoncie, a Proch całkowicie stracił głowę. Kobieta zadarła głowę do góry, lekko zamierając na widok czerwieniejącego nieba. Musieli ogarnąć się z psami tak szybko jak to tylko możliwe, a potem... Niech się dzieje wola nieba, może zdążą.  
- Proch, morda.- Warknęła do krótkofalówki.- Mamy jeszcze czas. Zajmijcie się psami, a potem spieprzajcie do środka magazynu. Mijałam po drodze wybite okno. Łatwo je znajdziecie, jeśli odpowiednio szybko się wycofacie.
Szybko odnalazła wzrokiem szarżujące psy, ale nie oddała strzału. Głównie dlatego, że stalkerzy radzili sobie całkiem nieźle, ale też przez to, że nie mogła się skupić, cały czas czując na sobie oddech zbliżającej się morderczej anomalii.

Rozejrzała się po swojej pozycji. Była jednocześnie chyba w najlepszej i najgorszej sytuacji. Z dala od psów, ale o wiele zbyt blisko emisji. Na chwilę odwróciła lunetę od walczących na dole stalkerów przyglądając się bardziej ewentualnej drodze ucieczki.
Most wydawał się całkiem solidny, podobnie zresztą jak lina, którą znalazła obok siebie. Pytanie pozostawało tylko jedno: Czy wieża zegarowa zapewniłaby jej schronienie, gdyby przeszła do niej od góry odpowiednio szybko? Nie zamierzała ryzykować, bo z tą anomalią nie miała żadnych szans przebywając na zewnątrz.
Jeśli okazałoby się, że możliwe jest przejście przez dach i skrycie się na schodach w środku wieży – Sroka została na razie na pozycji, bardziej koncentrując się już na stalkerach.
Jeśli okazałoby się to nie możliwe – będzie mocno rozkojarzona, może nie zauważyć kolejnego niebezpieczeństwa i ewentualnych ataków kolejnych psów, bo będzie chciała jak najszybciej zejść z dachu i przetransportować się do wybitego okna.


- – - - -
Rzut na pamięć – 1 (udany)
Mapa - z naniesionym oknem i schodami przeciwpożarowymi
Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 166
Join date : 21/05/2018
avatar
Pierwsze dwa psy, mimo ran, jakie odniosły, niebezpiecznie zbliżyły się do Drugiego, Kundla i ich psów. Ranny w przedpiersie nibypies obszedł skrzynię i stanął na tylnych łapach w pozycji, która miała mu ułatwić ugryzienie Burego. Skakał w miejscu i ujadał zaciekle, jednak ktoś, kto na psach się zna, mógłby dostrzec, że w razie zagrożenia ten konkretny ucieknie. Pies bandyty z kolei zachwiał się, zaskomlał i widocznie się wahał, czy nie poznać się bliżej z mutantem. Drugi pies pochylał się przed Drugim i Warszawą, starając się nie robić nic ponad możliwości przestrzelonego barku. Krew kundla kapała na popękany asfalt powoli, a samo bydlę wyglądało tak, jakby kalkulowało możliwości skutecznego zaatakowania któregokolwiek z nich. Zza rogu wyleciała kolejna szóstka psów, dystans między nimi a stalkerami się zmniejszał.

Mechanika na walkę z psami jest następująca:
Bazowa pula oczek do powodzenia odpowiada temu, jaki macie poziom umiejętności. Odległość dodaje wam +1 do powodzenia, jednakże koniec końców określam ją ja jako MG. Postaci, którym wypadł stres, mają o 1 oczko mniej do powodzenia.
Drugi rzut, po trafieniu, określa to, w co trafiliście psa: 1 oznacza łeb, 2-4 tułów, 5 przednią łapę, 6 tylną.
Rzucacie tyle razy, ile pocisków wystrzelicie. W jednym poście. Tyczy się to przede wszystkim automatów, ale Proszek, jak chcesz to baw się z Sajgą.
Za atak psów odpowiadają z kolei moje rzuty.

Rzut powiada, że wszyscy poza Proszkiem (wspieramy cię) będą w stanie normalnie strzelać i trzeźwo myśleć. Twoją postać stres łapie powoli, ale adrenalina wyraźnie podskakuje i podszeptuje nie do końca słuszne czy logiczne decyzje. Do czasu wkroczenia do hali to uczucie będzie narastało, z kolei gdy już będziesz w bezpiecznym miejscu — ustąpi po 3 kolejkach.
Kolejny rzut zadecydował o tym, że i Drugi postrzelili psy gdzieś w tułów.

Stan psów:
Pies postrzelony przez Kundla jest ranny w bark. Kuleje na prawą łapę, nabój przeszedł na wylot. Krwawi.
Pies postrzelony przez Drugiego dostał w przedpiersie, nabój został w jego ciele. Też krwawi, od teraz trzyma się trochę z tyłu, nie chcąc oberwać znowu.
Jak oba dostaną jeszcze 3 razy — padają.
Pozostała szóstka jest zdrowa i nadciąga.

Inne:
Od tej chwili traktuję Srokę jako NPC.

Termin: 04.10.
Powrót do góry Go down
Haczyk
Siewca
Liczba postów : 227
Join date : 26/06/2018
avatar
Emisja, mutanty, innowiercy; czy Haczyk mógł trafić na gorsze połączenie? Jęknął w duchu niby zombie lub bardzo cierpiący, wyklęty upiór, jednak nie zareagował zewnętrznie praktycznie niczym. Był jak brudna, niewzruszona lalka, która na widok psów bez zastanowienia szarpnęła za granat. Nawet jeżeli ich nie zabije, to przynajmniej sprawi, że będą ranne i zdezorientowane. To da im dość dużo czasu, by przecisnąć się przez rozbite okno.
 – Kochane bąbelki – mruknął do krótkofalówki. – Rzucam prewencyjny, serdeczny granat w resztę piesków. Pozbądźcie się tych, które są przy was, idzie wam dobrze, potem spierdalacie pod to okno… A teraz czas na moje show.
 Jasne zęby błysnęły w rekinim uśmiechu — dużo zębów, mało dobrego humoru — gdy pociągnął za zawleczkę. W duszy już cieszył się tym, że ujadanie kundli zaraz się skończy. Oczekiwał przyjemnego pisku w uszach po eksplozji. Rzucił granatem, zaraz podbiegł do Procha i szarpnął go w tył. Biorąc pod uwagę posturę obydwu, dało to raczej niewiele, ale powinno dać stalkerowi jasny sygnał, że ma się wycofywać.
 – GRANAT! – wrzasnął ostrzegawczo, ale prawie radośnie, po czym klepnął wyższego stalkera w plecy. – Kryj się, braciszku~ – I sam, skocznym krokiem zaczął się wycofywać. Niewielki obiekt odbił się kilkukrotnie od asfaltu, lądując — miał Haczyk nadzieję — między łapami psów. Eksplozja rozerwała nieprzerwaną i niezachwianą dotychczas ciszę Zony. Zaraz zawtórował temu cichy chichot i przyspieszone kroki. Szedł tyłem — chciał mieć ewentualne dalsze ofiary na widoku. Drugi granat póki co oszczędził, miast tego chwytając znowu za pistolet maszynowy. Broń wypluła krótką serię, bardziej na pokaz niż na skuteczność. Mierzył w jednego z psów, które pozostały przy życiu — według tego, co stalker wykombinował, w tego akurat, który był ranny. Kundel powinien teraz paść, a Haczyk zauważył, że magazynek ma już w połowie pusty. Oby innym Monolit łaskę okazał, oby położyli psy do końca. Sam zarządził sobie odwrót i pobiegł do wybitego okna. A co.

Rzuty:
Trafiłem 4 psy
Zabiłem trzy, jeden jest ranny
Trafiłem 3 razy
Trafienie tułów x2 + przednia łapa x1

Stan haczykowych kieszonek:
- 1 granat, został więc jeden
- 8 naboi, zostało więc 15 w magazynku

+ podbijam sobie pełnoprawnie strzelanie do 4 poziomu. Punkt kupiony, wymogi spełnione.
Powrót do góry Go down
Proch
Bojownik
Liczba postów : 53
Join date : 13/08/2018
avatar
W zawierusze bitewnej Proch zacisnął zęby. Nie jeden raz walczył w ogniu konfliktu, nie jeden raz już słyszał wystrzały broni palnej oraz eksplozje granatów, jednak tym razem było o jeden raz za dużo. Stres wywołany nadejściem Emisji wraz z walką stworzyły mieszankę wybuchową, która eksplodując, naruszyła nerwy stalkera.
Mężczyzna mocniej zacisnął zęby...
I popełnił straszliwy błąd. Zamyślił się. Na chwilę uleciał myślami ku swej przeszłości. Ciepłej, przyjaznej, dalekiej od całego gówna w Zonie. Wyłączył się, a to mogłoby kosztować życie.
"Kryj się, braciszku"
Przestraszony stalker gwałtownie się obudził, gdy poczuł szarpnięcie. Dzikim spojrzeniem zerknął na Haczyka. Gdyby nie okulary maski gazowej ukrywające oczy Procha, czerwonowłosy dostrzegłby strach w spojrzeniu kolegi z oddziału.
Bojownik Wolności natychmiast oddalił się od epicentrum przewidywanej eksplozji, a następnie padł na brzuch, żeby nie dostać odłamkiem.
Raz jeszcze mężczyzna zacisnął zęby. Tym razem się rozgniewał.
Rozwścieczony stalker Proch powstał na równe nogi. O ile był to krytyński pomysł, postanowił przedrzeć się do fabryki, do okna, o którym wspominała Sroka. Przedrzeć się środkiem, wpadając wprost na psy. Niech żrą śrut, skurwysyny jebane.
Proch postanowił strzelać do mutantów niemal w bezpośrednim kontakcie. Wystrzelił trzy razy.
Następnie bojownik oparł strzelbę o lewy bark. Prawą ręką błyskawicznie wyciągnął pistolet Makarowa i odbezpieczył go. Wypruł ołów z przyłożenia w najbliższego mutanta.
Przedzierałby się do okna fabryki.

Spoiler:

Wyniku rzutów i efekt końcowy akcji Procha:

Strzelanie z strzelby: 1, 2, 6 - trafienie dwa razy w mutanty. Warunki: bliski dystans.
Strzelanie z Makarowa: 6 - porażka

Stan amunicji:
Strzelba: 6/10
Pistolet: 7/8

Powrót do góry Go down
Drugi
Liczba postów : 289
Join date : 16/08/2018
avatar
Drugi pomyślał, że cała ta wojenka w Zonie to jest jednak straszny chuj i nijak się ma do wyrzutu adrenaliny przy bandzie dresów. Było jakieś, plus minus, milion razy gorzej. Zewsząd strzały, wilki nibypsy jakieś, warkot, trzeszczenie krótkofalówki. Wilczyński przelotnie zatęsknił za względną ciszą i jeszcze względniejszym spokojem wiejskiej obory. Choćby i miał pomagać krowom cielić się przez cały okrągły tydzień.
Próżne to jednak było marzenie.
Ile sił w nogach i nadwyrężonym biodrze, Drugi "pomknął" bliżej w stronę budynku, a Warszawa tuż za nim. Prawie wkomponował się w ścianę i ziemię jednocześnie, osłaniając twarz ręką, choć sam dobrze wiedział, jak marną osłonę by stanowiła ręka w starciu z jakimś odrzutem z granatu. Myślał, że uszy ma już totalnie znieczulone odgłosami wystrzałów, jednak mylił się. Dopiero eksplozja granatu sprawiła, że Adamowi zamarzyło się ciche popołudnie nad jeziorem.
Nim zdołał odzyskać słuch, okazało się, że ma większy problem.
Warczący, ujadający, tryskający śliną na boki i cieknący posoką.
- Warszawa, zostań! - wydał suce polecenie. Wyglądała tak, jakby zamierzała się rzucić mutantowi do gardła. Drugi wolał, by jednak tego nie robiła. Pies zawarczał w odpowiedzi, ale posłusznie został przy nodze, jeżąc się tylko jak dziki kot.
Wilczyński przyklęknął. Przestawił broń na ogień ciągły i puścił krótką serię w najbliższego mutanta, którą przeciągnął jeszcze w stronę tego, który próbował dorwać Kundla. Miał nadzieję, że może gdzieś "po drodze" trafi jeszcze jakiegoś skubańca. Najbliższy nibypies zawył i popłynęło więcej krwi.
Drugi miał nadzieję, że to wystarczy. Miał bowiem kolejny, bardziej naglący problem.
Jak, do kurwy nędzy, uciec przed emisją.
Wciąż miał w głowie odgłosy nawałnicy rodem z koszmarów, kiedy siedział z Aristowem pod podłogą apteki. Wolał nie musieć się przekonywać na własnej skórze, czy cała reszta efektów specjalnych towarzyszących tej anomalii jest równie spektakularna, co jej ścieżka dźwiękowa.
Zabezpieczył glauberyt i przerzucił go przez ramię. W pośpiechu ruszył na poszukiwanie okienka, o którym mówiła wcześniej Sroka. By spróbować przerzucić przez nie Warszawę, a potem - jak Bóg da - i samemu się przez nie przecisnąć.

Spoiler:
Rzuty:
9 strzałów, w tym 7 udanych
trafienia:
- 5x tułów
- 1x przednia łapa
- 1x łeb

Stan magazynka (poprzedni zapis zwarzywiłem, bo zapomniałem, że mam liczyć ile w magazynku, a nie w ogóle i jakoś tak ogólnie, no : x Drugi ma przy sobie 2 długie magazynki)
15/25
+ długi magazynek (25 naboi) w kieszeni

___________________
jako head kutas nie mogę tak wybuchać



mowa: color=#336666 | głos
Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 166
Join date : 21/05/2018
avatar
Lejąca się krew, charakterystyczny zapach po strzelaninie, stale rosnąca temperatura i niepokój, to wszystko wypełniało powietrze w tak przytłaczający sposób, że oddychanie wydawało się bliskie cudowi. Stalkerzy uporali się raz-dwa z psami, widać stres był idealnym bodźcem do działań, zwłaszcza że o dziwo nikt nie został jeszcze zaatakowany. Dystans między pozostałymi niedobitkami ze stada a stalkerami zwiększał się — wszyscy jak jeden mąż ruszyli pospiesznie do wybitego okna. 
 Nibypsy, mimo skołowania, zaraz ruszyły jednak do ataku. Kojarząc Procha z groźną strzelbą, oba zdecydowały się go wyminąć. Dopiero Haczyk, mniejszy od poprzedniego potencjalnego celu, a zatem i automatycznie skojarzony z mniejszym zagrożeniem, wzbudził zainteresowanie jednego z mutantów. Drugi pies popędził dalej i akurat, gdy Kundel złaził ze skrzyni, postanowił skoczyć na niego, uczepiwszy się ramienia bandyty. Ten jednak, tym razem nie dbając o to, czy Bury to zobaczy, przestrzelił szybko łeb mutanta. Cielsko pociągnęło go w dół, ale w wyniku krótkiego szarpania się z nim, Boris zdołał się uwolnić. Jego ramię nie było raczej w najlepszym stanie, dziki pies poszarpał je dość mocno, ale plus był taki, że cały czas dało się je odratować. W tym momencie wkroczyła Sroka, która przywołała do siebie stalkera, by pomógł jej na górze. Po krótkim zastanowieniu Kundel zrobił to. Dwójka bandytów odcięła się od planów grupy i postanowiła skryć się na wieży.
 Wracając jednak do Haczyka, rudzielec miał trochę więcej szczęścia; pies, który go zaatakował, zadowolił się jedynie atakiem na nogę, tym samym dając stalkerowi pełną swobodę do obrony. Pozostali dwaj bez trudu dobrnęli do okna, ostatni będzie miał lekkie trudności przy przechodzeniu przez nie. Szyba natomiast okazała się nie tyle totalnie wybita i ładnie wygarnięta, co rozbita może cegłą albo innym sporym obiektem. Nie było jednak czasu na zmartwienia; trzeba było przechodzić szybko, a to często jest synonimem nieostrożności.

Wyniki moich rzutów
Ten rzut określił, że psom udało się zaatakować Haczyka i Kundla.
Ten rzut określił, że Haczyka pies uciął w nóżkę nadobną, a Kundla w łapkę delikatną. Rana Haczyka jest delikatna, Kundla — wymaga konsultacji medyka.

Rzuty na tę turę
Przy przechodzeniu przez okno Drugi rzuca mechaniką podobną do tej na brak umiejętności (bo nie ma takiej, która mogłaby ułatwić przejście). 1-3 znaczą cięższe obrażenia, 4-6 mówią, że lekko się obiłeś i odrapałeś. Stety lub niestety zabieram ci możliwość wyrzucenia braku obrażeń, Drugi ma obrażenia przeszkadzające w tym. W przypadku Warszawy, wyrzucenie 6 oznacza, że przeszła bez ran.
Ja rzucam zgodnie z ilością punktów w akrobatyce (bąbel powinien jako tako wiedzieć jak się przedostawać bez większej krzywdy) ale że Haczyk ma skrzywdzoną nóżkę, odejmuję jedno oczko do powodzenia.
Proch rzuca zgodnie z punktami na skradanie (bo chodzi w tym o ostrożne poruszanie się między innymi), ale przez stres również ma oczko mniej do powodzenia. Chyba że wolisz rzucać rzutem na brak umiejętności, właściwie wyjdzie ci na to samo...

Pozostałe wskazówki
1) Radzę bez względu na wszystko wleźć do środka. Chyba że chcecie się upiec.
2) Odnośnie tego, że Drugi powinien już być przy oknie: gdyby wyszło, że ja lub Proszek napiszemy przed tobą, po prostu uwzględnimy to, że przelazłeś, ale nie to, jak ci to wyszło.
3) To już ostatnia kolejka z MG. W kolejnej tylko podsumowuję obrażenia. Jakbyście potrzebowali slota na inny wątek z MG, czujcie się już wolni.

Termin: 13.10
Powrót do góry Go down
Haczyk
Siewca
Liczba postów : 227
Join date : 26/06/2018
avatar
Haczyk był całkiem zadowolony z siebie, był bohaterem, zrobił wszystko fantastycznie. No ba, jemu by się miało nie udać? Przecież nie był byle kim. Miał misję, Monolit sam mu ją powierzył. Haczyk był wybrańcem, był lepszy od tej całej bandy. A już w szczególności od tych dwóch egoistycznych ścierw innej wiary, które tchórzowsko uciekły z pola walki, pozostawiając swoich towarzyszy. Obejrzał się za Kundlem, gdy ten pognał na górę, i chyba właśnie to sprowadziło na Haczyka nieszczęście.
 Gdy pies zaatakował go, rudy wypluł jakieś szpetne przekleństwo tak jadowitym głosem, że aż nie chciałoby się go przypisywać właśnie Haczykowi. W pierwszej chwili chciał kopnąć psa szarpiącego go bardziej za nogawkę niż samą nogę, ale zrezygnował z tego pomysłu. I tak ledwo się trzymał na nogach, po co to psuć bardziej?
 Zamiast tego poprawił chwyt na broni i, korzystając z niewielkiej odległości, wypruł kolejną krótką serię w psa. Nie mógł chybić, nie było takiej opcji. I faktycznie, położył psa dość szybko. Ten nie odskoczył od broni, toteż Haczyk w duchu liczył na to, że głupie bydlę nie było czasem wściekłe. Gdy pies padł na ziemię, Haczyk jeszcze kopnął go mocno w akcie zemsty i przybrawszy grymas niezadowolenia i obrzydzenia, ruszył biegiem (kiepskim, bo kulał, ale biegiem!) w kierunku okna, gdzie już powinni znajdować się Proch i Drugi.
 Nie rozumiał trochę celu przerzucania psa do środka. To było tylko zwierzę, nie mogło być wybrane przez Boga. Ale nie skomentował tego, jedynie przyglądał się temu, w myślach pospieszając stalkera. Gdy zarówno on jak i pies przeszli, Haczyk zgrabnie wlazł na niezbyt niską ramę okna, bo czym przeskoczył, nie nadszarpnąwszy bardziej swojego zdrowia. Był jednak gotów, by przeciągnąć Procha do środka na wypadek, gdyby tamten utknął. Był większy zarówno od sługi Bożego, jak i od młodego kota, więc mógł jakoś dziwnie zaczepić o grube szkło.
 – No, Drugi, Proch, zostaliśmy sami – odezwał się, gdy wszyscy już byli w środku. Brzmiał wyjątkowo beztrosko, biorąc pod uwagę to, że wokół szalała radioaktywna, gorąca burza. Zerknął w stronę wieży, w której skryli się Sroka i Kundel i choć nie widział ani budowli ani ich, to poczuł, jak gotuje się w nim złość. Nie rozumiał, że dla nich to było lepsze wyjście, dla nich wszystkich w sumie. Dziwne, nagłe poczucie obowiązku kazało mu postrzegać całą grupę jako jedność, która nie powinna się dzielić.
 –  Ła, trochę tak nudno we trójkę... – Mimo niewinnego tonu i treści, słowa Haczyka zdawały się zabarwione jakimś wyrzutem wobec tamtej dwójki, która ich opuściła.
 –  Ale jest nas dość dużo, żeby w coś zagrać! Albo pośpiewać! – Klasnął radośnie w dłonie. –  Jeśli jesteś dziś szczęśliwy klaśnij raz! Jeśli jesteś dziś szczęśliwy klaśnij dwa! Jeśli jesteś dziś szczęśliwy, radość w sercu masz ogromną, jeśli jesteś dziś szczęśliwy klaśnij trzy! – I jest to prawie pewne, że klaskał tylko Haczyk. Nagle jednak dramatycznie rozejrzał się po budynku i wrócił spojrzeniem do towarzyszy.
 –  Dlaczego się wygłupiacie, kiedy trzeba sprawdzić teren? – O rany, czemu psy nie wygryzły mu języka. – No już jak chcecie, to zagramy w butelkę, ale najpierw musimy zobaczyć, gdzie w ogóle jesteśmy! – I, ignorując piekące ślady po ugryzieniu, Haczyk zaczął właśnie sprawdzać otoczenie. Przeładowawszy pistolet maszynowy, przechadzał się po sporej, prawie pustej hali. Wnętrze, rozświetlane odcieniami czerwieni, wyglądało dość strasznie, jednak w Zonie wszystko takie było. Stalker nie natknął się jednak na żadne zagrożenie i liczył na to, że pozostali też. Wobec tego, że wypełnił wszystkie dotychczasowe obowiązki, usiadł przy jednym z metalowych kontenerów i przed sobą ustawił plecak, z którego zaś wydobył butelkę wódki Kozak.
 – To co, będziemy dziś szczęśliwi? – spytał głośno w przestrzeń, może tamci już podeszli, a może nie... Cóż, miał zamiar z nimi zagrać w alkobutelkę tak czy inaczej! Odkręcił więc Kozaka i na dobry początek pociągnął z butelki dość dużego łyka. Pewnie jeszcze ze trzy takie i odpadnie, uroki słabej głowy.
 –  Opróżnijmy to, a potem zagramy w Wielką Grę! Prawda czy wyzwanie! – oznajmił z zadowoleniem. To był plan idealny.

Rzuty:
Rzut + wynik:
— Przejście przez okno udane bez obrażeń.
— Cała seria strzałów udana.
Rzut + wynik:
— 2 strzały w łeb, 6 w cielsko. Pies umiera.

Stan haczykowych kieszonek:
- 8 naboi, zostało 7. Po wejściu do hali włożył nowy magazynek, 30.

|| A nagroda dla najbardziej irytującej postaci wędruje do...
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Wieża zegarowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
To the North :: Rostok-
Wymiana Bannerami



aegyoNorthland HighschoolAbsitOmenHogwartDreamBlackButlerBleach OtherWorldDragon Ball New Generation Rebornover-undertaleVampire KnightVampire Kingdom