Share | 
 

 Galeria Chabne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Czarny Stalker
Admin
Liczba postów : 350
Join date : 19/05/2018
avatar


Brak zagrożenia

Kość niezgody praktycznie wszystkich mieszkańców, ale i główne centrum rozrywki. Budynek od zawsze należał do Ihora Arjewa, wcześniej jako magazyn, teraz jako wydzielone boksy na sklepy i punkty usługowe, które dzierżawi innym. Właściciel prowadzi notoryczne wojny z położoną w pobliżu cerkwią oraz odmawia przyłączenia do jego galerii dworca kolejowego mimo bardzo bliskiej obecności rampy. W budynku nadal czuć nieco surowy fabryczny klimat magazynu, który mimo gruntownego odświeżenia nadal pozostał w niezmienionej formie. W środku, na przestrzeni dwóch pięter mieści się Pizzeria "Pepe & Roni", sklep z narzędziami Wasyla, upchnięta w najodleglejszy kąt wypożyczalnia kaset, samoobsługowy market, kwiaciarnia i kawiarenka.

Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 161
Join date : 21/05/2018
avatar
Pusto, dość pusto było w kawiarni tego wrześniowego dnia. Całkiem niedawno zaczął się rok szkolny, więc to był pierwszy czynnik tłumaczący braki. Drugim był z kolei była przybierająca na sile chłodna jesień. Ludzie z reguły woleli jednak zostawać w ciepłych domach, nie chcąc wystawiać się na niskie temperatury i choroby, a Luka najchętniej by do nich dołączył. Jego zmiana miała się skończyć dopiero o szesnastej, a zatem od słodkiej wolności dzieliło go zaledwie pół godziny. Możliwe, że spędzi ten czas spokojnie.
 Przeszedł się po lokalu, korzystając z chwilowej pustki i zebrał wszystkie cztery kubki na tackę, po czym przeniósł je za ladę, uważając, by nie poślizgnąć się ani niczego nie zepsuć. Byłoby szkoda po całym tygodniu bez porażek nagle coś zepsuć, więc musiał przypilnować wszystkiego od A do Z. Plan był dość prosty, nieskażony jakimikolwiek komplikacjami tak samo, jak prawie biała koszula (prawie, bo już trochę zszarzała), w którą był ubrany barista. Obszedł kawiarnię raz jeszcze, tym razem uzbrojony w wilgotną ściereczkę, by poprzecierać stoliki i sprzątnąć z nich wszelkie okruchy.
 Zerknął znowu na zegarek w telefonie, od wolności dzieliło go już słodkie dwadzieścia pięć minut. Czasami uznawał kawę za swoje wybawienie i klątwę, kochał jej zapach i smak, ale naraz się zdarzało, że miał go serdecznie dość i dzisiaj chyba był właśnie taki dzień. Z tego co się orientował, nie miał dziś żadnych interesów ze stalkerami. Odetchnął z ulgą, przecierając kubek powoli. Każdy spokojny dzień był wart docenienia.
 Drzwi frontowe otworzyły się z charakterystycznym szurnięciem o posadzkę, która nosiła już na sobie ślady wielokrotnego otwierania drzwi, przecierania mopem, deptania różnymi rodzajami obuwia. Luka automatycznie obrócił się przodem do źródła dźwięku i przybrał najprzyjaźniejszy uśmiech, na jaki było go stać. Wymuszony bo wymuszony, ale przynajmniej na pierwszy rzut oka powinien wyglądać przyjaźnie. W drzwiach za ujrzał znajomą osobę i chyba poczuł się trochę pewniej; tego jeszcze nie wiedział.
 – Dzień dobry – odezwał się. – Kawa? – Bo przecież klasyka umrzeć nie może.
Powrót do góry Go down
Kawa
Likwidator
Liczba postów : 19
Join date : 03/10/2018
avatar
Drżała jeszcze z zimna a skórzana kurtka nosiła znamiona niedawnego deszczu. Trochę przeklinała samą siebie, że nie zabrała ze sobą rękawiczek, szalika i czapki. Wymarzła na zewnątrz do szpiku kości i chyba tylko dlatego jednak przyszła do galerii. Poza tym jednak dzień bez kawy to dzień stracony. "Oby teraz tylko nie złapać grypy, bo jutro trzeba być w pracy. Drugi dzień urlopu na żądanie to już za dużo." Pomyślała wciągając zapach kawy, który w nosie mieszał się jeszcze z wonią wosku cmentarnych świec.

Porządnie wytarła buty przed wejściem, rozpięła kurtkę i nawet wyjęła ręce z kieszeni. Może to był jednak błąd przychodzić tutaj? Jasna kawiarnia biła po oczach, tak samo jak koszula tego samego chłopaka za ladą co zawsze. Zastanowiła się, czy może jednak nie zawrócić w progu i nie wrócić do domu. Pociągnęła tylko nosem na powitanie.

- Mhmf. - Siąknęła ponownie i zgarnęła mokry kosmyk z twarzy. Wodoodporny makijaż i tak kompletnie się rozpłynął dzisiaj. Miała jeszcze zaczerwienione oczy po długim płaczu. - Ale dzisiaj poproszę tę waniliową z cukrem. I na wynos, nie będę zajmować panu czasu. - Mruknęła niższym nieco głosem nie okraszając zamówienia typowym dla niej uśmiechem. Nie, dzisiaj nie było jej kompletnie do śmiechu. Usiadła na wysokim stołku słysząc mielenie ziaren kawy i wróciła do czarnych myśli. Rok. Już cały, okrągły rok jak nie ma jej mamy. Nie mogła sobie z tym poradzić ani znaleźć dzisiaj miejsca. Westchnęła ciężko patrząc na imitacje słojów drewna. Zapachniało wanilią. "Mama lubiła ten zapach." Łza sama spłynęła jej po policzku. Nie panowała nad tym. Nie dzisiaj.

___________________
Kawa to najważniejszy posiłek dnia.
Mówię:#7d7364
Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 161
Join date : 21/05/2018
avatar
Niektórzy dobry dzień mają bardzo często, inni szukać takich mogą ze świeczką, a kolejni żyją w przeświadczeniu, że jeżeli już coś im idzie nieźle, to zaraz coś innego roztrzaska to w drobny mak. Szczeniak należał do tych ostatnich, pogodzonych ze swoim losem nieszczęsnych pechowców, którzy zwykle czekali na grom z jasnego nieba. Dziewczyna ze znajdującej się w tym samym budynku kwiaciarni właśnie miała być takim gromem, ale akurat z jej strony się tego nie spodziewał.
 Skinął głową, obracając się do wszelkiej aparatury wymaganej przy alchemicznych procesach tworzenia napoju bogów. Młynek poszedł w ruch, wydając z siebie rytmiczny dźwięk mielenia kawy, zaraz zamienił się jednak na role z ekspresem. Jego cichszym zadaniem było zagotowanie kawy razem z wodą i przygotowanie mleka z wanilią, a sam Luka skupiał się na tym procesie, bo z jego szczęściem można by zepsuć nawet kamień. W końcu miał połączyć wszystko w ciepłe, słodkie latte, ale zawahał się na moment. Czy na pewno powinien zrobić wszystko jak w zamówieniu?
 Nie był dobrą osobą do pocieszania i był subtelny jak cegła, ale jednak miał pewne wrażenie, że musiał tym razem zrobić coś miłego dla de facto nieznajomej osoby. Sięgnął po zwykły kubek, nie taki służący do podania napoju na wynos i właśnie w nim zrobił tę dużą, słodką i rozgrzewającą kawę. Jasna pianka podrygiwała lekko na powierzchni napoju, gdy Luka przeniósł naczynie na tackę i chwycił jeszcze spore kruche ciastko z kawałkami czekolady. Obszedł ladę zgrabnie i szybko, po czym uśmiechnął się serdecznie do dziewczyny, starając się nie pokazać po sobie, że celowo pomylił zamówienie.
 – Pierwszy bardziej jesienny dzień, więc ciastko na mój koszt. Zjadłem dziś ze trzy takie, może nie jest tak ciepłe jak ze dwie godziny temu, ale powinno dalej być dobre – nie zająknął się nawet, kiedy z uśmiechem — cokolwiek nienaturalnym, jakby się lepiej przyjrzeć — serwował dziewczynie swoje kłamstwo. Mimo to serce mu łopotało jak szalone i zżerał go wstyd. Może był zbyt śmiały, zbyt napastliwy, może zostanie skrzyczany za idiotyczny błąd… Żołądek mu się nieprzyjemnie ścisnął, zupełnie tak, jakby właśnie dotarł do szczytu kolejki górskiej i lada moment miał zjechać gwałtownie na dół. Na łzy nie zwrócił większej uwagi; póki co uznał, że może to być wynikiem chłodnego wiatru wiejącego w twarz.
Powrót do góry Go down
Kawa
Likwidator
Liczba postów : 19
Join date : 03/10/2018
avatar
Wytarła nos rękawem bluzy. Spojrzała na niego z wdzięcznością. Taką szczerą, prosto z serca.
- D... Dziękuję. Może chcesz się dosiąść? I zjeść po pół? - Zapytała bardzo mocno próbując się uśmiechnąć. Nawet prawie jej wyszło. - A tak w ogóle jak Ci na imię? Od kilku miesięcy przychodzę codziennie, dzięki Tobie przylgnęło do mnie "Kawa" a kompletnie nie wiem, jak Ty się nazywasz. - Chciała jakoś załagodzić dziwną ciszę, która zapadła w kawiarni. A samo latte z wanilią było wyśmienite. Nie na syropach czy proszkach, ale naprawdę mleku z wyciągiem z wanilii, to była różnica.

Po kilku minutach zdjęła kurtkę wieszając ją na krześle, trochę się rozgrzała. Miała zaczerwienione oczy i nos. Rumieniec wychodził na policzki. Jeszcze tylko dłonie miała kompletnie zimne. Grzała je o szklankę, przełamała ciastko. Talerzyk z połową przesunęła w stronę chłopaka. I tak nikogo nie było poza nimi w kawiarni. Całe życie galerii toczyło się poza tą oazą spokoju.

Odetchnęła głębiej, piersi podniosły się na moment. Znowu odsunęła kosmyk za ucho. Dziś był wredny i cały czas leciał do przodu. Ale... Cały ten dzień... Był zły. Ramiona miała opuszczone. Patrzyła tylko na chłopaka. Nie mógł być starszy niż kilka lat. I wyglądało, że jest miły.
- Do której pracujesz albo za ile mam czasu, żeby wyjść? - Upiła kawy z błogim wyrazem twarzy.

___________________
Kawa to najważniejszy posiłek dnia.
Mówię:#7d7364
Powrót do góry Go down
Szczeniak
Likwidator
Liczba postów : 161
Join date : 21/05/2018
avatar
Ręce za siebie, niech się tak nie trzęsą. Chwila milczenia, żeby i głos nie drżał. Mruganie, żeby nie pokazać po oczach strachu. Uśmiech, żeby czasem się nie skrzywić. Czego się tak właściwie boisz, co ona ci takiego robi, matole? Cóż, prawda była taka, że Luka dość specyficznie reagował na uprzejmość, dystansując się od niej, tak samo zresztą wszelkie próby interakcji. Starał się trzymać innych na odległość, wymuszając ją nawet w prostych sprawach, ale… Jak długo można tak funkcjonować? To chyba było niezdrowe. Etykietka odludka przylgnęła do niego już tak dawno, że nie umiał sam o sobie inaczej myśleć. Przeszedł go chłodny dreszcz, a…
 A to wszystko trwało zaledwie kilka ułamków sekundy. Tak mała ilość czasu podejmowała decyzje za niego i miała na niego tak ogromny wpływ. Cisza, jaka zawisła między nimi, nie należała do przyjemnych, była ciężka i pewnie tak gęsta, że gdzieś na jej szczycie, przy suficie, już powstawał na niej sprężysty kożuch. Nie wiedział w ogóle, jak zareagować na… Na co? Na zarzut? Na podziękowania? Jezu, nawet nie umiał tego zdefiniować. Ale tak, zdecydowanie nie miał pojęcia, jak przyjąć to do wiadomości. „Kawa” brzmiało jak coś pozytywnego, przynajmniej według niego, a i na pseudonim się nadawało, bo chwytliwe…
 No, kolokwialnie mówiąc, Luka złapał errora.
 – E, a… No nie wiem – starał się powiedzieć to jak najbardziej przerysowanym tonem, sugerującym żartobliwy charakter dalszej części wypowiedzi. Poruszył barkami w geście niby-obojętności, ale cały czas wydawał się spięty. Rozejrzał się teatralnie po lokalu, po korytarzu galerii, po czym spojrzeniem wrócił do dziewczyny. Uniósł brwi, a prawy kącik jego ust drgnął, uniósłszy się ku górze.
„No dawaj, tłumoku, wygląda jakby miała gorszy dzień niż ty” – zachęcił się — a może przymusił — w myślach do zajęcia miejsca przy stoliku. Nie to, że był negatywnie nastawiony, tylko… Tylko… No, ciężko było mu się przełamać.
 – Ale niech to zostanie między nami, podobno za dużo się obijam…  – Znowu wzruszył ramionami, tym razem jednak przybrawszy minę taką, jak dziecko robiące coś, czego nie powinno. Niby poczucie winy, ale jednak trochę rozbawienia i lekceważenia. Ciastko póki co zignorował.
 – Imię, eee… Luka. I nie ma problemu, serio, to tylko takie… No, ten. Relacja z klientem, imiona nie takie potrzebne i takie tam – i w sumie ciężko było określić, czy Szczeniak pytał, czy stwierdzał fakt. Minę też miał niezbyt mądrą, trochę jak uprzejmy kot albo typowe „chujowo, ale stabilnie”.
 – W sumie jest dość wcześnie, dziś mam krótszą zmianę przez jakieś dziwne ustawienia w grafiku… Po mnie ktoś tu będzie, a raczej nie ma problemu z klientami, którzy tu siedzą jakoś dłużej.  – No, głównie przesiadywały dzieciaki, które nie kupowały prawie nic, ale Luka szczerze większego problemu z tym nie miał. A niech siedzą. Byle bez hałasu.
 – Bardzo zimno już jest na zewnątrz? – spytał, trochę nawiązując do zaczerwienionych oczu i pociągania nosem. Optymistycznie zakładał, że to tylko od pogody.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Galeria Chabne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Galeria sztuki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
To the North :: Świat :: Chabne :: Przesmyk-
Wymiana Bannerami



aegyoNorthland HighschoolAbsitOmenHogwartDreamBlackButlerBleach OtherWorldDragon Ball New Generation Rebornover-undertaleVampire KnightVampire Kingdom