Share | 
 

 Galeria Chabne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Czarny Stalker
Admin
Liczba postów : 169
Join date : 19/05/2018
avatar


Brak zagrożenia

Kość niezgody praktycznie wszystkich mieszkańców, ale i główne centrum rozrywki. Budynek od zawsze należał do Ihora Arjewa, wcześniej jako magazyn, teraz jako wydzielone boksy na sklepy i punkty usługowe, które dzierżawi innym. Właściciel prowadzi notoryczne wojny z położoną w pobliżu cerkwią oraz odmawia przyłączenia do jego galerii dworca kolejowego mimo bardzo bliskiej obecności rampy. W budynku nadal czuć nieco surowy fabryczny klimat magazynu, który mimo gruntownego odświeżenia nadal pozostał w niezmienionej formie. W środku, na przestrzeni dwóch pięter mieści się Pizzeria "Pepe & Roni", sklep z narzędziami Wasyla, upchnięta w najodleglejszy kąt wypożyczalnia kaset, samoobsługowy market, kwiaciarnia i kawiarenka.

Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 44
Join date : 21/05/2018
avatar
Idź po mleko, idź po mleko i nie rób nic więcej w mieście.
 Plan bardzo prosty, przyjemny i niezakładający żadnych komplikacji; wręcz idealny. Nie miał dzisiaj ochoty na spotykanie ludzi, na rozmawianie z nimi, ale przecież wiadomo, że nie zawsze dostajemy to, czego chcemy. Luka był bardzo zadowolony z faktu, że ostatnio w jego życiu wszystko szło bardzo spokojnie, choć nudno — stalkerzy nie napraszali się ostatnio, zupełnie tak, jakby wzięli sobie urlop albo pogardzali jego  idealnym hasłem.
 Dzień był całkiem w porządku; mimo że niebo było bezchmurne, to wiał przyjemny, delikatny i chłodny wiaterek, a w powietrzu nie unosiły się żadne nieprzyjemne zapachy. Cienka, szara bluza sprawiała, że nie gotował się, ale że czuł na sobie ciepłe promienie słońca. W takich chwilach rozumiał, dlaczego koty tak chętnie się wygrzewały w słoneczne dni, choć szczerze powiedziawszy, gdyby było tylko trochę cieplej, wolałby się zamknąć z włączonym wiatrakiem skierowanym wprost na siebie.
 Szedł niechętnie, powoli, ale każdy mógłby założyć, że młody po prostu rozkoszuje się ładnym dniem. Prawda była trochę inna — Luka niezbyt chciał się dziś bawić w kontakty z innymi. Czytał, że w większych miastach sklepy oferują dowóz towarów do domu, ale że robiły to głównie zachodnie marki super lub hipermarketów, to tutaj nawet nie miał co na to liczyć. Poza tym, musiał się sam oszukać, zmusić — jeżeli się rozleniwi i nie będzie się starał o swoje dobro, to odzwyczai się od ludzi i jego problem tylko urośnie.
 „Wdech, wydech. Jest okej. Nie walnie cię samochód”
 „To tylko dlatego, że prawie nie jeżdżą i mają je starsi ludzie…”

 Rozejrzał się jeszcze po ulicy, tak dla pewności; wolałby, żeby nic go nie uderzyło, za dużo zbędnej uwagi, za duże ryzyko. A mógłby przecież uzbierać sobie na krowy i je doić. Pomyślał o swoim portfelu i o tym, jak mocno by go to podkopało… Może czas znaleźć żonę? Dobre sobie. Chyba raczej przygarnąć jeszcze piętnaście kotów.
 No tak. Coś musiało mu stanąć na drodze…
 W sumie nie tyle coś, co ktoś. Zatrzymał się, wyciągnął telefon, udając, że coś w nim sprawdza; chciał dać sobie chwilę na obmyślenie planu. Musiał poradzić sobie z potężnym przeciwnikiem, którym była… Pewna młoda kwiaciarka, reklamująca kwiaty swoim uroczym uśmiechem i entuzjazmem. Znał ją i nie wiedział, czy lepiej byłoby, gdyby jej nie znał  i go zaczepiła, czy gdyby było tak, jak jest teraz. Szybko sprawdził wszelkie możliwe opcje; mógł przejść od strony Pepe & Roni, ale co jak tam też miła pani wciśnie mu ulotkę i ze szczenięcym spojrzeniem powie „zapraszamy na pizzę”? Maszkę przynajmniej znał, ona chyba wiedziała, czego się po nim spodziewać.
 Pochwali kwiatki, może pomyśli o kupnie jakiegoś, niewykluczone, że nadzieja, jaką jej da, nie będzie złudna i bez pokrycia. Gdyby się na nią natknął wychodząc, od razu byłoby łatwiej — miałby wymówkę, że jest za gorąco, żeby trzymać mleko długo poza lodówką. Ech, słabo, słabo. No, ale ruszył, przecież stanie tak w miejscu i łypanie na ludzi nic mu nie da poza zbędną uwagą… I przechodząc uśmiechnął się do niej, niby do siebie, ale jednak patrząc właśnie na nią, mogła równie dobrze zignorować albo zaczepić. Ale to chyba za mało, nie…? Trzeba sobie poprzeszkadzać.
 – E… A – Zaczął elokwentnie. Przez chwilę nie mógł wydusić nic więcej. Uśmiech z luźnego i niezobowiązującego do niczego przeszedł w niepewny, idący w parze z lekką paniką w szarych oczach. – Ładna pogoda.
 „Jesteś zjebany.”
 – Znaczy— Ładna pogoda i fajnie, że nie musisz stać tu w upały ani ulewy, nie? – Włożył ręce do kieszeni spodni, nie mając pomysłu na to, gdzie je podziać. – A… A tak w ogóle to cześć i takie tam. Jak dzień?
Powrót do góry Go down
 
Galeria Chabne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Zone :: Świat :: Chabne :: Przesmyk-
Wymiana Bannerami



aegyoHogwartDreamBlackButlerBleach OtherWorldDragon Ball New Generation RebornFairy Tail Path Magicianover-undertaleVampire KnightVampire Kingdom