Share | 
 

 Przejście do lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Czarny Stalker
Admin
Liczba postów : 169
Join date : 19/05/2018
avatar


Brak zagrożenia

Ten obszar jest nazywany przez stalkerów przejściem do piekła. Czerwony las to dziwowisko pełne mutantów i anomalii, które może kojarzyć się z labirynt bez wyjścia. Od strony Limańska jest otoczony niewysokim murkiem, a wejść do niego jest kilka. Nieopodal znajduje się obóz stalkerów.
Powrót do góry Go down
Chabaź
Piguła
Liczba postów : 12
Join date : 11/08/2018
avatar
Pierwszy raz od dawna odetchnęła świeżym powietrzem dzikiej natury, o ile cokolwiek w Zonie może być świeże. Oczywiście była sama, gdyż wszyscy uzbrojeni po zęby panowie postanowili mieć na głowie mnóstwo innych spraw, przez które nie mogli robić jej za bezmózgą obstawę. Banda Ścierw. Będą głośno skomleć, jeśli nagle zniknie ostatnia osoba, która łata im tyłki po każdym gejowskim akcie w ciemnym kącie magazynu. Niewdzięczna robota. Nie dość, że sama musi się zaopatrywać w potrzebne przedmioty, które wkrótce mogą całkowicie zniknąć z tego miejsca, to jeszcze nie może liczyć na choć odrobinę wsparcia.
Parsknęła pod nosem, marszcząc czoło między brwiami w głębokich, pogardliwych bruzdach. Nie powinna się irytować w ten sposób. Wyszła po to, by odpocząć, a nie po to, by ciągnąć za sobą pesymistyczne myśli aż pod samo przejście do Czerwonego Lasu. Uniosła lekko podbródek, przymrużając zielone oczy. Czerwony Las. Podobno kryło się tam od cholery niebezpieczeństw, a ona nie miała najmniejszej ochoty na odprawianie baletowego biegu przełajowego, który mógłby uratować jej życie - albo i nie. Musiała rozejrzeć się za kilkoma ziołami, choć większość zapewne nie nadawała się już do niczego z racji na skażenie. Zerwała parę roślin tu, parę roślin tam, a podnosząc ciało rąbnęła głową o skalny łuk, rozcinając sobie czoło.
- ...rrrwa maćć - wysyczała przez zęby, przyciskając dłoń do niewielkiej rany. Pełna wiązanka pań lekkich obyczajów, synonimów rozmnażania się i wszelkiego innego rodzaju mięsa poleciała w myśli, gdyż nie chciała ściągnąć na siebie zmutowanych kundli, piejąc i wyjąc we wściekłości, niczym zarzynana świnia. Pechowi nie było końca, gdyż kilkanaście minut później, ponownie wychylając się zza łuku, tworzącego przejście, wpadła na kogoś. Na kogoś oczywiście wyższego, gdyż najwyraźniej tylko ona miała predyspozycje do zostania hobbitem. Dałaby sobie rękę uciąć, że słyszała kroki, ale zignorowała je, bo "to przecież ptak". Teraz zasługiwała również na oficjalny order Królowej-Ciap-W-Zonie, ale o to będzie się ubiegać kiedy indziej. Wydała z siebie dziwny, bliżej niesprecyzowany dźwięk zaskoczenia, a chabazie powypadały jej z rąk. Rzuciła nieznajomemu oskarżycielskie spojrzenie, któremu na spokojnie mógł towarzyszyć dźwięk trzaskających piorunów. Co on sobie w ogóle wyobrażał?
- Chodzić to Ciebie matka nie nauczyła? - zapytała retorycznie, fukając coś na koniec, po czym schyliła się i pozbierała naturalne medykamenty. Oczywiście, że to była JEGO wina, a nie jej. To ON na nią wpadł, a nie ona na niego i to ON powinien uważać na to, jak chodzi.

/Piguła! Ale jak ktoś chce to też może wpaść
Powrót do góry Go down
Proch
Bojownik
Liczba postów : 18
Join date : 13/08/2018
avatar
Proch był uzbrojony po zęby i wolny od służby. Mężczyzna dał znać atamanowi o swoim wypadzie na głęboką Zonę, aby rozruszać stare kości. Zona nie lubiła, gdy człowiek za długo siedział w jednym miejscu, to zabijało jak rak, powoli. Bojownik, pomimo swojej niskiej rangi, należał do doświadczonych stalkerów, którzy wiedzieli, w jaki sposób poruszać się po Strefie. Jak omijać anomalię oraz w jaki sposób zminimalizować prawdopodobieństwo na spotkanie z stadami niebezpiecznych mutantów. Proch był sam, dlatego zamierzał trzymać się znanych ścieżek.
W końcu dotarł do obozowiska stalkerów, jednak okazało się, że nikogo tutaj nie było, oczywiście poza nim. Proch rozpalił ognisko, języki ognia zatańczyły na suchym drewnie, przyjemnie dla ucha trzaski poniosły się po okolicy. Jeżeli ktoś potrzebował schronienia, światło ogniska przyciągnęłoby go. Niepisana zasada Zony mówiła, że obozowiska stanowiły miejsce święte, wolne od wzajemnej niechęci. Cóż, tak było kiedyś, a Proch należał do tradycjonalistów w Zonie.
Bojownik nie mógł sobie pozwolić na bujanie w obłokach, Zona tego nie lubiła. Przybył samotnie do Czerwonego Lasu, chwila nieuwagi kosztowałaby życie. Czujność stalkera nie zawiodła go, bowiem usłyszał jakieś dziwne odgłosy, brzmiało to zupełnie jak odgłos samicy nibypsa. Proch odbezpieczył strzelbę, wziął głęboki oddech, a następnie udał się do źródła dźwięku.
- Na Zonę, jasna cholera.- Wyszeptał do siebie, ponieważ zobaczył nieznajomych stalkerów. Nie zaskoczył go widok samych ludzi, a obraz kobiety - dość niecodzienny widok. Podobno pokazało się ich więcej w Zonie, ale Zona była jak statek, a baba na statku wywoływała zamieszanie. Cóż, ciekawe czasy, wszystko się w Strefie pozmieniało.
- Witajcie. Jestem Proch, swojak - zaczął neutralnym tonem, barwę głosu zniekształcała maska gazowa - Zgubiliście się? To niebezpieczna okolica, mutanty lubią tutaj odgryzać dupy wraz z kręgosłupami - pozwolił sobie na żart, aby nieco rozluźnić atmosferę.
Oczy stalkera Procha skupiły się na kobiecie. Jego brzydki ryj ukrywała maska gazowa oraz założony na głowę hełm.
- Napadli cię bandyci? Nosisz się dość luźno, wszystko w porządku?
Powrót do góry Go down
Chabaź
Piguła
Liczba postów : 12
Join date : 11/08/2018
avatar
Nie minęło nawet kilka minut, a na horyzoncie pojawiła się kolejna zbłąkana owieczka - również uzbrojona po same zęby, tak jakby na każdym kroku czyhała śmierć. Cóż. Alicja nie należała do osób, które zbytnio przejmowały się swoim bezpieczeństwem i długim życiem. Przyjdzie jej sczeznąć i wąchać korzonki kwiatków? Trudno, w piekle przynajmniej będzie miała jakieś ciekawsze towarzystwo, gdyż w Zonie o takie niezwykle trudno. Uniosła brwi, patrząc na zamaskowanego najeźdźcę, gdy kącik jej ust mimowolnie wykrzywił się w rozbawionym uśmieszku.
- Wyglądasz na większego cymbała, niż ten tutaj - wskazała palcem zezowatą ciapę, co nie potrafiła nawet patrzeć przed siebie - Ale przynajmniej oczy masz w głowie, a nie w dupie - chociaż cholera wie, czy tam też Ci coś nie wyrosło. Naprawdę wyglądali na takich, co by się zgubili? Jak Proch mógł wpaść na tak absurdalnie durny pomysł? Przecież to było oczywiste i jasne jak słońce, że stalker i lekkoduszna baba byli o krok od urządzenia sobie pikniku w samym środku Czerwonego Lasu. Brakowało im jedynie imbryczka malowanego w dzikie kwiaty i voilà - nic tylko się integrować z mutantami. Może nawet wpadłaby matka Ważniaka, a co.
- Muszę wyglądać naprawdę strasznie, skoro stawiasz takie hipotezy. Naprawdę uważasz, że bandyci puściliby mnie wolno? - serio? Jak można być aż tak naiwnym. To oczywiste, że wykorzystaliby ją na milion różnych sposobów, zacieszając swoje przepite wódą mordy... gdyby tylko nie była jedną z nich. Biedne fluki nie miały wyjścia i musiały trzymać się z daleka, gdyż w innym przypadku mieliby pięść Kojota głęboko w gardle. Alicja nie wierzyła w bycie dżentelmenem w Zonie. Wszystko tu wydawało się być bardziej pierwotne, dzikie i nieprzewidywalne. Przymrużyła lekko oczy, chociaż ciężko było jej zachować pokerową twarz, gdy musiała przyglądać się tym wyłupiastym maskom - I czy mógłbyś przynajmniej zdjąć ten wór z gęby? Brzmisz jak dławiąca się kaleka, nie mogę Cię takiego brać na poważnie - i choć powiedziała to do Procha, słowa powinny być podobnie odebrane przez drugiego mężczyznę*. Pomińmy fakt, że to ona odstawała swoim ubiorem i brakiem sflaczałej parówy między udami. Żyło jej się tutaj po prostu zbyt dobrze. Najczęściej nie wyściubiała nosa zza bezpiecznych murów swojej bazy, a jeśli to robiła, to z obstawą. No, dzisiaj był ten wyjątkowy dzień, święto pieprzonego lasu, kiedy przywlokła swoje cztery litery samotnie i... mogło się to w każdej chwili skończyć źle, choć przejmować powinni się wszyscy wokół, poza nią.


* Wnioskuję z informacji w profilu, że Piguła też ma maskę na mordce, aczkolwiek jeśli jej nie ma to proszę zignorować uwu
Powrót do góry Go down
Proch
Bojownik
Liczba postów : 18
Join date : 13/08/2018
avatar
Okulary maski gazowej rzucały beznamiętne spojrzenie na dziewczynę. Niemożliwym stało się ocenienie postawy Procha względem lekkomyślnej nieznajomej na podstawie mimiki jego twarzy, ponieważ była ona zasłonięta. Zdziwienie? Złość? Jakie emocje wykrzywiły gębę faceta trzymającego odbezpieczoną broń?
Zaiste, warto było posiadać oczy na głowie, a nie w dupie, gdyż dłoń zaciśnięta wszystkimi palcami na chwycie strzelby poruszyła się. Palec wskazujący wyprostował się, oparł się na komorze zamkowej, niebezpiecznie blisko spustu. Stalker Proch był gotowy do walki, ale jeszcze nie strzelał. Być może poczuł się sprowokowany?
- Jesteś głupia - zniekształcony głos ponownie wydobył się z komory fonicznej maski gazowej. - Czerwony las jest jednym z najniebezpieczniejszych miejsc w Zonie. Nie tylko dlatego, że grasują tutaj groźne mutanty - tłumaczył szybko, po żołniersku. - Las zawdzięcza swoją nazwę promieniowaniu. Tutaj piździ od radiacji, a ty łazisz sobie w bluzie z kapturem? Bez licznika Geigera nie wiesz, czego omijać. A potem zdychać będziesz tygodniami, marząc, aby ktoś wystrzelił kulkę w twój głupi łeb.
Proch ani myślał o zdjęciu swojej maski. Sytuacja wydawała mu się absurdalna, bo jakaś kompletna idiotka ma czelność obrażać uzbrojonych stalkerów?
- Masz rację, nie puściliby cię bandyci. Ktoś o tak niewyparzonej gębie zasługuje na kłopoty. Dziękuj Zonie, że trafiłaś na porządnego stalkera Procha. Wyciągnął do ciebie dłoń, którą oplułaś. Pierdol się.


Powrót do góry Go down
Chabaź
Piguła
Liczba postów : 12
Join date : 11/08/2018
avatar
- I czy to coś zmienia? - zapytała retorycznie, nie oczekując żadnej odpowiedzi od rosłego mężczyzny, który na spokojnie mógłby zabić nibyolbrzyma gołymi rękoma. Taki to pożyje - Bo Ty też wyglądasz na przygłupa. Takiego stereotypowego osiłka - tym razem na jej paszczy pojawił się żartobliwy uśmieszek, a gdyby mogła, to dałaby mu jeszcze pstryczka w nos, choć wtedy najpewniej straciła by nie tylko palce, ale całą rękę. Była przyzwyczajona do tego, że stalkerzy chodzili z istną cierniową gałęzią w odbycie i głową zadartą do góry, pod kątem stu osiemdziesięciu stopni. Alicja zaś poprawiała sobie humor czarnymi żartami i dokuczaniem wszystkiemu, co tylko na czelność pełzać po ziemi i oddychać głośniej, niż ustawa przewiduje. Godzina śmierci z pewnością była bliska, ale kto by się tym przejmował.
- Wiem to - ucięła lakonicznie elaborat, który Proch postanowił jej właśnie wygłaszać. O wielki Monolicie. Poczuła się prawie tak, jakby siedziała w szkolnej ławce - Aczkolwiek rozpatrując wszelkie za i przeciw, odnoszące się do mojej sytuacji oraz tutejszych zagrożeń, taki ubiór jest najkorzystniejszy, niezależnie od tego, co sobie wyobrażasz w tej kanciastej główce - na dobrą sprawę Proch mógł uważać, że znalazła się tu przez czysty przypadek. Ot, zgubiła się i zaszła za daleko. Nosiła się luźno, bo nie potrafiła w żaden sposób walczyć, a skoro nie potrafiła walczyć, to musiała szybko biegać. Pełne uzbrojenie i pancerz tylko by ograniczały jej ruchy, a próba użycia broni palnej zapewne zwieńczona by była nieumyślnym samobójstwem. Kwestię promieniowania można pominąć, gdyż na logikę - jako medyk miała ciągły dostęp do leków, obniżających poziom zatrucia organizmu.
- Sugerujesz, że powinnam kłaniać się obcym panom, całować rączki i udawać towarzyską idiotkę? - może jeszcze rozdawać wszystkie swoje zapasy i działać charytatywnie, jak ja płeć żeńską przystało? Jak nauki mamy prawiły: nie rozmawia się z obcymi, a w zonie tym bardziej nie warto komukolwiek ufać.
- Świetnie. Zatem zawijaj stąd swoją tłustą dupę i nie właź mi w paradę, Paproszku. Nie muszę Ci chyba przypominać, że pierwszy podlazłeś i postanowiłeś głaskać bezdomnego psa - który może ugryźć bez ostrzeżenia i... tak też się stało. Równie dobrze mogła przyłożyć mu lufę do czaszki i kazać tańczyć kankana, tuż przed wykonaniem okrutnej egzekucji, tyle że porządny stalker Proch trafił na niegroźną medyczkę Chabaź, która to z bronią miała tyle wspólnego, ile świnia z lataniem. Teraz osiłek nie był tylko przygłupem, ale też przewrażliwionym szczeniakiem. Brakowało jedynie, by oplótł kolana rękoma i zaczął bujać się to wprzód, to w tył, płacząc cichutko pod nosem, bo zła pani powiedziała do niego brzydko. Całkowicie zignorowała obecność drugiego mężczyzny, który chyba niezbyt był zainteresowany dołączeniem się do piorunująco energicznej konwersacji.
Powrót do góry Go down
Proch
Bojownik
Liczba postów : 18
Join date : 13/08/2018
avatar
Bezimienna kobieta była upierdliwa jak komar, który irytował bzykaniem blisko ucha. Całe szczęście, że stalker Proch ukrywał mordę za maską gazową, bo jego twarz zrobiła się czerwona. Pulsujące żyły stały się widoczne na czole, a powieki drgały z powodu zdenerwowania. Przez krótką chwilę mężczyzna stał nieruchomo i się zastanawiał. Nieustannie wpatrywał się na pyskujące dziewczę, któremu życie było najwidoczniej niemiłe. Drwiła sobie z Procha, ale nie robiła niczego innego poza rzucaniem bluzgów jego stronę. Proch podjął decyzję.
Znów zacisnął wszystkie palce na uchwycie strzelby, nie był zimnokrwistym mordercą, po prostu trafił na debila. Takich Zona zabijała własnoręcznie.
- Haha, ty tępa strzało - przytłumiony śmiech wybrzmiał z otworu maski gazowej. - Najkorzystniejszy ubiór. Jak spotkasz czarnobylca, to ci tę twoją pyskatą mordkę zagryzie. Albo nogę z dupą wyrwie. Wtedy pogadamy o korzyściach noszenia samej bluzy - kpił sobie z kobiety, której rozum szwankował.
Po swoich słowach Proch zmniejszył dystans do dziewczyny, przybliżył się do niej na odległość dwóch wyciągniętych ramion.
- Sugeruję, żebyś ugryzła się w język. Oczekiwałem od ciebie odrobiny szacunku. Zona jest duża, a stalkerów jest mało. Trzeba sobie pomagać, ale ty tego nie łapiesz, parszywa nędzo. Nawet debile z Powinności wiedzą, że czasem trzeba współpracować. Jakim cudem ty jeszcze żyjesz, hm? - zadał pytanie, ale nie spodziewał się odpowiedzi.
Poczciwy stalker Proch rozejrzał się po okolicy. Wyglądało na to, że nieznajomy mężczyzna zajął się własnymi sprawami. Mądrala, pewnie był na tyle rozważny, aby trzymać się z daleka od pyskatego dzieciaka.
- Przeciwnie, dziecino. Chętnie wejdę ci w paradę i posłucham twoich pierdół. Bezdomny piesek szczeka i się jeszcze nie udomowił? Jaka szkoda. Zapewne jedynie zasrańcy mogliby zaakceptować towarzystwo takiego kleszcza jak ty - rzekł z nieukrywaną pogardą.
Proch ponownie zmniejszył dystans dzielący go z stalkerem w spódnicy. Był przygotowany na to, aby strzelić jej w łeb albo uszkodzić facjatę celnym uderzeniem z kolby. Nie żałowałby.
- Ugryziesz, piesku? Jak się wabisz? A może nikt cię jeszcze nie nazwał. Dla mnie będziesz Tępą Strzałą.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Przejście do lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Zone :: Świat :: Czerwony Las-
Wymiana Bannerami



aegyoHogwartDreamBlackButlerBleach OtherWorldDragon Ball New Generation RebornFairy Tail Path Magicianover-undertaleVampire KnightVampire Kingdom