Share | 
 

 Most do Limańska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
Czarny Stalker
Admin
Liczba postów : 359
Join date : 19/05/2018
avatar
First topic message reminder :



Terytorium Najemników

Po bitwie o ten most, po drugiej stronie osiedli najemnicy. Aktualnie most jest pod ich władzą właśnie tej frakcji i stanowi jedyne przejście do Limańska. Po stronie Czerwonego Lasu znajduje się niska wieża, którą wcześniej pewnie zajmował operator tego mostu. Jest on opuszczany i lepiej nie ryzykować przechodzeniem przez wodę — jest silnie radioaktywna.

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Gość
Gość
Co prawda, to prawda. Sieć była ważna. Ba, była pierońsko ważna jeśli chcieli być o krok przed wszystkimi innymi. Telefony, komputery, praktycznie cokolwiek co zostało przez wojsko lub inne grupy podłączone do internetu znajdując się niebezpiecznie blisko anten, stanowiło smakowity kąsek dla Wandalka. A co za tym idzie – dla Najemników.
Zastanowiła się przez parę sekund nad słowami Feliksa.
„Na zewnątrz miałabyś lepsze perspektywy”. Człowiek, którego nie ma już w żadnych rejestrach chyba nie ma żadnych perspektyw w normalnym świecie, pełnym rubryczek i tabelek. A sieć, nawet jeśli okrojona, wciąż pozostawała tą samą, starą składnicą skarbów.

Z listy wszystkich nieprzyjemnych, aczkolwiek niekoniecznie zagrażających życiu, rzeczy, niepocieszony Wandalek znajdował się na pierwszym miejscu. Dlatego wpatrywała się w niego wyczekująco. Zawiedzie jej ciekawość, zmuszając do przekopania sieci w poszukiwaniu wszelkich możliwych informacji na temat doktora Feliksa, czy może podzieli się jakąś miłą historyjką?
Ku jej ogromnemu zaskoczeniu mężczyzna zdecydował się na drugą opcję, tłumacząc co go sprowadza w te ponure rejony świata. Krótko, zwięźle i na temat. Dokładnie tak jak oczekiwała tego Wandzia.
- Spokój w miejscu, w którym w każdej chwili może cię coś zeżreć i wyrzygać. Jeszcze trochę a zyskasz mój pełen szacunek, doktorku.- Zaśmiała się.
Doceniała jego szczerość.
Może właśnie dlatego nie oponowała jakoś szczególnie przed wyjawieniem swoich motywów. Szczególnie, że nie różniły się one jakoś szczególnie od doktorowych.
- Najemnicy mają proste zasady. Dostajesz zlecenie – wykonujesz je – miła dla serduszka zapłata wpada wprost do twojego portfela. Żadnej większej filozofii. Poza tym... - Podciągnęła rękaw bluzy napinając swój lichy biceps. Lepszy ma już bocian pięty, no serio.- Raczej by mnie do reprezentacji jako sztangistki nie wzięli. Tym bardziej słabo widzę swoją egzystencję poza grupą.
Czy wierzyła w solidarność Najemników? A w życiu, była wręcz pewna, że pierwszy lepszy poderżnie jej gardło, jeśli tylko dostanie sowitą zapłatę za jej czerep. Póki jednak była przydatna grupie i mogła liczyć na względną przychylność Wilczarza, nie szło narzekać na życie w Limańsku.

Dopiła resztkę alkoholu, aby następnie wytrzeć dokładnie brzeg i wyrzucić butelkę do rzeki pod nimi. Nachyliła się przy tym nasłuchując czy aby  nie trafiła w jakiś zmutowany łeb. Odpowiedziała jej jednak cisza. Może byli zbyt wysoko, żeby cokolwiek usłyszeć?
- Pochwal ode mnie Iwana jak go spotkasz. Nawet jeśli ktoś ma przez jego pomyłkę zdechnąć, to było warto. Może częściej psuć twoje medykamenty czy inne odkażacze.
Powrót do góry Go down
Feliks
Doktor
Liczba postów : 13
Join date : 10/08/2018
avatar
Nie spodziewał się takich słów z jej strony. Mógł to powiedzieć każdy, tylko nie panna Ucieczka-Na-Widok-Igły. A jednak padły one z jej ust, czym wprawiła Feliksa w nieliche zdumienie. Wbrew sobie parsknął, rozciągając wargi w lekkim uśmiechu. To było nowe uczucie - dawno nikt nie zaskoczył go w tak pozytywny sposób. Śmiech dziewczyny tylko dopełnił obrazu. Musiał przyznać przed samym sobą, że mimowolnie dała mu tego, czego potrzebował - chwilę wytchnienia i pewnego rozluźnienia. Takie momenty nie zdarzały się często, należało więc je doceniać.
Lekko rozbawiony przyjrzał się mizernemu bicepsowi dziewczyny. Zrozumiał, dlaczego akurat najemnicy. Tylko tutaj mogła się odnaleźć jako hakerka. Żadna grupa by jej nie przyjęła bez innych zdolności, a kiedy człowiek w tak młodym wieku się specjalizuje, niewiele ma innych talentów. Tak przynajmniej brzmiała robocza teoria, która w połączeniu z jej wytłumaczeniem, pasowała do aktualnej wizji świata.
Limańsk nie był zły. Jak na Zonę, warunki miał całkiem dobre, a skoro znajdował się pod kontrolą dużej i dobrze wyposażonej grupy, był także całkiem bezpieczny. Najemnicy nie zabijali tych, którzy mogli im się do czegoś przydać, więc każdy członek grupy miał ten komfort, że jego cena była wyższa niż zwykłego stalkera. Jednak tak po prawdzie, Feliks nie wierzył, by zabijali oni swoich. Organizacja organizacją, bez chociaż odrobiny wzajemnego zaufania rozpada się w szybkim tempie. Nawet bandyci nie zabijali swoich pod byle pretekstem. Ta wiara pozwalała mu zasypiać spokojniej.

Brak plusku był niepokojący - czyżby szkło uderzyło jakiegoś wodnego mutka w przebrzydły pysk? Powinien to sprawdzić, ale alkohol go rozleniwił i podszeptywał do uszka, że nie ma się czym przejmować, toteż nawet nie zmienił pozycji.
Poniekąd zgadzał się z Wandą, bo tym razem sytuacja wyszła na plus, ale osobiście wolałby mieć stabilny zapas środków antyseptycznych na stanie. Spojrzał jednak na nią zaskoczony, bo słowa sugerowały, że czas posiadówy na moście dobiega ku końcowi.
- Idziesz już czy jak? - zapytał ze zdziwieniem w głosie - Siedź, anteny nie uciekną, a poza tym nie masz nic do roboty. Zamiast tego powiedz lepiej jak to się stało, że ciebie, niewykrywalną hakerkę, wykryły specsłużby. Potem pójdziemy wydębić kolejną butelkę od Iwana i siądziemy w jakimś ładniejszym miejscu.
-
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Zupełnie jakby czytał jej w myślach. Dziewczyna już podnosiła się z siadu, gotowa kontynuować swoją wędrówkę.
- Siedź, anteny nie uciekną, a poza tym nie masz nic do roboty.
Spojrzała na niego zaskoczona, przy czym niemalże natychmiast ze stanu „lubię cię względnie” przeszła do „nadal względnie cię lubię, ale w chuj ci nie ufam”.
Chciał, żeby została? Ale dlaczego? Po co? Ludzie zazwyczaj opędzali się od niej niczym od upartej muchy.
Rzeczywiście planowała się powoli zebrać. Ogarnąć anteny, powłóczyć się jeszcze trochę po okolicy, może poprzeszkadzać Wilczarzowi. Nie spodziewała się jednak, że doktorek zechce przedłużyć trochę ich spotkanie. Ba, nawet nie wydawał się wyjątkowo zły z powodu utraty blisko połowy butelki dobrego bimbru.
Coś knuł, w mordę jeża.
A ponieważ nie lubiła zadzierać z knującymi coś lekarzami pozostała na swoim miejscu. Oczami wyobraźni już widziała swoją ucieczkę i goniącego ją (uzbrojonego oczywiście po zęby w igły) Feliksa. I może dla każdego ta wizja wydawała się przynajmniej przekomiczna, Wandalka napawała wystarczającym niepokojem, co by  się ucieczki nie podjąć.
- Cóż...- Podciągnęła kolana pod brodę, skubiąc jakąś luźną nitkę w rękawie bluzy. Ewidentnie nie leżało jej opowiadanie historii konfliktu ze służbami bezpieczeństwa. Z drugiej strony ciężko było w tym momencie stwierdzić jak duża część historii była zmyślona na poczekaniu, a ile miała przygotowane już wcześniej. I czy w ogóle, jakiekolwiek słowo, które padło z jej ust było prawdziwe. Nie mniej... brzmiała dość przekonująco.- W tamtym czasie pracowałam dla Prawdy, miałam małą rubrykę interwencyjną. Taki misz masz, począwszy od zadźganej baby na wsi, przez którą ponoć doszło do wielkiego pomoru krów, przez przypadkowe wypadki samochodowe bossów mafii, skończywszy na niewyjaśnionych katastrofach.- Na jej policzkach pojawiły się czerwone wypieki i przez chwilę wyglądała rzeczywiście jak spragniona sensacji dziennikarzyna, która upatrzyła sobie idealny temat do jakiegoś plotkarskiego pisemka.

Wyciągnęła z kieszeni pogniecioną paczkę fajek i zapałki. Brunatne zabarwienie obu pudełek, a także dziura na wylot w większym z nich, ewidentnie świadczyły o tym, że dziewczyna nie była ich pierwszą właścicielką. Wsunęła papierosa pomiędzy wargi, odpalając go, po czym przesunęła pudełka w stronę doktora. Oko za oko, bimber za fajki. Prosty układ, w którym żadne z nich nie pozostawało dłużne drugiemu.
- Postanowiłam pokręcić się koło lotniska, podpytać ludzi. Mieli czujkę.- Wzruszyła ramionami.- Nie wpadłam z powodu bycia złym hakerem. Myślę, że dalej nie wiedzą, jak wiele wiem. Zgarnęli mnie, nie wiem... profilaktycznie? Byłam dość, well, opornym gościem na ich przesłuchaniu. Nie mieli dowodów, nie było legalnego procesu, więc podrzucili mnie tutaj, fałszując wymówienie z pracy. A mogli zabić.- Zaciągnęła się, kończąc historię. Tym razem nie było rewanżowego pytania, Wandal zdawała się być po prostu... zmęczona. Rozpamiętywanie historii nigdy nie sprawiało jej jakiejkolwiek przyjemności, zwłaszcza, że opowiadała tak wiele różnych wersji wydarzeń, że sama nie była już pewna która z prezentowanych przez nią wersji Wandy jest tą prawdziwą.
Zresztą przy dobrych wiatrach doktorek i tak nie będzie pamiętał szczegółów z jej opowieści. Choć... Nie była pewna jak to działa w przypadku niereformowalnych alkoholików.
Powrót do góry Go down
Feliks
Doktor
Liczba postów : 13
Join date : 10/08/2018
avatar
Skrzywił się wewnętrznie, kiedy Wandal podciągnęła kolana pod brodę i zaczęła powoli mówić. W swojej niepohamowanej ciekawości szarpnął za strunę, której nie powinien był dotykać. Skrzywił się wewnętrznie z niezadowolenia, co na jego twarzy wywołało jedynie zrzednięcie uśmiechu. Powróciła zimna kamienna maska, za którą wygodnie było mu się schować i stamtąd bezpiecznie obserwować innych.
Skoro już zaczął temat, zamienił się cały w słuch, nawet jeśli było mu z tym dość niewygodnie. Mimo iż nie dawał tego po sobie poznać, posiadał pewne zasoby empatii, więc widząc dyskomfort dziewczyny, sam go w pewnym stopniu zaczął odczuwać. Zdziwił się nieco tym, że hakerka, która równie dobrze mogłaby pracować jako informatyk i zarabiać krocie lub jako hakerka dla ciemnych typów z takim samym skutkiem, dorabiała sobie jako redaktorka w gazecie. Może opowieści o jej zdolnościach są nieco rozbuchane dla celów reklamy? Uznawszy, że tak właśnie jest, zostawił tę kwestię, skupiwszy się na dalszej części opowieści. Zwłaszcza, że wyraz jej twarzy idealnie pasował do historii przez nią opowiadanej. Wypisz, wymaluj - dziennikarka z powołania.
Przyjął papierosy, podziękowawszy za nie skinieniem głowy. Odpalenie zapałki wymagało jednak chwili koncentracji, za to już chwilę później wdychał śmiertelnie groźny dym tytoniowy. Wyciągnął dłoń w kierunku Wandy, oddając jej pudełka. Nie odzywał się, cierpliwie czekając na puentę. Skrzywił się współczująco, gdy wspomniała o przesłuchaniach - zdawał sobie sprawę, jak "przyjemne" musiało być to przeżycie.
Kiedy skończyła, czekał na rewanż, zaciągając się papierosem. Jednak kiedy się jej przyjrzał, dostrzegł na twarzy coś jakby... rezygnację? Może zmęczenie? Westchnął cicho i splunął w dół rzeki. Wsadziwszy szluga do ust, ścisnął mocniej wargi, po czym zaczął wstawać. Prostując, zachwiał się, musiał więc pomóc sobie rękami.
- Zmiana planów, - rzekł, kiedy odzyskał względny pion - anteny może i poczekają, ale Iwan i jego bimber na pewno nie. Jak z nim teraz nie pogadam, to szlag trafi następną dostawę. - perorował z petem w ustach. Podał rękę Wandzie, żeby mogła wstać. Oczywiście, wymyślił powód na poczekaniu, bo po prawdzie po prostu nie chciał już naciskać na hakerkę, która widocznie sobie tego nie życzyła. A ten sposób mogą się wymigać od dalszej rozmowy bez niezręcznego pożegnania.
- Idziesz czy nie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Ciężko powiedzieć jakie uczucia malowały się w tym momencie na twarzy dziewczyny. Zawód? Rozczarowanie?
Opowiadam ci swoją historię, a ty spierdalasz? No ładnie, ładnie, doktorku. Tego się nie spodziewałam.

Tak w sumie... To się spodziewała. Ludzie nie lubili słuchać przykrych, nudnych historii. Tylko po kiego chuja pytali?
Uśmiechnęła się kącikami ust, unosząc brwi. Serio. Nagle szanowny towarzysz Iwan stał się taki ważny? Równie dobrze Feliks mógł zostawić żelazko na gazie, albo włączone pranie.
- Jak kocha to poczeka.- Rzuciła rozbawiona, dopalając papierosa. Nie musiała nawet patrzeć na lekarza, aby wiedzieć jaki przybrał wyraz twarzy. Ta nudna, pusta maska, mogąca mówić dosłownie wszystko. Szkoda tylko, że nie mówiła dziewczynie kompletnie nic.

A wtedy Feliks zrobił ten jeden, nieprzewidziany ruch, przez który nieomal nie spadła z mostu.
Wandal odskoczyła jak oparzona, w tej samej chwili, gdy lekarz wyciągnął rękę w jej stronę. Zerwała się na równe nogi, krzyżując ramiona na wysokości piersi.
- Poradzę sobie, Feliciano.- Jej ton natychmiast uderzył w ostre nuty, nim zdążyła się opanować. Tego liska najwyraźniej nie szło oswoić na tyle, by go pogłaskać.
Niedopałek papierosa zniknął pod podeszwą buta, a zgnieciony powędrował do rzeki pod nimi (całe szczęście, że Green Peace omijał Zonę szerokim łukiem, mieliby przejebane). Nasunęła na twarz swoją czarną maseczkę, paczka i zapałki powędrowały bezpiecznie do kieszeni bluzy.
- Ucałuj Iwaniuszkę. Jego bimber to mój na serce.
Odwróciła się na pięcie, machając jeszcze lekarzowi na pożegnanie, po czym ruszyła w stronę Czerwonego Lasu i wieży operacyjnej, pogwizdując pod nosem jakąś kiepską melodyjkę. Chyba z Mario Bros.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Most do Limańska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
To the North :: Czerwony Las-
Wymiana Bannerami



aegyoNorthland HighschoolAbsitOmenHogwartDreamBlackButlerBleach OtherWorldDragon Ball New Generation Rebornover-undertaleVampire KnightVampire Kingdom