Share | 
 

 Wieża zegarowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
Czarny Stalker
Admin
Liczba postów : 348
Join date : 19/05/2018
avatar


terytorium mutantów

Zegar na tej wieży w dawnych czasach przepowiadał pracownikom fabryki, jak szybko wydostaną się ze swojego miejsca pracy. Dziś w tej wieży nie ma już ani zegara, ani samego jej szczytu. Przed wieżą znajdują się cysterny z niewiadomą substancją i kotły. Usytuowana jest w samym centrum obszaru fabryki i można z niej przechodzić na dachy innych budynków. Przed budynkiem często można natknąć się na nibypsy.
Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 157
Join date : 21/05/2018
avatar
Plany możecie ustalić po drodze. Mapa jest wasza – Pietrienko jedynie tym i głośnym westchnieniem podsumował całą sytuację, widocznie nieprzyzwyczajony do kontrolowania tak niesubordynowanej dzikiej bandy. Pałeczkę chyba przejmowała staruszka, a oni zgłosili potrzebę wyznaczenia przywódcy, więc oto i mają. Byle jak najdalej od niedoświadczonych i nieznośnych błaznów. Z niesmakiem spojrzał na rudego dzieciaka i zaraz kazał rozdać całej grupie krótkofalówki.
 Gdy piątka stalkerów ruszyła w kierunku wieży zegarowej, która była ich pierwszym przystankiem, psów praktycznie nie było słychać — możliwe, że stado ucinało sobie drzemkę bądź gdzie się przeniosło, jednak ta druga opcja była mniej prawdopodobna. Psy były przecież dość terytorialne, a w tej okolicy podobno już jakiś czas siedziały.
 Grupie polecono przejście od północnego zachodu; z tamtej strony nie była widoczna dla psów. Mieli stąpać cicho, by i słuch miał zawieść psy. Szczęśliwie dla nich wiatr wiał od wschodu, więc nie niósł ich zapachu w stronę sfory. Warszawa i Bury mogli wydawać się zaniepokojeni, ale i podekscytowani unoszącą się wonią stada obcych psów — to byłoby ostatecznym potwierdzeniem, że nibypsy wciąż się tu czają.


Ostateczny skład to: Proch, Drugi, Kundel, Haczyk, Sroka.
Ilość psów: 8, wszystkie żywe i nie są ranne. Wszystkie śpią.
Dokładny układ będę pokazywać na mapce: klik

+ Jeśli chodzi o uczestnictwo Haczyka (moje), wszystkie moje akcje rozwiązuję tylko i wyłącznie kostkami, dla uczciwości.

Warunki:
28 stopni Celsjusza, pochmurno, ale gorąco. Wiatr delikatnie wieje od wschodu. Okolice godziny 16:30.

Termin: 20.09

I... kolejka dowolna, bąble.
Powrót do góry Go down
Haczyk
Siewca
Liczba postów : 218
Join date : 26/06/2018
avatar
Haczyk wybił trochę przed szereg, wyglądając przy tym zapewne jak ciekawskie dziecko, które pierwszy raz poszło do cyrku czy do zoo. Zauważywszy najbardziej wysuniętego w ich stronę psa uniósł brwi; był całkiem blisko, ale spał. Stalker zrobił parę kroków w tył, by znowu się zrównać z resztą grupy. Wzruszył ramionami, robiąc przy tym niemądrą minę.
 – Wiecie – zaczął cicho, ale szybko. – No śpią. Można rzucić prewencyjny granat, taki serdeczny – powiedział z ekscytacją, nie mogąc odpuścić sobie wizji wybuchu i krwi. – Bo na cicho to chyba nie ma co podchodzić, mogą lekki sen mieć. Tłumik ktoś ma? Może je spróbować wystrzelać po cichutku, a jak się zaczną budzić, to poradzimy sobie z nimi głośniej, bo już nie ma sensu się bawić w zaskakiwanie, mmm? Ktoś może ma lepszy plan? – Bo tego nie wykluczał. Ktoś mógł, ktoś nie mógł, w każdym razie Haczyk chętnie przekaże pałeczkę.
 – I w sumie to jak wam tam? Bo ja i towarzysz Proch to weseli jesteśmy, a jednak „ej ty” jest zbyt uniwersalne, jeśli mamy się zgrywać, to potrzebujemy konkretów – oho, czyżby oszołom jakoś z sensem mówił? Niemożliwe! Podszedł jednak do tego młodziaka z psem.
 – Twój znajomy się leczył czy jak? Dziwnie mi to wyglądało i położył te dziki, to poszedłem – wyjaśnił z lekką — oczywiście fałszywą — skruchą. – Dalej jakoś nie chcę, żeby ktoś sobie wziął umarł, bo Bóg będzie smutny, także staraj się nie wyglądać zbyt apetycznie i strzelaj szybciej niż byś uciekał. – Skoro gość przeżył dziki, to trzeba stwarzać pozory troski. Nie wolno wychodzić na zwyrodnialca przy przyszłych nabytkach Monolitu, ani tym bardziej psuć sobie reputacji.
 – Chyba za długo tu nie siedzisz, nie? Jak coś to… Pytaj, jasne? Trochę ci wierzę, że nie chciałeś mnie kropnąć, ja ciebie też nie chciałem, więc spróbujmy się nie zjeść, nie chcę ciągnąć wszystkich na sąd ostateczny.

___________________
Is there anybody out there? Is there anyone home?
Hope you're awake for the nightmare, hope you stay for the show
Mowa: #4E2A28 x MG: #603b28


Powrót do góry Go down
Gość
Gość
- Shh...- Przyłożyła palec do ust starając się uciszyć rozgadanego rudzielca. Boże! Matka go nie wychowała, że jak mordercze mutanty prawdopodobnie śpią to się tyle nie gada?- Granat zostaw sobie dzieciaku na burera w piwnicy. Pogrzebiemy go żywcem jeśli trzeba będzie.
Przyjrzała się nowej bandzie. Do diabła, dali jej same chłystki. Jeden lekko kuśtykający, drugi rudy, a trzeci... Trzeci wydawał się w porządku, jeszcze na niego nic nie znalazła. Sprawiał wrażenie, że wie co tu robi, a to było mocno w cenie.
- Ustalcie konkretny plan na psy. Jest was czwórka z małym stadem sobie poradzicie. Kundel pójdzie z wami.- tu trzasnęła lekko swoją pociechę w plecy, starając się jednocześnie nie wybić mu kilku kręgów, ale przy tym dodać otuchy.
- Ja poszukam innej drogi na dach, co by zrobić użytek z tego maleństwa.- Babuszka uniosła lekko ramię, pokazując sprawnie zmontowaną bieda snajperkę.- Jak nie znajdę, dołączę do was. Starajcie się ewentualnie spieprzać w przeciwną stronę, będzie mi łatwiej je wystrzelać.
Odwróciła się w stronę hali i wieży, przyglądając się budynkom. Ostatnim razem jak tu była wyglądały znacznie lepiej. Tak czy inaczej takie fabryki miały zawsze drogę ewakuacyjną w razie wypadku, a Sroka nawet wiedziała gdzie znajduje się najbliższa z nich...*

Spojrzała na krótkofalówkę, która na szczęście wyglądała jak relikt przeszłości. Żadnych dziwnych, nadprogramowych guziczków. Wystarczyło włączyć, żeby słyszeć, prawda?
- Jak będziecie czegoś chcieli ode mnie, wołajcie Srokę.- Wręczyła Prochowi mapę, stwierdzając, że jej już się nie przyda, po czym żwawym krokiem poszła w stronę wejścia na dach.

-----
* wynik 3 - rzut na pamięć.
https://i.imgur.com/NqFHpVP.jpg - dorzucam, którędy planowała pójść. Ale w sumie i tak tam może ją coś zjeść.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Cała grupa została uważnie zlustrowana przez wlokącego się Kundla. Co prawda bardziej powyceniał sprzęt jaki na nich zauważył niż zastanowił się nad ich przydatnością jako czymś więcej niż byciem wieszakami na ekwipunek, ale należało docenić same starania bandyty. W końcu minęło już kilka minut, a on jeszcze niczego nie odwalił.
Bury, który posłusznie dreptał u jego boku, był wyraźnie niepocieszony takim obrotem spraw. Smycz była zdecydowanie za krótka by mógł się pobawić z drugim psiakiem, a i nie wyglądało na to by właściciel pozwolił mu pobiec do obcego stada. Pies przedreptywał niespokojnie łapkami i co chwilę szturchał Kundla próbując dać mu do zrozumienia, że w pobliżu są inne psy. Jakby nikt inny nie miał prawa tego zauważyć.
Dopiero pełne brutalnej otuchy trzaśnięcie w plecy spowodowało, że bandzior raczył się odezwać, najwyraźniej porzucając pomysł milczącego trwania przy całej grupie. Nie miał zamiaru się jednak przedstawiać skoro zrobiła to za niego Sroka. Skinął posłusznie głową słysząc polecenie, a pod maską wykwitł na jego pysku nie wróżący nic dobrego uśmiech.
- Jak się nie uciszysz to dostaniesz ten tłumik między zęby - zasugerował rudemu, o dziwo, niezwykle uprzejmym tonem, zupełnie pozbawionym groźby.
Obiegł wzrokiem całe otoczenie, swoją uwagę skupiając głównie na wieży oraz wszelkich wysokich obiektach, na które potencjalnie Nibypsy nie powinny móc wejść, w przeciwieństwie do reszty bandy. Chociaż w przypadku utykającego chłopaka mógłby pojawić się problem.
- Wleźć wyżej, wystrzelać je bez cienia szansy na pogryzienie albo, skoro niektórzy ledwo się wloką, niech jeden wejdzie wyżej, porobi za wabik, a reszta zetnie pieskom łby zgrabną serią z karabinu, gdy będą próbowały dorwać kolację - rzucił niby od niechcenia, próbując nie dawać po sobie poznać jak bardzo ten pomysł przypadł mu do gustu - Zrobimy im milutką egzekucję pod ścianą.
Powrót do góry Go down
Proch
Bojownik
Liczba postów : 53
Join date : 13/08/2018
avatar
Nim drużyna stalkerów ruszyła na polowanie, Proch powitał nowych członków zespołu. Zdradził im swoją ksywę, żeby każdy wiedział, jak się do niego zwracać. Na wieść o granatach, poczciwy stalker Proch przyjaźnie uśmiechnął się do rudego, a potem... Uznał go za dziwaka. Jego tekst o wspólnym umieraniu na pocieszenie Boga bojownik Wolności skwitował milczeniem. Mężczyzna pozwolił sobie na szybkie spalenie fajki, jednocześnie obserwując interakcję pomiędzy Haczykiem a Drugim. Znali się?
Towarzysze broni wzbudzili mieszane uczucia w bojowniku. Nie wszyscy byli ciężko uzbrojeni i osłonięci jak on sam, zatem wszelkie odniesione rany pognębiłyby dotkliwiej. Mógł żywić jedynie nadzieję, że młodzi wiedzieli, co robić. Chociaż ten kretyn z psami... Proch jedynie westchnął smutno, nie było żadnego sensu pieścić się ostrymi komentarzami w akcji. Stalker założył maskę gazową na głowę, ciężkim buciorem depcząc peta na ziemi. Poprawił noszony plecak, odbezpieczył strzelbę i ruszył sugerowanym kierunkiem. Szedł u boku emerytowanego snajpera.

Dobra Zono, dlaczego skazałaś poczciwego stalkera Procha na bandę indywidualistów? Rudy Haczyk miał ewidentnie w dupie profesjonalizm, jego paplanina obudziłaby martwego, a brak ostrożności aż prosił się na nadepnięcie w anomalię. Pomimo pierdolenia wierzącego bambusa, Proch starał się ostrożnie stąpać i wypatrywał widocznych anomalii. Raz na jakiś czas skupiał wzrok na terenie, czy w cudowny sposób nie reagował z wibrującym powietrzem. Niewidzialne anomalie często zostawiały ślad na otoczeniu. Haczyk w jednym miał racje, warto byłoby poznać nowe gęby.

Po usłyszeniu wszystkiego i przyjęciu mapy od Sroki - którą Proch z czcią złożył w kostkę i schował do kieszonki kamizelki - wolnościowiec w końcu się odezwał.
- My również zajmiemy lepszą pozycję. Idziemy za Sroką na północ, sprawdzimy okolicę za tą halą. Tam wykorzystamy teren, aby pozbyć się psów. Chłopaki w lekkim sprzęcie niech spróbują zająć wyższą pozycję na przeszkodach. Dla psów różnica wysokości robi różnicę. Zaczniemy zabawę, gdy Sroka zajmie swoje stanowisko snajperskie. Będziemy powoli wycofywać się na wschód, dla poprawienia pola widzenia snajpera - zniekształcony głos wydobył się z aparatu maski gazowej.
- Haczyk, ty będziesz ze mną. Wygląda na to, że obaj mamy porządny pancerz. Skupimy na siebie uwagę nibypsów, a wtedy... Człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi.
- Za mną, panowie. Kundel, osłaniasz tyły.

Jeżeli drużyna chłopów zajęłaby wytyczone miejsce i schowałaby się za osłonami, Proch chwyciłby za krótkofalówkę i wezwałby Srokę.
- Tutaj Proch, odbiór. - Odczekałby na odpowiedź, a potem kontynuowałby - Zajęliśmy dogodną pozycję. Potwierdź zajęcie pozycji, odbiór?
- Odciągniemy ich uwagę. Gdy rozpoczniemy strzelać, dołącz do nas. Bez odbioru.
Po przekazaniu komunikatu, Proch postanowił poświęcić czas na znalezienie dla siebie i Haczyka dobrego posterunku, z którego mogliby zacząć pruć w psy.

Spoiler:
Mapka poglądowa: KLIK
Powrót do góry Go down
Drugi
Liczba postów : 271
Join date : 16/08/2018
avatar
W grupie Drugi zwykle zachowywał się jak autystyczne dziecko - głównie stał i obserwował w milczeniu, sprawiając wrażenie, że myślami odpłynął w zupełnie inne rejony rzeczywistości. Przy czym grupą były dla niego już trzy osoby. I to licząc z nim samym. Podążył za wszystkimi w stronę Wieży, właściwie się nie odzywając, za to słuchając wszystkich uważnie.
- Drugi - burknął gdzieś w międzyczasie swoją ksywkę, kiedy inni się przedstawiali i wymieniali opowieściami, a w jednym przypadku to nawet dramatycznym monologiem. Nie lubił tego pseudonimu, sam go sobie nie nadał. Dostał go jeszcze na samym początku swojego pobytu w strefie. Inni stalkerzy wiecznie zapominali, jak miał na imię (cóż za niespodzianka) i często słyszał rzeczy typu: "o, patrzcie, Warszawa przytruchtała - a gdzie jest ten drugi?". Cóż, i tak było to lepsze, niż zostać kolejnym Ślepym albo Kulawym.
Drugi poznał Haczyka wyłącznie po głosie. Kiedy się spotkali po raz pierwszy, nawet nie miał okazji się mu przyjrzeć - najpierw było na to zbyt ciemno, a później rudy po prostu spierdolił w podskokach. Dlatego teraz Wilczyński tylko wybałuszył na niego oczy, w żaden sposób nie mogąc wydobyć z siebie słowa.
A mówić miałby o czym.
Chciał go zapytać, czy przypadkiem nie jest bliźniakiem Julka. Choć ten nigdy nie wspominał, że miał jakiegoś brata. Chciał go zapytać też, czy mógłby łaskawie zamknąć ryj, kiedy w okolicy roi się od mutantów. I tu w jednej sprawie zgadzał się z Kundlem - a mianowicie w kwestii wsadzenia komuś tłumika prosto między zęby. Chciał też zapytać, czy jego zdaniem rzucenie w dziki konserwą naprawdę było najlepszym kołem ratunkowym.
Nie zdołał jednak.
Raz, że Haczyk nawijał za dużo i za szybko jak na autystyczne możliwości Drugiego. A dwa, że już pan Proch zaczął ich po kątach rozstawiać.
I dzięki Bogu, pomyślał Drugi. Bo tu już co poniektórzy chcieli go chyba jako przynęty używać. A przynętą byłby cokolwiek chujową. Iść to jeszcze szedł prawie normalnie, czasem tylko gdzieś utykał przy większych wertepach, ale już ze spierdalaniem z powrotem mógłby mieć kłopot. I raczej nie pomogłaby mu w tym Warszawa. Która, swoją drogą, zachowywała się wyjątkowo niespokojnie. Nie lubiła towarzystwa innych psów, więc już była lekko rozdrażniona obecnością jakiegoś burka. A odkąd podeszli bliżej Wieży, to już całkiem zachowywała się tak, jakby miała się zaraz na kogoś rzucić. Kręciła się nerwowo i ciągle węszyła, patrząc nieprzyjaźnie w stronę, z której czuła zapach stada.
Wilczyński uspokoił psa gestem. Odbezpieczając broń podążył za panem Prochem, by wykonać polecenie ich samozwańczego dowódcy.



___________________
jako head kutas nie mogę tak wybuchać



mowa: color=#336666 | głos
Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 157
Join date : 21/05/2018
avatar
Zegar mógłby sugerować im pośpiech, ogromnymi wskazówkami wytyczając ścieżkę między kolejnymi punktami planu, idąc krok za krokiem za piątką stalkerów, zapowiadając wybudzenie się psów. Kundle jakimś cudem wciąż spały, jednak nie było pewne, na ile ten stan rzeczy jest stały i jak długo się utrzyma. Niektóre z nich nawet pochrapywały, inne warczały i przebierały łapami, wyraźnie poruszone czymś, co im się śniło.
 Kierujący się na południe stalkerzy nie napotkali żadnych przeszkód, jednak hala, którą obchodzili, nie wyglądała na otwartą czy możliwą do szybkiego sforsowania. Przeżarte rdzą ciężkie, metalowe drzwi nie wydawały się zbyt skłonne do współpracy. Niebo czerwieniało, co — gdyby akcja rozgrywała się jakiś miesiąc później — można by było zrzucić na zachodzące słońce. Od północy ciągnęły szkarłatne chmury.
 Psy, w chwili, gdy wszyscy ustawili się na wyznaczonych miejscach, zaczęły się nimi interesować. Jako pierwsze wybudziły się dwa osobniki znajdujące się najdalej na południu z całej sfory i stalkerzy powinni dziękować Zonie i Czarnemu Stalkerowi, że jedynie dwie bestie wstały. Ruszyły biegiem w kierunku Haczyka i Procha, których osłonić mogła jedynie ledwie trzymająca się drewniana skrzynia o wymiarach metr na metr.
 Drugi i Kundel mieli się dostać na znajdujące się na południu podobne, ale większe skrzynie — te okazały się jednak za wysoką konstrukcją, by ich psy mogły na nie wleźć bez większego trudu czy pomocy właścicieli. Była to jedyna stosunkowo wyższa konstrukcja, przylegająca ściśle do kolejnego budynku. Mierzyła na oko dwa metry z hakiem, niektóre skrzynie jednak układały się tak, by wyszły z nich swego rodzaju stopnie. Wyższy Drugi mógłby się podciągnąć jeśli tam dotrze, Kundel bez większych trudów się wspiąć. Wyglądały jednak tak, jakby pod większym ciężarem miały się rozpaść.
 Sytuacja Sroki była chyba najbardziej kolorowa — wejście na górę pozwoliło jej na dokładniejsze zobaczenie terenu wokół nich, łącznie z szarżującymi na dwóch pierwszych stalkerów psami. W momencie, gdy to zobaczyła, ruchomy cel był zaledwie siedem metrów od tamtych. Nieopodal kobiety leżała poza tym lina, wyglądająca na starą, ale solidną. Do zniszczonej wieży prowadził zaś most z dość dużej deski.
 Szkarłat nieba zbliżał się coraz bardziej do grupy stalkerów.



Wskazówki:
1) Proszek, trochę cię poprawię — idziemy na południe, na północy byliśmy.
2) Jeżeli zdecydujecie się strzelać — rzucacie według mechaniki „użycie umiejętności” adekwatnie do poziomu postaci. Tak samo jeśli zdecydujecie się wykorzystać swoje inne umiejętności. Linkujcie rzuty pod postami i podawajcie wyniki.
3) W kolejnej turze zdecyduję o tym, co zrobią psy.
4) Kolejka dowolna.
5) Na próbę daję 5 dni w tej kolejce na posty. Mam nadzieję, że się wyrobicie. Jeśli tak — zostajemy przy 5 dniach. Nie — wracamy do 7.
I przepraszam za mizerną jakość tego posta...
Termin — 25.09

W związku z tym rzutem, musicie uwzględnić w swoich postach nadchodzącą zwykłą emisję. Macie 3 kolejki na ukrycie się w jakimś budynku bądź tunelu czy jakiejś innej podziemnej strukturze. O emisji możecie przeczytać w temacie z anomaliami. Po przemieszczeniu się w bezpieczne miejsce powinniście odbyć tam 5 kolejek. W przypadku, gdy postać jest sama w temacie bądź wolicie się rozstać wcześniej — zapraszam na moje PW. Ta notka dotyczy tylko i wyłącznie wątków, które odbywają się w Zonie, a zatem ci, którzy znajdują się poza nią, są bezpieczni. Mogą widzieć najwyżej czerwone niebo w oddali.
Powrót do góry Go down
Proch
Bojownik
Liczba postów : 53
Join date : 13/08/2018
avatar
- HURRA!!! - z całą mocą przepony ryknął Proch, gdy ujrzał nadciągające psy.
Stalker Wolności natychmiast rozpoczął ostrzeliwać zmutowane drapieżniki, jednocześnie opuszczając osłonięte miejsce. Celem bojownika było skupienie uwagi nibypsów na sobie, ponieważ mężczyzna był dobrze chroniony przez ciężki pancerz. Dzięki tej taktyce pozostali członkowie zespołu byliby relatywnie bezpieczni - przynajmniej na razie - gdyż agresja mutantów, w założeniu planu, skupiłaby się na poczciwym stalkerze Prochowi. Rozpoczął on wycofywanie się na wschód zgodnie z planem, nieustannie wypalając we wrogów. Nie zależało mu na celnych trafieniach, to było zadanie sojuszników. Dopóki Proch skutecznie odciągał uwagę, dopóty reszta miała okazję do skutecznej ofensywny. Dzięki wsparciu snajpera obecna sytuacja wskazywała na przewagę ludzi. Cóż... zapewne wystrzały przebudziłyby pozostałych członków stada mutantów.
- O KURWA, NADCIĄGA EMISJA!!! - wykrzyczał z nieukrywanym przerażeniem weteran. To zmieniło wszystko. - Zmiana kierunku! Musimy przebić się do środka tej jebanej fabryki! Strzelać i do przodu, chłopy!

Spoiler:
Powrót do góry Go down
Haczyk
Siewca
Liczba postów : 218
Join date : 26/06/2018
avatar
Uciszaj mnie swoim tłumikiem dopiero po zabawie z pieskami, choć wątpię, by ci się udało, słoneczko – odpowiedział kpiąco, ale jeszcze ciszej niż przed chwilą gadał. Trochę wziął to sobie do serca, a dostosował się też dlatego, że bycie wyżej bardzo mu odpowiadało. Brzmiało nieźle, choć granatu nie odpuści.. Zwłaszcza że czuł coś niepokojącego, że coś się zepsuje.
 Czemu na słowo „egzekucja” te niewinne, błękitne oczka zabłysnęły?
 – Mogę robić za… – I dał za wygraną; niech mądrzejszy gada. Już i tak był podekscytowany jak pies myśliwski przed polowaniem. Pies, którego wystarczyłoby spuścić ze smyczy i kazał udusić kicającego nieopodal królika.
 Drugi, cóż, Drugi go chyba olał albo nie zrozumiał, bywa. Tak czy inaczej, Haczyk zasalutował do reszty grupy, gdy się rozdzielali, rzuciwszy pod nosem „powodzenia” i sprawdził stan swojego pistoletu maszynowego. Nie wyglądało na to, by miał się zacinać bądź zawieść go w inny sposób. Sługa boży podziękował Monolitowi w myślach i…
 –  HURRA!!! – Usłyszał i momentalnie skulił się odruchowo, jednak lada moment chwycił pewniej za broń. Wydawszy z siebie jedynie warknięcie puścił krótką serię w stronę dzikich kundli, jednak ni razu nie tra—
 – Ja pierdolę – syknął na wieść o emisji i również za sprawą odruchu podniósł łeb ku górze, już bardziej niż myśliwego przypominając wystraszoną zwierzynę. Wystrzały dały im raczej niedużo poza wybudzeniem się pozostałych psów, które pewnie lada moment tu przebiegną.
 Ucieczka, ucieczka — czy wieża ma połączenie z tą halą pod spodem? Wątpliwe. Czy drzwi hali ruszą? Z pewnością nie dzięki niemu. Ten mięśniak może da radę je ruszyć. Okna? Przesunął spojrzeniem w ich stronę. Kraty. Przecisnąłby się może bez sprzętu, ale nie ma czasu się rozbierać ani nie chce ułatwiać psom zarażenia go wścieklizną. Tamci powinni sobie poradzić; byli wyżej i psy może ich tak szybko nie dorwą. Czy mógł coś dla nich zrobić? Prewencyjny granat może nie dać tu za wiele, mutanty były szybkie i nie wyglądało na to, by miały grzecznie aportować piłeczkę albo czekać na wybuch jak posłuszne paskudne pokraki.
 – Na wschodzie były jakieś drzwi – rzucił do Procha, cofając się; widocznie uznał stalkera za kogoś godnego przywództwa. Usłyszał za sobą psie skomlenie, świadczące o tym, że któryś kompan trafił. – Może da się je wywalić? – Poderwał oczy do góry, mając nadzieję napotkać Srokę. Uniósł krótkofalówkę.
 – Haczyk do Sroki, odbiór, widzisz tam jakiekolwiek okno? Od góry? Widzisz jakąkolwiek kryjówkę? – spytał staruszkę, wyczekując kolejnej fali kundli. Zależnie od jej odpowiedzi, wyrwie w odpowiednią, wskazaną przez nią stronę.

Dodatkowe informacje na temat postaci:
Wynik — 5 (nie trafiłem)
Stan naboi: w magazynku zostały 23.

// Sroka — możesz rzucić znowu na pamięć, tak odnośnie pytania Haczyka. Jeśli wyjdzie, że pamiętasz dobrze, śmiało kieruj nas w dowolne miejsce. To kompleks fabryczny, jakieś inne hale, ta wieża, jakieś podziemne cośki, dużo tego jest. Dostosuję to.

___________________
Is there anybody out there? Is there anyone home?
Hope you're awake for the nightmare, hope you stay for the show
Mowa: #4E2A28 x MG: #603b28


Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Wieża zegarowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Hightower/ Wysoka Wieża
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Wieża z kości słoniowej
» Wieża Namiestnika
» Wieża Astronomiczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
To the North :: Świat :: Rostok-
Wymiana Bannerami



aegyoNorthland HighschoolAbsitOmenHogwartDreamBlackButlerBleach OtherWorldDragon Ball New Generation Rebornover-undertaleVampire KnightVampire Kingdom